Ekologia kosztuje
Konsumenci deklarują w badaniach poparcie dla ekologicznych opakowań, ale czy są gotowi na wyrzeczenia z tym związane? Sławomir Brzózek ze Związku EKO-PAK stawia prowokacyjne pytania: „Czy jesteśmy gotowi na to, że niektóre opakowania znikną z rynku? Że produkty mogą mieć krótszą świeżość albo inny wygląd, bo opakowanie się zmieni? Na to, by zabierać własne opakowanie wielorazowe do sklepu?”.
Na razie wybory przy półce wskazują, że wygoda wygrywa z ekologią – opakowania bardziej przyjazne środowisku, ale mniej poręczne lub droższe, nie cieszą się masową popularnością. Konsument patrzy. Czasem poruszony losem uwięzionego w plastiku żółwia z YouTube’a, czasem zainteresowany tylko portfelem. I jak tu zaprojektować opakowanie idealne? Tanie, trwałe, ładne, bezpieczne, eko, lokalne i… niewidzialne.
Koszty vs. recykling
Co jeśli mimo wysiłków powstaną proekologiczne opakowania, ale system ich nie „udźwignie”? Eksperci przestrzegają przed scenariuszem, gdzie firmy poniosą ogromne koszty ekoprojektowania, a na końcu te świetne opakowania… i tak nie zostaną zrecyklingowane. – Co z tego, że będziemy mieli w pełni recyklowalne opakowania, jeśli nie będą one odpowiednio zbierane i sortowane? Jeśli w pojemnikach nadal będzie brud i pomieszane frakcje, to ekologiczność opakowania na nic – zauważa Brzózek. Problem selektywnej zbiórki i recyklingu „na ostatniej mili” jest kluczowy. Jeśli gminne systemy nie poprawią efektywności i czystości strumieni odpadów, producenci mogą zostać z karami za brak wymaganych poziomów recyklingu, mimo że wywiązali się z projektowania. Dlatego tak ważne jest spójne wdrażanie zmian w całym systemie – od projektu opakowania, przez konsumenta wyrzucającego je do właściwego pojemnika, po instalacje sortujące i recyklerów gotowych je przetworzyć.
Na konieczność skoordynowania działań w całym systemie zwraca uwagę także Piotr Szewczyk, przewodniczący Rady RIPOK i dyrektor Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych „Orli Staw”. – Branża komunalna wielokrotnie udowodniła, że potrafi dostosować się do zmian, jednak muszą być one uprzednio zaplanowane, jasno sygnalizowane i konsultowane. Tylko wtedy możliwe jest zsynchronizowanie możliwości przetwórczych z tempem i charakterem wprowadzanych zmian – podkreśla. W jego ocenie brak takiej koordynacji może prowadzić do sytuacji, w której nawet najlepiej zaprojektowane opakowania nie znajdą technicznego ani organizacyjnego wsparcia w systemie gospodarki odpadami.
Branża czeka na jasne zasady
W dyskusji o dostosowaniu opakowań do nowych wymogów często pada pytanie: co powstrzymuje firmy przed szybkim wdrażaniem ekoprojektowania? Czy to brak chęci inwestowania; konserwatywne podejście biznesu? A może bariery leżą poza samymi producentami? Z wypowiedzi ekspertów wyłania się jasny obraz: branża jest świadoma konieczności zmian i gotowa podejmować działania, ale potrzebuje sprzyjającego ekosystemu i jasnych reguł gry.
Tomasz Kaczmarek (Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy) zauważa, że najczęściej obserwowaną barierą nie jest dziś brak technologii, lecz wiedzy i pewności, od czego zacząć. Dodaje, że kluczowe jest wczesne włączenie zasad ekoprojektowania. Coraz więcej polskich firm, nawet z sektora MŚP, korzysta już z kalkulatorów LCA i konsultuje się z laboratoriami, by ocenić wpływ opakowań na środowisko. Wiele z nich rozumie proste równanie: im wcześniej włączę ekoprojektowanie, tym mniejszy będzie późniejszy koszt zagospodarowania odpadów.
