Co z raportowaniem ESG?
Jak pewnie wszyscy wiemy, raportowanie i audytowanie ESG zostało „rozmiękczone” i odłożone. Ale może po kolei.
Najpierw może wyjaśnię, o co chodzi z ESG. Na początek rozwinę skrót. E to Environmental – czyli środowisko w rozumieniu środowiska naturalnego. S to Social – czyli kwestie społeczne, a G to Government – czyli zarządzanie lub (jeśli ktoś woli) kwestie korporacyjne. Swoja drogą jest to dość trudne do przetłumaczenia wprost przy pomocy jednego wyrazu.
Samo ESG pojawiło się pierwotnie w nauce jako swego rodzaju emanacja podejścia do zrównoważonego rozwoju. W pierwotnym zamyśle chodziło o to, by w równym stopniu kłaść nacisk na rozwój każdego z tych obszarów. Zdarzało się w naszej historii tak (i niestety nadal się zdarza), że zużywamy zasoby naturalne w tempie znacznie szybszym niż jesteśmy w stanie odtwarzać je lub zastępować. Również kwestie społeczne były i nieraz są zaniedbywane, pracownicy traktowani wyłącznie jako siła robocza, zaś otoczenie wyłącznie jako miejsce realizacji biznesu.
Obowiązek raportowania ESG ma na celu doprowadzenie do zrównoważenia rozwoju wszystkich trzech obszarów w organizacji, zaczynając od największych, czyli takich, które mają największe oddziaływanie na szeroko pojęte otoczenie. Pytanie, które w tym miejscu się pojawia, dotyczy zasadności raportowania ESG przez przedsiębiorstwa branży komunalnej. O ile organizacje funkcjonujące na rynku konkurencyjnym są oceniane przez pryzmat wyników i rozwoju, o tyle wydaje się, iż miary służące do oceny przedsiębiorstw komunalnych powinny być nieco inaczej skonstruowane. Trudno sobie przecież wyobrazi...