Są miejsca w mieście, gdzie płazy mają się świetnie? i w zasadzie byśmy o to ani tych miejsc, ani tym bardziej płazów nie podejrzewali. Najciemniej, jak to często bywa, jest pod latarnią. A najlepiej, gdy ta latarnia położona jest przy torach tramwajowych. Brzmi jak nieprawdopodobna herezja, ale nią nie jest. To kawałek historii łączącej niezwykłe zdolności adaptacyjne płazów i siłę, a także hart ducha moich młodszych kolegów, płazich fascynatów. Mikołaj Kaczmarski i Jan Kaczmarek ? bo o nich mowa ? przygotowali zasadniczą część prac do ?płazich? ?Zeszytów Komunalnych?. Jednak tą historią, z racji swej świeżości, nie zdążyli się pochwalić ani nawet jej zasygnalizować. A zdecydowanie warto, zatem chciałbym to uczynić w niniejszym wprowadzeniu. To, co przykuwa uwagę przyrodników, to duże zgrupowania osobników w jednym miejscu. Takim obszarom przypisujemy zwykle cechy naturalności, staramy się chronić, dbać o ich zachowanie dla przyszłych pokoleń. W przypadku płazów przed dekadami były to wypłycone jeziora i starorzecza. Czasy się jednak zmieniły, a wraz z nimi populacje i zdolności adaptacyjne żab, ropuch i traszek. Obecnie ich być ?albo nie być? to dzielenie przestrzeni z naszym gatunkiem, człowiekiem ? Homo sapiens. Wśród krajowych gatunków za jedną z najlepiej przystosowanych do ludzkiej obecności uchodzi ropucha zielona Bufotes viridis ? gatunek wczesnych stadiów sukcesji. Obecnie jednak wiemy, że wraz z porządkowaniem przestrzeni i zagęszczaniem zabudowy płaz ten staje się coraz rzadszy w obszarach miejskich. Jak nie ropucha, to co? Żaby potrzebują sporych zbiorników wodnych. Zatem może traszki? Właśnie tak! Spoglądamy na to z niedowierzaniem, gdyż zwierzęta te mają niewielkie zdolności dyspersji ? dla traszki zwyczajnej Lissotriton vulgaris typowy dystans migracji to zaledwie 400 m. Ta najpospolitsza traszka ? zasiedlająca niegdyś w dużych liczebnościach większość drobnych zbiorników i mokradeł ? staje się gatunkiem coraz rzadszym. O ile spotkanie pojedynczych osobników ? dla osób, które wiedzą, ?czego? i gdzie szukać ? to nadal nic nadzwyczajnego, o tyle jednak znalezienie kilkudziesięciu czy kilkuset osobników staje się coraz trudniejsze. Jednak okazuje się, że przy ?odrobinie? przestrzeni gatunek ten może bardzo dobrze funkcjonować, nawet wewnątrz 100-tysięcznego osiedla z tzw. wielkiej płyty na poznańskich Ratajach. W surowych warunkach modernistycznego parku z dwoma ?byle jakimi? stawami, szczelnie zarośniętymi szuwarem trzcinowym ? traszki trwają i mają się dobrze. By lepiej zrozumieć populację płazów na terenie Rataj, koledzy poświęcili wiele godzin na obserwację ich populacji. Dodatkowo prowadzą tam także działania z zakresu czynnej ochrony. Badania przeprowadzone jesienią 2014 r. wykazały, że poza zbiornikiem wodnym i jego otoczeniem kluczowe znaczenie dla traszek ma? linia tramwajowa przebiegająca wzdłuż granicy z użytkiem. To właśnie kruszywo stabilizujące grunt pod torami stanowi nie tylko rozległe zimowisko, ale również ważne żerowisko i całoroczne kryjówki. Wyniki odkrycia spotkały się z pozytywnym odbiorem specjalistów i opublikowane zostały w prestiżowym czasopiśmie herpetologicznym ?Acta herpetologica?. Niestety, tory mogą stanowić także pułapkę ekologiczną podczas modernizacji zasiedlonych nasypów lub w przypadku, gdy dla ograniczenia sukcesji roślinnej stosuje się opryski herbicydami. Do wyjaśnienia całości relacji pomiędzy płazami a otoczeniem potrzebujemy dalszych badań. Torowiska tramwajowe też mogą być inspirujące. Chciałbym napisać ? chrońmy torowiska! Jednak sprawa nie jest aż tak prosta i powtórzę to, co było motywem poprzedniego numeru poświęconego płazom: kluczowym czynnikiem jest woda, czysta woda ? a przecież o nią chodzi także nam ? ludziom!


prof. dr hab. Piotr Tryjanowski
Instytut Zoologii, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu