ROP i rozporządzenie PPWR mają wymusić ekoprojektowanie i zakończyć opakowaniową samowolkę. Tyle że świat nie dzieli się na dobre intencje i dobre rozwiązania – zwłaszcza gdy chodzi o trwałość żywności, koszty produkcji i granice technologii. Między ekologią a ekonomią zaczyna się prawdziwy test: czy da się zaprojektować opakowanie, które będzie i tanie, i skuteczne, i naprawdę eko? 

W styczniu 2025 r. Unia Europejska powiedziała branży opakowaniowej: od teraz obowiązują nowe zasady. Opublikowane rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych – znane szerzej jako PPWR – to nie kosmetyka systemu. To jego gruntowna przebudowa. Dokument, który od sierpnia 2026 r. zacznie obowiązywać bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich, nie zostawia miejsca na domysły. 

PPWR i ROP

Cel pierwszy: ma zatrzymać narastającą falę odpadów opakowaniowych. Cel drugi: powinien poprawić jakość recyklingu – nie teoretycznie, a praktycznie. Już w 2030 r. każde opakowanie wprowadzane na rynek Unii ma nadawać się do (opłacalnego) recyklingu. Cel trzeci: ograniczyć eksploatację pierwotnych zasobów i dać impuls dla rynku recyklatów. W praktyce oznacza to, że producentów czeka szereg nowych wymogów: od ekoprojektowania opakowań, przez zapewnienie w nich minimalnej ilości surowców z recyklingu, aż po redukcję „nadopakowania” i stopniowe wprowadzanie systemów ponownego użycia.

Równolegle Polska przygotowuje nowy system rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) dla odpadów opakowaniowych. ROP ma dostosować krajowe przepisy do wymogów PPWR i zobowiązać producentów do sfinansowania w pełni zbiórki, transportu oraz recyklingu takich odpadów. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że ma to docelowo ograniczyć wzrost opłat dla mieszkańców. Planowane jest także ujednolicenie zasad w całej UE dzięki definicji „producenta” w PPWR, jasno określającej, kto podlega obowiązkom ROP. Polska koncepcja (projekt ustawy UC100) zakłada, że operatorem systemu będzie Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) – zamiast dotychczasowych dziesiątek organizacji odzysku. Ministerstwo argumentuje, że dzięki temu „producenci będą mieli proste zasady realizacji swoich obowiązków w zakresie ROP, zostaną zwolnieni z konieczności wyboru kontrahenta i weryfikacji jego rzetelności oraz uzyskają stabilizację i przewidywalność kosztów udziału w systemie”.

Zgodnie z PPWR od 2030 r. każde opakowanie będzie musiało spełniać konkretne wymagania: nadawać się do recyklingu w co najmniej 70% masy, być przypisane do jednej z klas recyklingowalności (A, B lub C), a także mieścić się w limitach pustej przestrzeni (maks. 50% objętości w opakowaniach zbiorczych i wysyłkowych). Opakowanie przestaje być tylko nośnikiem marki. Producent musi już na etapie projektowania produktu myśleć o tym, co stanie się z opakowaniem po użyciu.

Ekoprojektowanie obejmuje m.in.: wybór materiałów nadających się do recyklingu, ograniczenie liczby warstw i łączenia różnych tworzyw (optymalnie powinno być to opakowanie monomateriałowe), eliminację substancji utrudniających recykling (np. barwniki sadzy, PVC/PVDC, chemikalia typu PFAS), zmniejszenie masy i objętości, zwiększenie udziału recyklatu (np. 30% dla butelek PET do 2030 r.) oraz zaprojektowanie opakowań do ponownego użycia – zgodnie z celami UE wyznaczonymi na 2030 i 2040 r.

