1 / 3

Nad atrakcyjnością miejskich przestrzeni publicznych czuwa m.in. plastyk miejski, różnie nazywany w poszczególnych miastach. We Wrocławiu jest to koordynator projektu plastycznego wystroju miasta – Beata Urbanowicz, z którą rozmawialiśmy o walce z reklamami, uporządkowaniu miast i artystycznych inicjatywach.

Od kiedy jest Pani plastykiem miejskim we Wrocławiu?

W 2007 roku Architekt Miejski przedstawił zakres obowiązków dla funkcji, którą nazwał Koordynatorem projektu plastycznego wystroju miasta. Określił jej miejsce w strukturze urzędu, umieszczając ją w swoim Zespole Architekta Miasta. Założył ścisłą współpracę na styku architektura – jej otoczenie, myśląc o kreowaniu Wrocławia jako miasta dobrego do życia pod względem rozwiązań funkcjonalno-przestrzennych i jakości zagospodarowania miejskich przestrzeni publicznych.

Co należy do Pani zadań?

Moim zadaniem jest podejmowanie działań mających na celu podnoszenie jakości miejskich przestrzeni publicznych. Jest to przygotowywanie wytycznych do projektów zagospodarowania terenu wzdłuż pasów dróg, czyli ulic, placów i skwerów. Następnie opiniowanie tych projektów pod względem plastyczno-przestrzennym i często konsultacje podczas ich realizacji. Często jestem proszona o konsultowanie jakości proponowanych rozwiązań: nawierzchni, małej architektury itp. Inicjuję także projekty polegające na wzbogacaniu miejskich przestrzeni publicznych sztuką, zarówno w formie wystaw tymczasowych, jak i lokalizacji stałej współczesnych form rzeźbiarskich. Opiniuję również projekty reklamowe – szyldy, czyli autoreklamy, i nośniki reklamowe. Ponadto zgłaszam wnioski dotyczące reklamy do przygotowywanych planów miejscowych lub koryguję ich zapisy.

Jakie problemy mają miasta w Polsce z zagospodarowaniem przestrzeni?

W 2007 roku, gdy rozpoczynałam swoją pracę w UM Wrocławia, problemem był brak świadomości, czym jest dobry projekt drogowy pod względem zagospodarowania terenu, elementów małej architektury i zieleni. Dobre projekty tego typu dotyczyły wyłącznie terenów zieleni parkowej i obszarów pod ścisłą ochroną konserwatorską. Brakowało rozumiejących problem projektantów. Nie było także dobrej oferty współczesnych mebli miejskich. Powszechnie dostępne były głównie wzory historyzujące.

Od lat zmagamy się z nadmiarem reklam, zawłaszczających przestrzeń publiczną. Na początku pracy zastałam już działania porządkowe w tym zakresie, kontynuowałam więc pracę   nad jej ograniczeniem i usystematyzowaniem.

Co jest lekarstwem na tego typu bolączki?

Z czasem wiele się zmieniło. Dziś nie jest już problemem włączenie architekta do prac nad projektem drogowym po to, by tereny wzdłuż drogi, przy skwerze czy na placu miejskim były zaprojektowane z myślą o każdym użytkowniku. Poszerza się dostępność dobrej jakości wzorów współczesnych mebli miejskich. Natomiast zieleń w mieście komponowana jest ciekawie i okazuje się, że wiele gatunków krzewów, traw i bylin jest odpornych na trudne miejskie warunki. Natomiast w odniesieniu do reklamy – znacznie ograniczyliśmy ilość nośników. Ponadto w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego systematycznie tworzymy odpowiednie zapisy dotyczące reklamy.

Wkrótce zadbamy bardziej o obszar staromiejski, ponieważ od maja bieżącego roku zacznie obowiązywać na tym terenie Park Kulturowy – Stare Miasto we Wrocławiu.

Zapewne jednym z rozwiązań jest też katalog mebli miejskich?

