W maju odbywa się doroczne zgromadzenie członków Polskiej Izby Biomasy. W jakich nastrojach spotykają się przedstawiciele kilkudziesięciu firm, które postawiły na biznes biomasowy?
W minionym roku podczas obchodów pięciolecia utworzenia Izby Gospodarczej Biomasy wspominano optymizm założycieli, którzy twierdzili, że po kilku latach od wstąpienia do Unii Europejskiej będzie to złoty interes. Dziś znowu słychać głosy członków, że stanie się tak za parę lat, może po piętnastym, a może po dwudziestym roku… Jest więc trochę tak jak w dowcipie rysunkowym Andrzeja Mleczki, na którym widnieje drogowskaz z napisem: „Horyzont 5 km”.
Ale nie będzie tak źle. Dzięki konsekwentnej unijnej polityce propagującej odnawialne źródła energii, w tym bardzo mocno biomasę, mamy pakiet klimatyczny 3 x 20. Teraz żarty kończą się i czas na realizację: do 2020 r. 15% energii z OZE, 20% oszczędności energii i 20-procentowej redukcji CO2. W osiąganiu wszystkich tych wskaźników ekologiczne paliwa z biomasy muszą odegrać dużą rolę, bo nie mają w Polsce alternatywy, a więc „jest interes do zrobienia”.
Trzeba jednak zabrać się do tego lokalnie, bo taki charakter mają paliwa biomasowe. Na szczęście nie ma tu wielkich rur z zaworami i sieci drutów, którymi można sobie porządzić centralnie. Od tego są władze lokalne – to ich domena i trzeba pojechać na przykład do Fromborka, gm. Myczkowce (woj. podkarpackie) lub gm. Kępice (woj. pomorskie) zajmujących czołowe miejsca w Polskiej Lidze Mistrzów Energii Odnawialnej w kategorii biomasy, aby zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi. Pod koniec roku odbędą się wybory do samorządów i jest nadzieja, że znajdą się tacy, którzy zamiast partyjnej młócki wybiorą energię odnawialną jako podstawę swojego programu wyborczego.
Istniej również nadzieja, że uczestników tegorocznego majowego zgromadzenia członków Polskiej Izby Biomasy, które nie przypadkowo odbywa się w Poznaniu, uda się namówić do działania organicznego u podstaw, czyli wspierania samorządów lokalnych, które docenią biznes związany z odnawialnymi źródłami energii. To najlepsza droga do sukcesu zamiast narzekania na silne lobby węglowo-gazowe i złowieszczą energię nuklearną. Na władze centralne nie ma chyba co liczyć, bo wydaje się, że energia atomowa stała się „złotym kluczykiem” do rozwiązania naszych problemów energetycznych, a przecież zasoby uranu skończą się w połowie bieżącego wieku. Na szczęście biomasa pozostanie.
 
 
Henryk Pyrka,
PIB