Funkcjonalność i bezpieczeństwo vs. ekologia

Największe wyzwania nadchodzą w branży spożywczej, gdzie opakowanie pełni kluczową funkcję w zapewnieniu bezpieczeństwa i trwałości żywności. Jak podkreśla dr inż. Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, nowe wymogi trzeba wdrażać rozważnie. – Zmiana opakowania w sektorze spożywczym związana jest nie tylko z kwestiami technicznymi i dostępnością np. recyklowalnych opakowań, lecz także z koniecznością zapewnienia, że nowe lub nawet nieco zmienione opakowanie nie wpłynie negatywnie na bezpieczeństwo i jakość żywności zapakowanej w to opakowanie – mówi Gantner. Przypomina, że producenci żywności mają obowiązek stosowania systemu HACCP i przy każdej zmianie opakowania muszą przeprowadzić nową analizę zagrożeń. Niezbędne są także badania przechowalnicze w nowych opakowaniach, aby sprawdzić, czy zmiana nie skróci terminu przydatności produktu do spożycia lub nie spowoduje migracji niepożądanych substancji z opakowania do żywności. – Opakowanie bezpośrednio mające kontakt z produktem spożywczym pełni bardzo ważną funkcję – zapewnia barierowość na czynniki zewnętrzne, wpływa na zachowanie parametrów żywności, hamuje rozwój różnych mikroorganizmów, pozwala na utrzymanie koloru i smaku oraz, co najważniejsze, zapewnia bezpieczeństwo zdrowotne dla konsumentów – dodaje ekspert.

Wymagania PPWR przewidują co prawda okresy przejściowe i stopniowe wprowadzanie zmian (wiele regulacji będzie doprecyzowanych w aktach delegowanych do 2028 r., a część celów rozłożona jest na lata 2030-2035), jednak już teraz przedsiębiorstwa spożywcze rozpoczęły przygotowania. Dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności przekonuje, że „kluczową kwestią będzie współpraca producentów żywności zarówno z producentami opakowań, jak i z podmiotami prowadzącymi recykling, ponieważ uzyskanie odpowiedniego opakowania wymaga przepływu wielu informacji i danych w całym łańcuchu produkcji”. 

Wskazuje tu na istotną rolę efektywnego systemu ROP. – Bardzo ważne jest, aby wprowadzający (producenci) nie byli w systemie tylko biernymi płatnikami „podatku opakowaniowego”. Powinni aktywnie współpracować z resztą łańcucha – to warunek uzyskania odpowiednich opakowań – mówi Gantner. Innymi słowy, ekoprojektowanie opakowań spożywczych musi stać się procesem wspólnym dla całej branży: od dostawców materiałów, przez pakujących, po firmy recyklingowe. 

Pogodzenie pełnej funkcjonalności opakowań z wymogami ekologicznymi jest możliwe, ale nie zawsze proste i tanie. Trwają co prawda testy nowych materiałów, analizuje się możliwości recyklingu opakowań mających kontakt z żywnością. Jednak na efekty potrzeba czasu. – Uzyskanie opakowań alternatywnych dla tradycyjnych nie jest szybkie. To kwestia dopuszczeń do kontaktu z żywnością, badań migracji, HACCP – i równocześnie spełnienia wymogów ekoprojektowania, np. recyklowalności – wylicza Andrzej Gantner. 

Eksperci przewidują, że najtrudniej będzie ekologicznie opakować żywność, a także np. wyroby medyczne czy farmaceutyczne (te ostatnie zostały zresztą częściowo wyłączone spod niektórych wymogów PPWR ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne). 

Szanse i obawy wobec PPWR

Z punktu widzenia producentów opakowań oraz firm wprowadzających produkty na rynek unijne regulacje są jednocześnie szansą na gospodarkę obiegu zamkniętego i źródłem ryzyka dla stabilności biznesu. Organizacja EKO-PAK, zrzeszająca przedsiębiorców z sektora opakowań, oficjalnie poparła kierunek zmian PPWR już na etapie projektu. – Ograniczanie masy opakowań oraz skuteczniejsza zbiórka i recykling to właściwe cele. Zawracanie surowców do obiegu jest kluczowe dla gospodarki o obiegu zamkniętym – deklaruje Sławomir Brzózek, dyrektor Związku Pracodawców EKO-PAK.

