29 czerwca 2004 r. Rada Ministrów zaakceptowała projekt ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP). Projekt oczekuje teraz na dalsze prace legislacyjne w sejmie. Postanowiliśmy zapytać o potrzebę istnienia takiej ustawy, oraz o to czy w wersji zaproponowanej przez Radę Ministrów spełnia ona oczekiwania przedsiębiorców, którzy chcieli by współpracować z samorządami.


Dariusz Matlak
prezes Zarządu Polskiej Izby Gospodarki Odpadami


Projekt ustawy o PPP jest na pewno krokiem w dobrym kierunku, od dawna oczekiwanym przez prywatnych przedsiębiorców. Polska Izba Gospodarki Odpadami, od momentu swego powstania, wskazywała na konieczność stworzenia podstaw prawnych dla trwałej i transparentnej współpracy sektora prywatnego i publicznego, gdyż z naszych doświadczeń wynika, że tylko przy takim umiejętnym i racjonalnym powiązaniu tych interesów można tworzyć trwałe proekologiczne rozwiązania w gospodarce odpadami. Ministerstwo Gospodarki lansuje PPP jako szansę na przyśpieszenie inwestycji infrastrukturalnych i zagospodarowanie przez Polskę funduszy unijnych. To chyba jednak przedwczesny optymizm. Projekt ustawy w obecnej formie przyznaje absolutny prymat partnerowi publicznemu, zaś przedsiębiorcę prywatnego sprowadza do roli inwestora, który w zasadzie potrzebny jest tylko dla bardzo ryzykownych i kapitałochłonnych przedsięwzięć. Jeżeli to się nie zmieni – nie spodziewałbym się zbyt pozytywnych reakcji sektora prywatnego. Niewątpliwym plusem jest to, że za podstawę PPP uznano umowę pomiędzy partnerami (wcześniej myślano o koncesjach i specjalnych urzędach centralnych ds. PPP). Zasadniczymi wadami proponowanych rozwiązań jest zbyt wiele drobiazgowych rozwiązań określających treść tych umów oraz traktowanie zysku jako elementu wstydliwego, a wręcz niepożądanego w realizacji tych przedsięwzięć.


Ryszard Grobelny
prezydent Poznania
prezes Związku Miast Polskich


Już dziś w gminach z powodzeniem działają spółki wodno-kanalizacyjne joint-venture, realizowany są projekty oświetlenia ulic czy koncesjonowanie poszczególnych odcinków autostrad. Przykładów udanych i pozytywnie odbieranych przez mieszkańców projektów PPP jest w Polsce wiele. Można by więc stwierdzić, że ustawa o partnerstwie publiczno-prywatnym nie jest potrzebna. Jednak wyraźne są także głosy tych samorządowców, którzy nie podejmują współpracy z prywatnymi przedsiębiorcami, obawiając się krytyki społecznej i podejrzeń. Dlatego przyjęcie ustawy jest ważne. Powinna ona stworzyć czytelne reguły współpracy sektora publicznego z przedsiębiorcami, zwiększając równocześnie wiarygodność takich projektów w oczach mieszkańców.
O dużym znaczeniu PPP dla realizacji zadań publicznych świadczą także przykłady zagraniczne. Samorządowcy z krajów, w których PPP funkcjonuje od lat, mówią o większej innowacyjności rozwiązań, zmniejszeniu kosztów, a także poprawie jakości usług.


Wojciech Janka
prezes Krajowego Forum Dyrektorów Zakładów Oczyszczania Miast


Ustawa o partnerstwie publiczno-prywatnym na pewno jest kolejnym cennym dokumentem, który przybliża prywatnych inwestorów do gospodarki komunalnej. Z pewnością jest narzędziem, które w wielu sytuacjach może wspomóc finanse gmin i powiatów. Jednakże widziałbym szerzej tę formę współpracy. W ustawie o gospodarce komunalnej z 1995 r. zapisano dwie formy prowadzenia gospodarki komunalnej: bądź przez zakłady budżetowe (gminne, powiatowe), bądź przez spółki prawa handlowego, których właścicielem (poprzez większościowe udziały) są gminy. Dopuszcza się również realizację zadań przez podmioty prywatne. Od lat środowisko komunalników zabiega o to, żeby do ustawy o gospodarce komunalnej wprowadzić pojęcie spółki użytku publicznego. Spółki, która byłaby połączeniem spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, czyli spółki kapitałowej z zakładem budżetowym. W takiej spółce znalazłoby się ważne miejsce dla kapitału prywatnego. Obejmowane przez podmioty prywatne udziały w tej spółce miałyby gwarancję gminy co do osiągniętego zysku – niewielkiego, ale większego niż obligacje czy oprocentowanie bankowe złożonego kapitału. W wielu przypadkach tego typu lokata kapitału sprzyjałaby rozwojowi partnerstwa publiczno-prywatnego, a co za tym idzie, rozwojowi gospodarki komunalnej. Gmina nie mogłaby wyzbyć się prawa do decydowania o spółce, a udziałowiec prywatny byłby komandytariuszem tej spółki.


Łucjan Sokołowski
burmistrz Łomianek
przewodniczący Społecznego Komitetu Wspierania Partnerstwa Publiczno-Prywatnego


Ustawa potrzebna jest z kilku powodów. Przede wszystkim, żeby dać narzędzie samorządom do uruchomienia aktywności inwestycyjnej na ich terenach w sytuacji ograniczonych środków samorządowych. Pomoc europejska, o której się wiele mówi, wymaga zawsze wkładu własnego, a u wielu samorządów jest on znikomy albo nie ma go wcale. Uruchomienie kapitału prywatnego i skuteczne wprzęgnięcie go do współpracy z samorządami, tak aby można było potraktować to jako wkład własny, może pomóc w uzyskaniu środków z funduszy europejskich. Po drugie chodzi o to, żeby nadać podstawy prawne do kontaktu podmiotu publicznego z prywatnym, który zwykle bywa postrzegany jako korupcjogenny. Konieczne jest więc ustawowe uregulowanie tych spraw, aby ten kontakt był czysty, zdrowy i przejrzysty z punktu widzenia prawa. Trzeci powód jest taki, żeby można było w oparciu o literę prawa stworzyć pewne standardy umów publiczno-prywatnych, np. standardy partnerskiego rozkładu ryzyk: realizacji rzeczowej, odbiorów, eksploatacji i realizacji finansowej zadania.
Ustawa wymaga jeszcze dopracowania, ale jest prostsza niż poprzedni projekt. Nie ma potrzeby, żeby wszystkie szczegóły umowy publiczno-prywatnej pozostawiać indywidualnym dopracowaniom. Doprecyzowanie kilku szczegółów w ustawie pozwoliłoby na uniknięcie w przyszłości wielu problemów. Z drugiej strony dobrze by było, gdyby dokument ten był jak najprostszy i raczej nie enumeratywny. Silenie się na wyliczenie, co ma podlegać ustawie o PPP, mija się z celem. Jestem zwolennikiem ogólnych regulacji w oparciu o ustawy o finansach publicznych i o zamówieniach publicznych.


Wypowiedzi zebrał:
Bartosz Paprzycki