Dlaczego więc konieczne jest wsparcie państwa? Ponieważ skala i koszty transformacji przerastają możliwości pojedynczych firm, zwłaszcza mniejszych. Brzózek z EKO-PAK-u podkreśla, że skoro PPWR nie pozostawia wyboru (producenci muszą się dostosować), tym ważniejsze jest, by państwo zapewniło spójne, dobrej jakości przepisy oraz ramy i finansowanie dla innowacji. Uważa, że ważne będzie dostarczenie środków finansowania projektów na nowe, potrzebne technologie w obszarze GOZ-u. – Warto, aby NFOŚiGW i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju przeznaczyły granty na badania i rozwój „opakowań jutra” oraz recyklingu materiałowego, o co od lat apelują recyklerzy – tłumaczy Brzózek. Taka inwestycja publiczna zwróci się w postaci polskich innowacji i patentów, które potem mogą podbić rynek europejski.
Kaczmarek z IOŚ-PIB dodaje, że nowe regulacje to „impuls do współpracy: między producentami, gminami, instalacjami komunalnymi, recyklerami i instytucjami naukowymi. Jeśli dobrze to wykorzystamy, polskie MŚP mogą stać się autorami rozwiązań, które jeszcze niedawno wydawały się nieosiągalne”. Warunek? Skorelowanie krajowych przepisów z unijnymi i odblokowanie potencjału firm recyklingowych. Kaczmarek zwraca uwagę, że w Polsce w 2018 r. obłożono recyklerów niemal tak licznymi obciążeniami jak firmy zajmujące się odpadami niebezpiecznymi. – Konieczne jest rozdzielenie tych kwestii i włączenie zielonego światła dla firm stricte recyklingowych, by mogły w pełni skorzystać na regulacjach PPWR i ROP – postuluje. To ważny głos: bez sprawnie działających recyklerów nawet najlepiej zaprojektowane opakowania nie zamkną obiegu.
Co zmieni ROP?
Przedsiębiorcy zgodnie wskazują też na potrzebę dialogu i partnerstwa przy projektowaniu systemu ROP. – System powinien być efektem szerokiego dialogu i konsensusu wszystkich interesariuszy, a nie odgórnie narzuconą koncepcją ministerialną – ocenia Andrzej Gantner wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. Chodzi o to, by był on maksymalnie efektywny środowiskowo oraz racjonalny ekonomicznie (bez zbędnych kosztów dla producentów i konsumentów). Gantner zaznacza, że potrzebne są zasady ekomodulacji „szyte na miarę” poszczególnych sektorów – czyli np. inne kryteria opłat dla opakowań spożywczych, inne dla chemicznych. Ważne jest też zachowanie konkurencji i wolnorynkowych mechanizmów w systemie ROP – np. możliwość działania różnych organizacji i zdrowa rywalizacja w efektywności zagospodarowania odpadów. Projekt ustawy UC100 budzi tu kontrowersje wśród producentów żywności i został ostro skrytykowany. – Obecną koncepcję Ministerstwa zawartą w projekcie UC100 uważamy za błędną i szkodliwą dla gospodarki i środowiska – mówi wprost Gantner. Rząd stoi jednak na stanowisku, że system zarządzany przez NFOŚiGW zapewni przejrzystość, prostotę dla firm oraz stabilizację kosztów. Jak będzie – przekonamy się w praktyce. Na pewno dużo zależy od szczegółowych rozwiązań: stawek opłat, podziału odpowiedzialności, mechanizmów kontroli wydatkowania środków.
System ROP mówi: niech płaci ten, kto wprowadza opakowanie. System PPWR dodaje: niech będzie ono zdatne do recyklingu. A rynek prosi: niech ktoś wreszcie powie, jak to wszystko zrobić, żeby nie zbankrutować? Bo ekologia kosztuje.
Daria Michel