Faktem jest, że PPWR ustala wspólne reguły gry dla wszystkich państw UE. Dla przedsiębiorców to istotne: zamiast patchworku krajowych przepisów mamy jednolite standardy, które obowiązują w całej Unii. Rozwiązuje to dotychczasowy problem „mozaiki” różnych krajowych wymagań i dobrowolnych inicjatyw. – PPWR tworzy ramy prawne dla wszystkich uczestników rynku i kończy niekorzystną sytuację, gdzie europejscy producenci musieli opierać działania na dobrych praktykach lub wewnętrznych regulacjach, zamiast na jednolitych standardach obejmujących także tych spoza Europy – mówi Brzózek.

Tomasz Kaczmarek z IOŚ-PIB zauważa wręcz, że ujednolicenie może „uprościć życie producentom; zamiast dostosowywać się do kalejdoskopu krajowych wymagań czy marketingowych oczekiwań klientów, będą mogli oprzeć rozwój na jednym, przejrzystym zestawie kryteriów”.

Równocześnie jednak EKO-PAK i inne organizacje dostrzegają realne zagrożenia i koszty. 18-miesięczny okres przejściowy od wejścia w życie PPWR do momentu stosowania (2026) jest oceniany jako krótki – firmy muszą w tym czasie przeanalizować swoją ofertę opakowań, dokonać potrzebnych zmian projektowych i inwestycji. Co więcej, wiele szczegółów zostanie doprecyzowanych dopiero w aktach delegowanych Komisji do 2028 r. (np. szczegółowe kryteria ekoprojektowania, system oceny recyklingu w praktyce). – Istnieje obawa, że w toku prac nad aktami delegowanymi mogą pojawić się zapisy wymuszające nieracjonalne działania o wątpliwym efekcie środowiskowym – ostrzega Brzózek. Jako przykład podaje dodany na ostatniej prostej PPWR wymóg stosowania wyłącznie opakowań wielokrotnego użytku w transporcie wewnętrznym i frachcie. Wspomina, że intencją było wyeliminowanie plastiku, ale praktyczny skutek jest inny i bardzo kosztowny. 

To wszystko kosztuje

Niemal pewne jest, że nowe, ekologiczne opakowania będą droższe od dotychczasowych. – Znaczna większość tych bardziej zaawansowanych opakowań będzie droższa. Wynika to z kosztów prac badawczo-rozwojowych, zmian technologii produkcji, nowych materiałów i konieczności certyfikacji ich cech – przekonuje Sławomir Brzózek. Dodatkowe nakłady będą też potrzebne na dostosowanie linii produkcyjnych, testy i ewentualne certyfikacje zgodności z PPWR (producent będzie musiał wystawiać deklaracje zgodności opakowań i utrzymywać dokumentację techniczną). Z drugiej strony możemy spodziewać się nowych materiałów – być może łatwiejszych w recyklingu, lżejszych czy eliminujących problem mikroplastików. Jednak innowacje wymagają nakładów finansowych, a presja czasu i wysoko postawiona poprzeczka mogą skutkować przerzuceniem części kosztów na konsumentów.

Branża spożywcza już alarmuje, że wprowadzenie ROP-u i ekoopakowań odbije się na cenach produktów. – Szacunki wskazują, że wprowadzenie w Polsce systemu ROP będzie skutkować znaczącym zwiększeniem opłat ponoszonych przez producentów żywności. Udział kosztu opakowania w cenie produktu spożywczego jest dużo wyższy niż w innych sektorach, więc podwyżki będą odczuwalne dla konsumentów – uważa Andrzej Gantner. Organizacje producentów zgodnie podkreślają, że system ROP musi być ekologicznie efektywny, ale też ekonomicznie racjonalny, aby nie nakładać nadmiernych ciężarów finansowych na odbiorców końcowych. Ministerstwo uspokaja, że dodatkowe koszty poniesione przez firmy wrócą do systemu gospodarki odpadami i ustabilizują opłaty śmieciowe, jednak ceny na półkach mogą być wyższe – np. biodegradowalne słomki, torby papierowe czy butelki z recyklatu bywają droższe od swoich mniej ekologicznych odpowiedników.

