Do końca marca granice Polski przekroczyło ok. 2,5 mln uchodźców z Ukrainy. Większość  pozostała w naszym kraju. Oznacza to, że liczba mieszkańców przebywających w granicach RP wzrosła o ok. 5%. Można się spodziewać, że w tej samej skali wzrośnie liczba wytwarzanych odpadów i ścieków komunalnych czy też wzrośnie zapotrzebowanie na usługi komunikacji publicznej. Jakie skutki przyniesie konflikt i jakie będą jego następstwa dla firm komunalnych?

Pytani przez nas eksperci nie mają wątpliwości: potrzebne będą wzrost skali działalności i renegocjacja kontraktów zawartych z władzami samorządowymi. Wojna przyniesie też dodatkowe wyzwania, spośród których najczęściej wymieniany jest wzrost cen paliw, który zaburzy przeprowadzane przed wybuchem konfliktu zbrojnego kalkulacje kosztów. Kolejnym są zaburzenia na rynku pracy.

Nierówna skala

Marcin Chełkowski, ekspert Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, zwraca uwagę, że należy się spodziewać, iż przybyli do nas uchodźcy nie będą istotnie różnić się od Polaków ani ilością wytwarzanych odpadów, ani sposobem ich traktowania. – Początkowo mogą się pojawić problemy z edukacją, a co za tym idzie – wypełnieniem polskich przepisów w zakresie segregacji odpadów. W Ukrainie jest ona na niższym poziomie, nie ma tam też odpowiednich nawyków. Ale sądzę, że nowych zasad Ukraińcy nauczą się równie szybko jak Polacy po wprowadzeniu nowego prawa w tym zakresie i zaczną stosować się do nich w praktyce – na tyle, na ile stosują się do nich Polacy. Oznacza to, niestety, że z równym odsetkiem opornych na zmiany – mówi ekspert.

Dodaje przy tym, że kłopotliwe będzie jednoznaczne określenie skali problemu, jaki stanie przed konkretnymi firmami komunalnymi. Powodem jest to, że choć dość dobrze znamy skalę całej migracji do Polski, to nie do końca wiemy, jak fala migracyjna rozłożyła się w konkretnych gminach. Wiemy natomiast, że Ukraińcy chętniej osiedlają się w dużych miastach, relatywnie niewielu chce osiedlać się w małych miasteczkach czy na wsiach. Wiemy również, że wielu Ukraińców chce się osiedlać w bezpośrednim sąsiedztwie swoich granic (czyli województwach lubelskim i podkarpackim), zachód Polski nie cieszy się aż takim zainteresowaniem. 

Nie wiemy za to, ilu przybyszy zza wschodniej granicy po tymczasowym osiedleniu się w wybranych miejsca zdecyduje się na relokację – czy to zagranicę, czy wewnątrz naszych granic, do innych gmin.

– Wszystko to razem oznacza, że 5-procentowy wzrost zapotrzebowania na usługi komunalne w całym kraju w praktyce może przełożyć się aż na 30-40-procentowe wzrosty w najpopularniejszych gminach, a wielu gmin może nie dotknąć wcale albo dotknąć jedynie w niewielkim stopniu – mówi Marcin Chełkowski.

Więcej odpadów

Tymczasem Krzysztof Kawczyński, przewodniczący Komitetu Ochrony Środowiska i ekspert Krajowej Izby Gospodarczej, podkreśla, że – choć za wcześnie jeszcze mówić o konkretach – pora przyjąć kierunki strategiczne dotyczące dalszego postępowania branży. 

– Na szczegóły za wcześnie, bo nie wiemy, jak dalej będzie przebiegał konflikt, nie wiemy, na jak długo uchodźcy pozostaną w tych miejscach, które wybrali dla siebie w marcu. Sytuację należy monitorować i wyciągać wnioski wynikające z dalszego rozwoju wypadków – mówi ekspert.

Jego zdaniem, w relatywnie dobrej sytuacji są firmy, które podpisały umowy, gdzie kwota zapłaty uzależniona jest od ilości odebranych odpadów. W takiej sytuacji zwiększona ilość odbieranych odpadów niejako automatycznie przełoży się na wzrost wysokości rachunku. – Nieco bardziej skomplikowana jest sytuacja w wypadku firm, które podpisały umowy długoterminowe, w których z góry założono ilość odbieranych odpadów. 

Tę ilość trzeba w takich wypadkach przeszacować na nowo i umowę renegocjować. Sądzę, że bez tej renegocjacji nie obędzie się w większości wypadków, bo przecież mamy inflację, mamy wzrost cen paliw. Rejestrujmy zatem wszelkie zmiany i szykujmy się do dodatkowych rozmów. Każdą umowę można, a nawet trzeba zmienić w sytuacji, gdy istotnie zmieniają się zasady i warunki działalności gospodarczej – mówi Krzysztof Kawczyński.

Prowizorium

Szykując się do renegocjacji – trzeba podejmować kroki doraźne. W obecnej sytuacji już mamy do czynienia ze zwiększoną ilością odpadów. Na dodatek odpady wytwarzane są przez uchodźców, czyli grupę ludzi, która w ogarniętej wojną Ukrainie porzuciła cały swój majątek i w dużej mierze pozbawiona jest jakichkolwiek środków finansowych. Trudno oczekiwać, by uchodźcy z dnia na dzień regulowali nal...