Huśtawka, zjeżdżalnia, certyfikat i święty spokój dorosłych – tak dziś często wygląda plac zabaw. Tymczasem dzieci potrzebują czegoś zupełnie innego: wyzwań, zmienności, ryzyka pod kontrolą i przestrzeni, która uruchamia ciało, emocje i relacje społeczne. Dziś o tym, co naprawdę dzieje się na placu zabaw – i dlaczego to ma znaczenie dla przyszłości miast.
MP3Posłuchaj tego artykułu
Wykup subskrypcję, aby odsłuchać artykuł w formacie audio.
Hasło „plac zabaw” uruchamia prostą sekwencję skojarzeń: huśtawki, zjeżdżalnie, dziecięcy śmiech, czasem płacz. Rzadko jednak myślimy o tym, że zabawa jest jednym z najlepiej zaprojektowanych przez ewolucję mechanizmów uczenia się. Dzieci, napędzane ciekawością i potrzebą ruchu, budują osobistą bazę doświadczeń sensomotorycznych, kinestetycznych i społecznych, wdrażając je w swój indywidualny system funkcjonowania. To naturalny program rozpoznawania i doskonalenia umiejętności niezbędnych w kolejnych etapach życia. Problem w tym, że współczesne place zabaw coraz rzadziej dostarczają dzieciom wystarczającej liczby bodźców. Są bezpieczne, estetyczne i… przewidywalne do granic nudy.
Zapraszam do cyklu trzech artykułów poświęconych tworzeniu przestrzeni służących zabawie dzieci. Chcę podzielić się spostrzeżeniami wynikającymi z blisko dwóch dekad doświadczenia w projektowaniu i realizacji takich miejsc – z perspektywy fizjoterapeuty, pedagoga, projektanta i wykonawcy. W części pierwszej, na przykładzie trzech najdłużej funkcjonujących autorskich realizacji, pokażę, jak próbuję godzić wymagania właścicieli i opiekunów z realnymi potrzebami dzieci – użytkowników tych przestrzeni. Część druga będzie przeznaczona społecznemu wymiarowi tworzenia i funkcjonowania takich miejsc na wsi, w miasteczku i mieście wojewódzkim. Ostatnia zaś dotyczyć będzie technologii – w kontekście ekologii, robotyzacji oraz procesów dehumanizacji i rehumanizacji.
Zabawa – niedoceniony fund...
Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?