Rozważania sceptyczniejącego optymisty

Termiczne przekształcanie odpadów komunalnych jest nieodzownym segmentem w rozwiniętych systemach gospodarki odpadami. W naszych warunkach wprowadzenie takiego rozwiązania zyskuje obecnie nowe wsparcie prawne – zarówno od strony ekonomicznej, jak i ekologicznej.


Jest to chyba odpowiedni moment, aby zwrócić uwagę na te nowe-stare, funkcjonujące już lub jeszcze „wygładzane” regulacje prawne, które mogą pozytywnie stymulować wdrażanie termicznego przekształcania odpadów komunalnych.
Dość wyraźne sygnały polityczne „w tym temacie” wysłane zostały również przez rząd w sprawozdaniu z realizowania Krajowego Planu Gospodarki Odpadami za okres od 29 października 2002 r. do 29 października 2004 r. Mamy w tym sprawozdaniu – wyrażone najdelikatniej, jak tylko można – powątpiewanie, czy Polska będzie w stanie osiągnąć wymagane dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1999/31/WE poziomy zredukowania ilości komunalnych odpadów, ulegających biodegradacji, a kierowanych na składowiska. A przecież chodzi o to, by zredukować w tym pierwszym etapie (do 2010 r.) tylko 25% masy tego, co składowano w roku odniesienia, czyli w 1995 r. Zamiast konkretnych, szybkich działań i stosu wdrażanych projektów organizacyjnych i technicznych mamy dyskusję o tym, ile to właściwie odpadów było składowanych w 1995 r.
Drugi sygnał, już bardziej jednoznacznie zapisany w tym sprawozdaniu, to zapowiedzi i wskazania (jako rekomendacje). Jedna z nich to zapowiedź, iż niezbędne jest przeanalizowanie wysokości opłat za korzystanie ze środowiska – w przypadku składowania odpadów, oraz znaczące ich podniesienie – w przypadku odpadów zmieszanych. Druga z rekomendacji, na którą warto zwrócić uwagę, to wskazanie, już otwartym tekstem, na konieczność wdrażania technologii termicznego przekształcania odpadów komunalnych, szczególnie w dużych ośrodkach miejskich.
Sprawozdanie to zasługiwałoby właściwie na odrębne omówienie jako ważny, aczkolwiek delikatnie wysłany, sygnał o różnych zagrożeniach i niedomaganiach w tej sferze.

Dla porównania
Niemcy mają na 2010 r. zapisane 12,5% energii elektrycznej zużycia brutto (przy czym w 1997 r. osiągnęli już poziom 4,5%), a Austria aż 78,1% zużycia energii ze źródeł odnawialnych. W przypadku Austrii zakłada się jednak pewną tolerancję dla tego poziomu, jako że jego osiągnięcie to przede wszystkim sprawa elektrowni wodnych, a tu produkcja roczna energii elektrycznej zależy już dość mocno od czynników hydrologiczych. W skali “starych” krajów Unii do tego roku ma być osiągnięty poziom 22% zużycia brutto energii elektrycznej, pochodzącej ze źródeł odnawialnych.


Wytyczne krajowe i unijne
Wracając jednak do zasadniczego wątku, należy przywołać kilka europejskich i polskich zapisów prawa, które ekonomicznie i ekologicznie wspomagają rekomendację w sprawie termicznego przekształcania odpadów, zapisaną w sprawozdaniu rządowym.
Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2001/77/WE z 27 września 2001 r. w sprawie wspomagania wytwarzania na rynku wewnętrznym energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii (Dz. Urz. WE L283 z 27.10.2001 r.) wskazuje biomasę jako jedno z odnawialnych źródeł energii. Klarowna definicja biomasy sformułowana w tej dyrektywie określa ją jako biologicznie degradowalne części produktów i odpadów z gospodarki rolnej i leśnej oraz gałęzi związanych, a także biologicznie degradowalne frakcje odpadów z gospodarstw domowych i z przemysłu.
W naszych warunkach odpowiednie zapisy znajdujemy w Prawie energetycznym (P.e.). Wcześniejsze nowelizacje P.e. uwzględniały również, ale dość anemicznie, konieczność wspomagania wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych. Rozporządzenia ministra gospodarki i pracy, idące w ślad za nowelizacjami P.e., rozpisują na detale wykonywanie tego obowiązku. W rozporządzeniach tych, podobnie jak w europejskiej dyrektywie, dla przedsiębiorstw energetycznych wyznaczone są także obowiązkowe procentowe pułapy ilości zakupionej lub wytworzonej we własnym zakresie energii, pochodzącej ze źródeł odnawialnych. I nie są to procentowo małe ilości. Zgodnie z zapisem w ostatnim z przedmiotowych rozporządzeń, z 4 grudnia 2004 r., musimy np. w skali kraju osiągnąć w bieżącym roku poziom 3,1% energii elektrycznej wytworzonej i sprzedanej krajowym odbiorcom brutto, a w 2010 r. i w latach następnych już 9%. Odrębnego porównawczego komentarza wymagałaby kwestia sformułowań (w rozporządzeniu) dla określania tych wymaganych poziomów, ale to temat do dyskusji dla energetyków.
Rozporządzenia te podają też naszą definicję biomasy, która jednak odbiega pod względem jednoznaczności sformułowania, od europejskiego wzorca. Szczególnie warto byłoby prześledzić poszczególne mutacje tej definicji, zapisywanej w kolejnych rozporządzeniach MGiP i w tym „niespełnionym” projekcie odrębnej ustawy o energii uzyskiwanej ze źródeł odnawialnych. Czyżby bano się tej europejskiej jednoznaczności, ulegając (chyba?) jakiemuś lobby środowisk niechętnych wykorzystaniu odpadów komunalnych – jakichś tam prozaicznych śmieci – jako potencjalnego źródła energii w ogóle, a tym bardziej odnawialnego źródła energii? Jest to jednak i tak duży postęp w porównaniu np. do znanego, na szczęście już nieaktualnego, rozporządzenia MGiP z 15 grudnia 2000 r., w którym funkcjonowały jeszcze „źródła niekonwencjonalne i odnawialne” i zapisane było jednoznacznie, że obowiązek zakupu energii elektrycznej lub ciepła nie dotyczy energii elektrycznej i ciepła ze spalania odpadów.


Udział biodegradowalnych frakcji odpadów w strumieniu palnych odpadów komunalnych

