Od kilku lat powtarzam, że największymi ograniczeniami rozwoju polskiego biogazu i biometanu nie są technologia, finansowanie czy dostępność substratów. To wszystko możemy – szybciej lub wolniej – zorganizować. Najbardziej dotkliwy deficyt dotyczy… ludzi. Dziś potrzebujemy przede wszystkim fachowców zdolnych zaprojektować, uruchomić i prowadzić instalację na poziomie odpowiadającym współczesnym standardom europejskim. Dziś, gdy rynek przyspiesza, ten problem staje się kluczowy.

Dlaczego brakuje pracowników?

Rynek biogazu w Polsce rozwijał się latami zbyt wolno, by stworzyć naturalną ścieżkę kariery i masę krytyczną specjalistów. Operatorem czy technologiem nie zostaje się po tygodniowym kursie – potrzeba doświadczenia, zrozumienia procesów biologicznych i umiejętności reagowania na ich zmienność. Biogazownia to nie elektrownia węglowa, gdzie parametry są stabilne, a technologie stosunkowo przewidywalne. Tutaj każda partia substratu może „zachować się” inaczej. Ci, którzy zdobywali kompetencje 10–15 lat temu, dziś są rozchwytywani – i jest ich zwyczajnie za mało. Do tego dochodzi nowy impuls rynkowy: programy wsparcia, rozwój biometanu, rosnące zapotrzebowanie na zieloną energię i zielone gazy ze strony przemysłu. Na jedną osobę z doświadczeniem przypada dziś kilku inwestorów. Luka kadrowa jest faktem.

Jakich kompetencji potrzebuje sektor?

Rynek b...
Plus

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?

Wykup dostęp — 5,00 zł
Płatności obsługują: PayU BLIK

Masz już dostęp do tego artykułu?

Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.