Polska w wykorzystywaniu odnawialnych zasobów energii nie jest liderem wśród unijnych krajów. Nie zadowala też tempo rozwoju ich wykorzystania. W założeniach realizacji celów dużą rolę może odegrać energetyka wiatrowa. Na jakie bariery natrafia potencjalny inwestor farmy wiatrowej w Polsce? Co należałoby zmienić aby zwiększyć tempo powstawania farm wiatrowych? Poniżej przytaczamy kilka wypowiedzi.


Maciej Stryjecki
dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej

Bariery blokujące, a raczej opóźniające rozwój energetyki wiatrowej w Polsce, można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to bariery systemowe, które oddziałują na całą branżę, druga grupa to bariery indywidualne, które często uniemożliwiają realizację danego projektu.
Dziś najważniejszymi barierami systemowymi są: biurokracja, uzyskanie warunków przyłączenia do sieci farmy wiatrowej oraz wysokie koszty bilansowania energii z wiatru. Przygotowanie i realizacja projektu wiatrowego wciąż twa nie mniej niż cztery, a często ponad siedem lat. Uzyskanie wszystkich pozwoleń, wykonanie niezbędnych ekspertyz i zdobycie wsparcia finansowego to dla inwestora prawdziwa droga przez mękę.
Coraz trudniej jest uzyskać warunki przyłączenia do sieci. Duża liczba „wirtualnych” projektów, które uprzednio uzyskały takie warunki, mimo iż nigdy nie zostaną zrealizowane, powoduje, że operatorzy systemów elektroenergetycznych nie chcą zgadzać się na przyłączanie nowych farm, bojąc się o wydolność systemu. Niezbędna tu będzie zapewne interwencja Prezesa URE, który powinien zweryfikować możliwości przyłączeniowe systemu i tak zmodyfikować zasady, aby ograniczyć możliwość spekulowania mocami przyłączeniowymi nierzetelnym inwestorom. Niezbędne są też kosztowne inwestycje rozbudowujące sieć elektroenergetyczną, zwłaszcza na Pomorzu.
Pomimo stosownych zapisów ustawowych nierozwiązany jest wciąż problem kosztów bilansowania energii z wiatru, które ze względu na niestabilność i nieprzewidywalność tego źródła nie powinny obciążać wytwórcy. Nadzieją jest tutaj projekt rozporządzenia systemowego, które wprowadza możliwość bilansowania farm w grupach bilansujących oraz mechanizm korekty prognozy na dwie godziny przed godziną produkcji. Marna jest jednak szansa, aby to rozwiązanie szybko weszło w życie.
Bariery indywidualne mogą być natomiast różnorodne i często są spowodowane słabym doświadczeniem inwestorów krajowych lub nikłą znajomością polskich realiów wśród inwestorów zagranicznych. Najważniejsze dwa problemy indywidualne to wybór właściwej lokalizacji dla farmy oraz spięcie montażu finansowego. Coraz więcej projektów „potyka” się o konflikty środowiskowe związane z siecią Natura 2000. Wciąż też nie wiadomo, jak wiele projektów i w jakiej skali będzie mogło skorzystać ze wsparcia finansowego ze środków UE i NFOŚiGW. Inną barierą może być nieprzychylność lokalnej społeczności, ale na szczęście zdarza się to coraz rzadziej.
Kluczowym problemem, choć niezależnym od polskiego systemu i często niezależnym od inwestora, może okazać się w najbliższych latach brak dostępu do turbin. Niestety, światowi producenci elektrowni wiatrowych, a jest ich wszak tylko kilku, nie nadążają z podażą urządzeń, na które popyt w skali całego świata powiększa się z roku na rok w postępie niemal geometrycznym. Problemów z turbinami nie mają na ogół tylko wielcy, międzynarodowi inwestorzy, których stać na wieloletnie zamówienia na ogromne moce. Średni lub mały inwestor, a takich w Polsce jest wielu, musi już dziś ustawić się w kolejce i wpłacić wysoką kaucję, aby wymarzone turbiny dostać nie wcześniej niż za dwa lata.
Najważniejszą barierę udało się jednak przełamać, a była to bez wątpienia bariera opłacalności. Jeszcze w 2006 r. trudno było przygotować projekt, dla którego współczynnik zwrotu kapitału (IRR) przekraczałby wartość 10%. Dziś, dzięki wzrostowi średniej ceny energii i przede wszystkim dzięki znaczącemu zwiększeniu wartości praw majątkowych świadectw pochodzenia, dobry projekt może z łatwością osiągnąć 15% IRR.
Biorąc pod uwagę ogromne zainteresowanie krajowym rynkiem energetyki wiatrowej oraz rosnącą presję ze strony Unii Europejskiej na zwiększanie wykorzystania odnawialnych źródeł energii, jest szansa, że polskie władze zaczną energetykę wiatrową traktować z właściwą jej roli powagą i jeszcze w tym roku większość powyższych barier zostanie zlikwidowanych. Bez wątpienia PIGEO dołoży wszelkich starań, aby właśnie tak się stało.