Jest o co zabiegać
A przecież jest o co się starać. Według własnego oszacowania, wykonanego dla strumienia odpadów komunalnych z kilku miast aglomeracji górnośląskiej (patrz rysunek), blisko 40% energii odzyskanej i przetworzonej ze spalania odpadów komunalnych można uznać za energię ze źródła odnawialnego. Podstawą tej analizy były charakterystyki strumieni odpadów komunalnych zapisane w planach gospodarki odpadami tych miast i podawane w takim rozbiciu jak w planie krajowym. Trzeba zaznaczyć, że kwalifikowanie „do odnawialnych” odbywało się na dość rygorystycznych zasadach, a więc zaliczano do nich tylko te palne frakcje, co do których nie mogłoby być najmniejszych zastrzeżeń odnośnie ich „odnawialności”. Jest więc o co się starać – w sensie ilościowym – tym bardziej że ostatnia nowelizacja P.e. z 4 marca br. zawiera zapisy wyraźnie wspomagające wytwarzanie „zielonej energii”. Wprowadzony tą nowelą system znacząco modyfikuje dotychczasowe uregulowania w tej dziedzinie, kiedy to promowanie wykorzystania odnawialnych źródeł energii oparte było tylko na obowiązku jej zakupu od wytwórcy lub wytworzeniu we własnym zakresie przez przedsiębiorstwa energetyczne. Dyrektywa Unii Europejskiej przyzwala na stosowanie w tej dziedzinie różnych mechanizmów wspomagających, takich jak zielone certyfikaty, wspomaganie inwestycji, zwolnienia lub ułatwienia podatkowe, zwrot zapłaconych podatków i bezpośrednie subwencje na ceny energii. Zgodnie z tą jeszcze „ciepłą” nowelą P.e., podpisaną przez prezydenta 25 marca br., wprowadzono nowy mechanizm ekonomiczny, odpowiednik zielonych certyfikatów, tzn. mechanizm zbywalnych świadectw pochodzenia. Są one potwierdzeniem wytworzenia energii z OZE. Istotą wprowadzonych rozwiązań1 jest nadanie dodatkowej wartości rynkowej energii z odnawialnych źródeł poprzez oddzielenie obrotu samą energią od obrotu świadectwami pochodzenia. Świadectwa te odzwierciedlać będą rynkową wartość dodatkowych – społecznych i ekologicznych – korzyści związanych z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii. Możliwość sprzedaży „świadectw pochodzenia” na giełdzie towarowej będzie dla wytwórcy takiej energii „dodatkową premią”. Wytwórca, obok należności za wytworzoną energię (według rynkowej ceny energii – średniej z roku poprzedzającego rozliczanie bieżącej produkcji), będzie uzyskiwał dodatkowy przychód ze sprzedaży świadectw pochodzenia na giełdzie towarowej, który powinien zrekompensować z nawiązką wyższe koszty produkcji energii elektrycznej wytwarzanej w instalacjach wykorzystujących źródła odnawialne.

Będą kary
Ten nowy mechanizm powinien być dostatecznie silnym bodźcem do tworzenia nowych instalacji, wykorzystujących OZE, tym bardziej że spółki zajmujące się obrotem energią elektryczną będą miały obowiązek odbioru całej energii pochodzącej z odnawialnych źródeł energii. Na przedsiębiorstwa energetyczne zajmujące się wytwarzaniem energii elektrycznej lub jej obrotem i sprzedające tę energię odbiorcom końcowym na terenie RP, które nie wypełnią tego obowiązku w wymaganej wysokości (nie przedstawią prezesowi URE do umorzenia świadectw pochodzenia), nakładane będą pewnego rodzaju kary w postaci konieczności zakupienia (dokupienia) świadectw pochodzenia, płacąc tzw. opłatę zastępczą. Jej wysokość uzależniona będzie od stopnia niewypełnienia nałożonego obowiązku, a opłata jednostkowa za każdą „brakującą” MWh wynosi obecnie 240 zł i zmieniać się będzie co roku (będzie waloryzowana wg średniorocznego wskaźnika cen towarów i usług). A już prawdziwe kary zapłaci każdy, kto nie będzie przestrzegać obowiązków uzyskania i przedstawienia do umorzenia prezesowi URE świadectw pochodzenia, nie uiści opłaty zastępczej ani nie zrealizuje obowiązku zakupu energii elektrycznej lub ciepła, pochodzących z odnawialnych źródeł energii. Dla instalacji termicznego przekształcania odpadów komunalnych powstaje oczywiście problem wykazania „ilościowego udziału” energii ze źródeł odnawialnych w strumieniu energii elektrycznej (lub ciepła) sprzedawanych do sieci. Jest to rozwiązywalny problem organizacyjny funkcjonowania segmentu przyjmowania odpadów do instalacji.
Omówienie nowych czynników ekologicznego wsparcia dla wdrażania (wreszcie!) technik termicznego przekształcania odpadów komunalnych to temat na kolejne Rozważania…

dr inż. Henryk Skowron
Inżynierskie Biuro Konsultingowe, Gliwice

Śródtytuły od redakcji

Źródła
  1. Sobolewski M.: Opinia nt. projektu nowelizacji ustawy Prawo energetyczne w odniesieniu do przepisów regulujących wykorzystanie odnawialnych źródeł energii.