Podatek od deszczu to nie żart, choć mogłoby się tak wydawać każdemu, kto po raz pierwszy usłyszy to określenie. Termin ten oznacza opłatę za nadmierne zabetonowanie posesji, co ogranicza wsiąkanie deszczówki w ziemię. Rząd planował rozszerzenie opłaty, ale wszystko wskazuje na to, że tak się nie stanie.

Podatek od deszczu, zwany też niekiedy podatkiem deszczowym, to opłata za zmniejszenie naturalnej retencji terenu przez zabudowanie go. Chodzi o zmniejszenie zdolności gruntu do wchłaniania wód opadowych i roztopowych, w przypadkach gdy działka zostaje zabudowana czy w inny sposób zabetonowana, np. w wyniku zbudowania parkingu). Problemy zaczynają się w chwili, kiedy powierzchnia ziemi zdolnej do retencjonowania opadów jest zbyt mała. Spada poziom wód gruntowych, co prowadzi do suszy, a woda, która nie ma dokąd spłynąć może powodować podtopienia.

Od kiedy obowiązuje podatek od deszczu

W praktyce podatek od deszczu jest naliczany od powierzchni obiektów, które uniemożliwiają ziemi wchłanianie wody deszczowej. Są to m.in. powierzchnie dachów budynków, powierzchnie tarasów, powierzchnie kostki brukowej oraz powierzchnie niepublicznych dróg i placów. Opłata potocznie zwana podatkiem od deszczu obowiązuje od 1 stycznia 2018 roku na mocy ustawy Prawo wodne.

Kto musi płacić

Podatek od deszczu muszą płacić wszyscy właściciele nieruchomości o powierzchni przekraczającej 3500 m2 objętych jedną księgą wieczystą i niepodłączonych do kanalizacji, na których z powierzchni biologicznie czynnej wyłączono (zabetonowano) więcej niż 70% powierzchni. Jeśli te warunki nie są spełnione, podatek nie obowiązuje. Oznacza to, że W praktyce podatek od deszczu płacą głównie właściciele sklepów wielkopowierzchniowych, dużych zakładów produkcyjnych, dużych magazynów, zespołów magazynowych, itp. Właściciele domów jednorodzinnych i działek rekreacyjnych raczej nie mają się czego obawiać, ponieważ ich posesje nie spełniają warunków koniecznych, by wymagane było płacenie podatku od deszczu. Kwoty kształtują się różnie, to od 10 gr do 1 zł za metr kwadratowy nieruchomości. Dokładna stawka zależy od tego, czy na działce znajdują się obiekty retencjonujące wodę.

Plany rozszerzenia podatku

W 2020 r. rząd ogłosił plany rozszerzenia podatku od deszczu. Według projektu ustawy nowy podatek deszczowy miał objąć każdego właściciela nieruchomości o powierzchni większej niż 600 m2, u którego istniała albo miała powstać zabudowa wyłączająca powyżej 50% powierzchni biologicznie czynnej. Jak wtedy szacowano, nowa wersja podatku miała objąć 20 razy więcej nieruchomości, a uzyskane w ten sposób pieniądze miały zasilić budżet Wód Polskich oraz budżety gmin. Dziś wiele wskazuje na to, że te plany to przeszłość. Oczywiście nadal trwają prace nad ustawą o przeciwdziałaniu skutkom suszy, jednak prawdopodobnie znikną z niej zapisy poszerzające grono osób objętych podatkiem deszczowym.

– W związku z sygnałami społecznymi dotyczącymi potencjalnego wpływu rozszerzenia zakresu opłaty na sytuację gospodarstw domowych, rozważana jest rezygnacja z przepisów przewidujących wprowadzenie zmian – mówi Szymon Huptyś, rzecznik resortu infrastruktury.

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Projekt który miał wprowadzić takie zmiany został wycofany.
    W nowym projekcie brak zmian dla warunków podlegania po opłatę z tytułu zmniejszenia naturalnej retencji terenowej.

Skomentuj