Jednym z powodów obecnej stagnacji w energetyce odnawialnej jest m.in. brak mechanizmów chroniących przed nadpodażą zielonych certyfikatów.

Głównie wskutek niekontrolowanego rozwoju współspalania w elektrowniach kondensacyjnych i adaptacji zużytych kotłów węglowych do wyłącznego spalania biomasy doszło do strukturalnej nadwyżki podaży zielonych certyfikatów nad regulowanym popytem. Produkcja energii elektrycznej z OZE w 2012 r. osiągnęła poziom ok. 16,5 TWh, z czego ok. 9,5 TWh pochodziło ze współspalania stałej biomasy. W efekcie nastąpił drastyczny spadek cen zielonych certyfikatów na początku 2013 r., szczególnie na płytkim rynku transakcji sesyjnych na Towarowej Giełdzie Energii (TGE). Transakcje na TGE obejmują jednak tylko 20% handlu zielonymi certyfikatami. Reszta odbywa się bezpośrednio pomiędzy stronami, tzn. poza rynkiem sesyjnym. Państwowe koncerny energetyczne handlują głównie wśród własnych grup i są w związku z tym lepiej chronione przed prawami rynkowymi.

Współspalanie trwa

Koncerny energetyczne, pomimo krachu na rynku zielonych certyfikatów, nie wyłączyły współspalania w elektrowniach i elektrociepłowniach bazujących na węglu kamiennym, chociaż od listopada 2012 r. Urząd Regulacji Energetyki (URE) nie wydaje świadectw pochodzenia dla współspalania biomasy leśnej. W kotłach do współspalania stałej biomasy spala się obecnie, zgodnie z regulacjami, miks biomasy leśnej i tzw. biomasy agro w sto...