Jednym z problemów, z którymi boryka się nasza krajowa przestrzeń  – poza patriotycznym wywożeniem śmieci do lasu – jest jej ogólnonarodowe szpecenie szmatławymi banerami i reklamami. Mówiąc szczerze, już naprawdę nikt ich nie ogląda i nie czyta – choć każdy za nie płaci. Płacą zarówno ci, którzy wykupują ich powierzchnię w agencjach reklamowych, jak i ci, którzy nie wiedzą, że płacą (bo przecież są ważniejsze sprawy niż jakość przestrzeni czy jakieś wycinanie drzew), oraz ci, którym po prostu ukradziono krajobraz: perspektywę oglądania panoramy polskiej wsi bez ubłoconej „Wulkanizacji – 150 m” oraz widok zabytkowych miejskich budynków nieudekorowanych „Kebabem 24 h”.

Baneroza to choroba trawiąca Polskę od czasów transformacji lat 90.: tocząca krajobraz, niszcząca przestrzeń. Ta przypadłość weszła z butami w naszą rzeczywistość, której tłem niepostrzeżenie stał się kurczak za 9,99 zł. Ten stan ma mocne podstawy w dwóch, masowo źle zinterpretowanych przysłowiach. 

Te przysłowia to: „Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie” i „O gustach się nie dyskutuje”. Niestety, tymi gustami, o których się nie dyskutuje, często co wrażliwszym odbiorcom krajobrazu „wypala się” oczy. Według mnie, o...

Plus

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?

Wykup dostęp — 5,00 zł
Płatności obsługują: PayU BLIK

Masz już dostęp do tego artykułu?

Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.