Alicja Chilińska-Skubisz
dyrektor firmy Starke Wind

Cały świat mówi o zagrożeniu bezpieczeństwa energetycznego, wzroście zapotrzebowania na energię, zmianach klimatu, a co za tym idzie, o ogromnej roli odnawialnych źródeł energii (OZE). Popularność i „medialność” tematu sprawia, że polscy urzędnicy rozwój OZE często oraz chętnie wpisują w swoje programy strategiczne i… na tym poprzestają. Z większością problemów na ogół zmagać musi się już sam inwestor. W sektorze energetyki wiatrowej z szeregu barier wymienić należy kilka z nich.
Lokalizacja a program NATURA 2000 – duży potencjał obszarów wartościowych dla energetyki wiatrowej (odpowiednia siła wiatru) zlokalizowanych jest na obszarach objętych programem NATURA 2000. Problem komplikuje dodatkowo brak dokładnych map obejmujących obszary chronione (tzw. Shadow List), zatem inwestor nie jest w stanie sprawdzić, czy inwestycję planuje się na terenie NATURA 2000.
Brak uporządkowanego sposobu wydawania warunków technicznych przyłączeń farm wiatrowych do sieci energetycznej to równie ważny problem, z którym musi zmierzyć się potencjalny inwestor. Cieszy fakt prawnego zagwarantowania inwestorom obowiązku odebrania wyprodukowanej energii przez operatora sieci, ale martwi niejasna i długa procedura związana z umową przyłączeniową.
Obecne przepisy prawne nakładają na inwestora obowiązek prognozowania produkcji energii. Specyficzne źródło, jakim jest wiatr, sprawia, że inwestor nie może zaplanować produkcji energii w dłuższym okresie.
W moim odczuciu wiele barier w rozwoju energetyki wiatrowej jest często spowodowanych nieznajomością tematu przez osoby wydające decyzje administracyjne, a kierujące się jedynie subiektywną oceną inwestycji. Słaby jest też mechanizm wspierania inwestycji – EkoFundusz zawiesił przyjmowanie wniosków, wciąż nie są znane kryteria oceny i zasady wnioskowania o środki w nowej perspektywie finansowej w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Dodatkową przeszkodą, która wiąże się z boomem na energetykę wiatrową oraz wchłonięciem większości produkcji przez Stany Zjednoczonego jest znaczne zmniejszenie dostępności turbin na rynku.


Krzysztofa Gutowska
prezes Zarządu CB Windenergy Słupsk

Barierami, na jakie najczęściej natrafia inwestor zagraniczny to obowiązujące w Polsce procedury administracyjne, zmiany i ustanawiania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Na budowę farmy wiatrowej potrzebna jest również zgoda społeczności lokalnej. Wiąże się to z potencjalnym niebezpieczeństwem tworzenia licznych przeszkód przez osoby niezadowolone z planowanych lokalizacji farm wiatrowych. Dyskusja publiczna organizowana przez gminę oraz możliwość zaskarżenia uchwały rady gminy to tylko niektóre z problemów. Mogą pojawiać się protesty i uwagi wnoszone do projektów planu. Z naszego doświadczenia wynika, że warto zlecić fachowej firmie wykonanie opracowania o wpływie na zdrowie człowieka elektrowni wiatrowych, które merytorycznie wyjaśni wszelkie zjawiska i wątpliwości związane z funkcjonowaniem planowanej farmy wiatrowej. Z takiego opracowania skorzystała nasza firma i obecnie nie ma żadnych przesłanek świadczących o możliwości pojawienia się jakichkolwiek protestów zarzucających możliwość negatywnego wpływu na środowisko budowanego przez naszą firmę Słowińskiego Parku Elektrowni Wiatrowych.
Aby zapobiec ewentualnym sprzeciwom, należy wcześniej „przedstawić się” miejscowej ludności i pokazać plusy z wybudowania parku wiatrowego. Społeczność lokalną można pozyskać np. poprzez wspieranie lokalnych placówek oświatowych, udzielanie wsparcia dla szkół lub finansowanie działalności miejscowych drużyn piłkarskich.
Często inwestorzy skarżą się na trudności z uzyskaniem warunków przyłączenia do sieci. Obecnie podstawową ich funkcją jest „rezerwacja” mocy przyłączeniowej i przesyłowej, i jednocześnie ich „blokada” względem firm konkurencyjnych. Wnioski o warunki przyłączenia są wydawane właściwie każdemu, kto złoży wniosek wraz z ekspertyzą oddziaływania na krajową sieć energetyczną. Z kolei ekspertyza wiąże się z koniecznością dokonywania kosztownych analiz różnego rodzaju wirtualnych projektów, które często zależą od wcześniejszych, równie teoretycznych projektów. Rozwiązanie tego rodzaju problemów leży w gestii ustawodawcy.

Opracowała i opinie zebrała Urszula Wojciechowska