Granice ekoprojektowania 

Może się okazać, że skupimy się na tym, by opakowanie było z papieru – i zapomnimy, że ma chronić żywność przed psuciem. Że zrobimy opakowanie, które da się zjeść – ale które nie przetrwa transportu. Że wydamy miliony na „eko” technologie – a konsument i tak wrzuci je do złego kosza.

Piotr Szewczyk, przewodniczący Rady RIPOK i dyrektor Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych „Orli Staw”, zwraca uwagę na złożoność pojęcia ekologicznego opakowania. – Opakowania ekologiczne to pojęcie nieostre i trudne do zdefiniowania. Jedynym naprawdę w 100% ekologicznym opakowaniem jest jego brak albo takie, które można wykorzystywać wielokrotnie bez pogorszenia jego parametrów jakościowych – mówi Szewczyk. Jak dodaje, nie jest to rozwiązanie łatwe do wdrożenia na szeroką skalę. Jego zdaniem, wiele dostępnych na rynku rozwiązań to tzw. opakowania pseudoekologiczne, które w rzeczywistości prowadzą do większego zużycia zasobów oraz energii.

Choć idea „opakowania idealnego” – ekologicznego, funkcjonalnego i taniego – przyświeca regulacjom, trzeba pamiętać o obiektywnych ograniczeniach. Dyrektor Związku Pracodawców EKO-PAK przypomina, że opakowania mają przede wszystkim pełnić funkcje ochronne dla ich zawartości. – Tymczasem w kontekście PPWR, a szczególnie komunikacji wokół PPWR najistotniejsze zdają się być cechy związane z ich wpływem na środowisko, a to nie jest prawda. Zwróćmy też uwagę, że ocena cyklu życia często pokazuje, iż nie zawsze „intuicyjnie ekologiczne” jest naprawdę optymalne pod względem minimalizowania całościowego śladu ekologicznego – mówi Brzózek.

Ekoprojektowanie to sztuka kompromisu 

Pewne zmiany są stosunkowo łatwe i niedrogie – np. usunięcie czarnego pigmentu z nakrętek (zastąpienie go przezroczystym sprawia, że nakrętka staje się wykrywalna w sortowni i recyklowalna, co już zastosowała na przykład sieć Żabka) czy redukcja pustej przestrzeni w pudełkach e-commerce. Standaryzacja materiałów opakowań też postępuje – duże sieci handlowe (jak Biedronka) wdrażają już „złote zasady projektowania”, eliminując z własnych marek np. PVC, styropian czy trudne do recyklingu barwniki. To dowodzi, że technicznie pewne rzeczy da się zrobić od razu i często wcale nie wiąże się to z utratą funkcjonalności. Jednak są obszary, gdzie dzisiejsza technologia jeszcze nie daje w pełni satysfakcjonujących rozwiązań. Monomateriałowe folie o wysokiej barierowości, powłoki bez PFAS równie skuteczne jak dotychczasowe, biopolimery nadające się i do recyklingu, i do kompostowania – to wszystko pola intensywnych innowacji. 

W tym kontekście Piotr Szewczyk zwraca uwagę na jeszcze jedno ryzyko, które często bywa pomijane. – Wprowadzanie na rynek wszelkiego rodzaju produktów biodegradowalnych, kompostowalnych, oksydegradowalnych i innych tego typu ulegających samoczynnemu rozkładowi należy dobrze przeanalizować i przemyśleć, aby nie powtórzyć przypadku z torebkami biodegradowalnymi wydawanymi w marketach w latach 2016-2018. Wprowadzenie tego typu opakowań spowodowało ogromne perturbacje w gospodarce odpadami, zwłaszcza w zakresie sortowania i recyklingu folii – ostrzega ekspert.

Daria Michel