Wiem, co piję
Choć znamy go jako eksperta w tematach związanych z gospodarką odpadami, to wielogodzinne rozmowy można z nim odbyć również na temat… wina. Kolejnym bohaterem cyklu rozmów o pasjach i zainteresowaniach przedstawicieli branży komunalnej jest Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej. Wywiad przeprowadził Kamil Paczek.
Dlaczego zaciekawiły Pana akurat wina?
Jest taka zasada: wiem, co jem. A ja chciałem wiedzieć, co piję. Od razu chciałbym zaznaczyć, że nie mam się za sommeliera, jednak rzeczywiście wiem co nieco o winach z moich ulubionych szczepów i miejsc. W związku z tym wybieram wina butelkowane przez ich wytwórców. Unikam tych tak zwanych rozlewanych, które są sprowadzane do Polski w ogromnych pojemnikach i następnie konfekcjonowane. To dlatego, że mamy w tym przypadku do czynienia z kupażami, czyli mieszankami bardzo różnych win sprzedawanych pod jednym szyldem.
Jakie wina warto zatem wybrać?
Ja zawsze powtarzam, żeby wybierać to, co nam smakuje. Nie kupować ani ceny, ani etykiety, a kierować się kubkami smakowymi. Powiem na przykładzie: swego czasu jeździłem na francuskie wybrzeże Atlantyku, w okolice Bordeaux. Ten rejon to oczywiście fantastyczne owoce morza, po które chodziłem rano na targ rybny. Tam, oprócz przysmaków, można było kupić lokalne wino bez apelacji za 3 euro. Kiedy poczęstowałem nim moich francuskich są...