Miał być ROP, będzie podatek
Czy nowy podatek w postaci opłaty opakowaniowej poprawi selektywną zbiórkę i recykling? Zwolennicy tego rozwiązania zaklinają rzeczywistość i przekonują, że jak najbardziej. Bo jak Ministerstwo Klimatu i Środowiska „dociśnie” producentów odpowiednio wysoką stawką, to zmusi ich w ten sposób do ekoprojektowania, więc w recyklingu będzie łatwiej. Przeciwnicy, w tym niżej podpisany, uważają, że wprowadzenie nowego podatku niczego nie zmieni, za wyjątkiem cen produktów tym podatkiem objętych. Bo gdyby podatki sektorowe (a opłata opakowaniowa jest ich klasycznym przykładem) coś poprawiały, to Polska, mając takich podatków już kilkanaście, niewiele by się różniła od Szwajcarii.
Najważniejsze jednak, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz niektórzy przedstawiciele strony samorządowo-odpadowej utrzymują, że projekt ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych nie wprowadza żadnego nowego podatku. Że to pokrycie kosztów tak, jak nakazuje dyrektywa odpadowa, i zmniejszenie obciążeń dla mieszkańców. Producenci jednak głoszą, że UC100 to nowy podatek na wszystkie opakowania i produkty w opakowaniach, bo taka jest po prostu konstrukcja ministerialnego projektu. Rozstrzygnijmy więc raz na zawsze, jak to reguluje polskie prawo i kto w tym sporze ma rację.
Czym jest danina publiczna?
Zacznijmy od najważniejszego, czyli czym jest danina publiczna. Na gruncie Konstytucji RP danina publiczna obejmuje wszelkie świadczenia pieniężne, których obowiązek ponoszenia na rzecz państwa lub jednostek samorządu terytorialnego wynika z odrębnych ustaw. Zgodnie z orzecznictwem TK, daniny publiczne cechują się przymusowością, jednostronnością, charakterem pieniężnym, bezzwrotnością oraz przeznaczeniem na realizację zadań publicznych. Wystarczy sobie przeczytać wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 15 lipca 2013 r. o sygnaturze 7/12, który zalecam dogłębnie przeanalizować.
Czy zapowiedziana w projekcie UC100 opłata opakowaniowa jest więc daniną publiczną? Tak, bo spełnia wszystkie cechy takiej daniny, zgodnie z wyrokiem TK. Jest więc parapodatkiem. Ale czy jest ona podatkiem bez „para”?
Danina ma charakter podatkowy, jeśli pobierane środki przewyższają koszty, które ma ta danina pokryć. Wróćmy więc do projektu ustawy i dokumentów mu towarzyszących. Producent ma wnosić opłatę opakowaniową na pokrycie kosztów wymienionych w art. 42 projektu. I gdyby sprawa do tego się ograniczała, byłoby owo „para”. Jednakże z wnoszonej opłaty NFOŚiGW ma także finansować inwestycje w infrastrukturę recyklingu (400 mln zł rocznie w latach 2028-2029, a w latach 2030-2032 – 200 mln zł rocznie). Napisane jest to na str. 26 Oceny Skutków Regulacji. Tymczasem katalog kosztów wymienionych w art. 42 projektu nie obejmuje konieczności finansowania żadnych nakładów inwestycyjnych. A właśnie przez to opłata pobierana w wysokości przewyższającej koszty wynikające z ustawowego katalogu (m.in. o finansowanie inwestycji w infrastrukturę recyklingu) stanie się podatkiem.
Reasumując: będziemy mieli do czynienia albo z podatkiem (jak obecnie), albo z parapodatkiem (jeśli wyeliminowane zostaną płatności na nakłady inwestycyjne). Ale na pewno nie będzie to „zwrot kosztów, które ponosi dziś mieszkaniec”. Bo ten mieszkaniec też płaci gminie parapodatek (opłatę za gospodarowanie odpadami komunalnymi).
Kulawa selektywna zbiórka
Powróćmy więc do pytania, czy ten nowy podatek coś poprawi? Aby zwiększył się w Polsce recykling, musi przede wszystkim poprawić się selektywna zbiórka. Nawet najlepiej zaprojektowane opakowanie, jeśli zostanie zmarnowane umieszczeniem w odpadach zmieszanych, do recyklingu już się może nie nadawać. Przykładem jest szkło: nie ma bardziej „eko” zaprojektowanego materiału. Dlatego recykling szkła w Polsce tak więc kuleje? Bo połowa tego szkła trafia do odpadów zmieszanych. Co więc zrobić, aby ten recykling zwiększyć? Nałożyć podatek czy może jednak dopilnować, aby szkło trafiało do pojemnika zielonego?
Według projektu UC100, beneficjenci (w tym gminy) mają dostawać zwrot kosztów za każdą tonę selektywnie zebraną i przekazaną do recyklingu. To akurat logiczne, ale co się stanie, jeśli tych ton selektywnie zebranych będzie mało? Co się stanie, jeśli mieszkańcy super zaprojektowane opakowania będą wrzucać do odpadów zmieszanych, a nie do właściwych pojemników? Bo tak dziś robią ze szkłem i pomimo wydawanych przez gminy pieniędzy na edukację poprawy wciąż nie widać. Czy „receptą” więc będzie podniesienie stawek podatku, bo zabraknie pieniędzy w systemie komunalnym?
Dla producentów są to pytania retoryczne; odpowiedzi znamy. Im mniejszy będzie recykling i mniej będzie w związku z tym pieniędzy, tym większe będą podatki. Bo łatwiej „walczyć” ze skutkiem niż z przyczyną.
Krzysztof Baczyński
Związek Pracodawców EKO-PAK