Ogród to też dom – to idea, która przyświeca mi od zawsze w pracy zawodowej – projektowej i realizacyjnej. W skrócie – chodzi w niej o to, żeby przebywać w ogrodzie i przestrzeni zewnętrznej w podobny sposób jak we wnętrzach. Stosując zasady projektowania odpowiedzialnego, gospodarować tak przestrzenią, aby w pełni korzystać z jej potencjału przy możliwie szerokim wachlarzu możliwości wykorzystania ogrodu do pracy, rekreacji czy relaksu. W przestrzeni publicznej dochodzi jeszcze animacja kulturalna, a co najważniejsze – integracja społeczna, budowanie społeczeństwa obywatelskiego, przeciwdziałanie polaryzacji i wykluczeniom.

Obserwacja trwających w kraju procesów rewitalizacyjnych w przestrzeniach publicznych skłoniła mnie do refleksji, w którą stronę podążamy i czy faktycznie wyjdzie nam to na zdrowie. Czy te procesy tworzenia „nowego życia” dają oczekiwane efekty?

Fejsbukowe projekty na chwilę

Jednym z problemów, który pojawia się w ramach procesów rewitalizacyjnych w przestrzeni, są „fejsbukowe projekty na chwilę”. To takie, w których instytucja animująca za pomocą palet transportowych, bigbagów, opon, śrutu, drutu i giętkiego parasola prowadzi w zdegradowanych przestrzeniach np. podwórek, działania animacyjno rekreacyjne, budując ogród recyklingowy „bez przyszłości”. Wszystko to fajnie wygląda w mediach społecznościowych, ludzie się uśmiechają i ciężko pracują. Potem mija chwila, kończy się projekt dla NGO, kończą się pieniądze i wszystko niszczeje, staje się zapomniane. Nie powstaje nowa jakość. Powstaje coś gorszego niż było – pojawia się spotęgowany brak nadziei na zmiany!

I żeby nie było! Nie jestem przeciwnikiem tworzenia ogrodów recyklingowych i low cost. Jestem zwolennikiem tworzenia ich w taki sposób, aby stale móc je animować i aby faktycznie przyczyniały się do definiującej je rewitalizacji.

Beton ponad wszystko

Drugi problem w procesie „nadawania życia przestrzeni” wygląda w skrócie tak: I żeby było ślicznie! Zagranicznie! A jak ślicznie to beton, bo czysto i w szpilkach można! I jeszcze samochodem można! To jeszcze, żeby ptaki nie robiły, to drzewa się wytnie, bo źle urodzone! Chore! I ich tam nigdy nie było! I jeszcze żeby było jak kiedyś i fontanna ze światełkami! – A to, że się tam nie da wysiedzieć w upał, to w sumie nie ma znaczenia. Rewitalizacja po polsku!

Opamiętajmy się... dajmy prawdziwe życie w przestrzeń!

Właśnie z tych trzech przesłanek, analiz i refleksji pojawił się pomysł na stworzenie pierwszej w kraju Zielonej Sali Wykładowej. Parku kieszonkowego, któremu dodatkowo przyświecał pomysł realizacji w systemie: Zaprojektuj, zbuduj i zaanimuj. 
Co to znaczy? W ramach procesu tworzenia, konsultowania, projektowania i eksploatacji parku kieszonkowego z góry wpisano w niego program animacji kulturalnej przez 12 miesięcy od powstania obiektu. Chod...