Porządkowanie miejskich przestrzeni publicznych i podnoszenie ich jakości wymagało wsparcia w postaci katalogu mebli miejskich i elementów bezpieczeństwa ruchu drogowego.    Są to elementy występujące w dużej, powtarzalnej ilości dlatego bardzo istotnie  wpływają na plastyczny obraz i wizualny odbiór miasta.

W katalogu znalazły się   wzory ławek, koszy na odpadki, donic, krat pod drzewa, słupów reklamowych, słupków wygrodzeniowych, barier ulicznych, stojaków na rowery itp.

Przyjęte do stosowania wzory wzbogaciliśmy o elementy zagospodarowania przystanków komunikacji miejskiej – (wiatę przystankową, ławkę, słupek przystankowy) oraz katalog nawierzchni chodników. Zależało nam na uzyskaniu dobrych wzorów zapewniających wygodę użytkowników, wysoką jakość wykonania oraz zapewnienie powtarzalności rozwiązań.

Jak układa się Pani współpraca ze środowiskiem architektów i artystów?

Staram się współpracować ze środowiskami architektów i artystów w zakresie dotyczącym miejskich przestrzeni publicznych. Od kilku już lat działa plenerowa uliczna Galeria Sztuki na Szewskiej – Szewska Pasja . Co dwa miesiące mają tam miejsce wernisaże i wystawy młodych  grafików. Galeria znajduje się pod opieką kuratora – Tomasza Brody (ASP Wrocław), a organizatorką galerii jest pasjonatka kultury – Julia Janowska. Na placu Nowy Targ już drugi raz eksponujemy „Młodą Rzeźbę”. Jest to wystawa dzieł  najlepszych  absolwentów rzeźby i ceramiki, dla których kuratorem i organizatorem jest Akademia Sztuk Pięknych. Wrocław może też pochwalić się miejską Galerią Zewnętrzną, która prezentuje powiększone techniką druku wielkoformatowego obrazy wrocławskich artystów malarzy. W przestrzeni dużego miejskiego placu prezentowane były już obrazy m.in. Józefa Hałasa i Eugeniusza Minciela.

Z wrocławskim oddziałem SARP-u współpracuję przy organizacji Dolnośląskiego Festiwalu Architektury, w tym głównie przy projekcie pn. Akupunktura Miasta. Jest to kompleksowo opracowana strategia działań wraz z konkursem na koncepcję zagospodarowania ważnej przestrzeni publicznej. Do tej pory akupunkturze poddany był w 2013r teren wyjątkowego złożenia placu J. Piłsudskiego na terenie założenia osiedla- ogrodu Karłowice  oraz w 2014r obszar małomiasteczkowego centrum Leśnicy. Konkursy zwykle poprzedzone są konsultacjami społecznymi i warsztatami studenckimi, a kończą się wystawą i prezentacją nagrodzonych prac.

Jakie najciekawsze projekty mogłaby Pani wymienić spośród propozycji artystów?

Najciekawsze są wg mnie projekty mocno wchodzące w przestrzeń miejską. Nawet jeśli są to  prezentacje i instalacje wyłącznie tymczasowe: np. Survival zorganizowany w parku Tołpy czy na bulwarze X. Dunikowskiego. Trwające ok. trzech miesięcy wystawy rzeźby pt. „Kamienie miasta” na Osi Grunwaldzkiej, a innym razem w parku J. Słowackiego. Strzegomskie poplenerowe wystawy rzeźby w granicie, czasowo goszczące we Wrocławiu.

Murale artystyczne pięknie wypełniają „pustki” niezabudowanych do tej pory ścian szczytowych dziewiętnastowiecznych kamienic na Nadodrzu i Ołbinie. Mamy też murale celowo uzupełniające nową funkcję obiektu – jak „Klepsydra” St. Dróżdża na elewacji Muzeum Współczesnego Wrocław, zorganizowanym w dawnym schronie przeciwlotniczym.

Jak, Pani zdaniem, zmienił się Wrocław na przestrzeni 10 lat?

Jest to już  inne miasto niż dekadę temu. Słyszę to zwykle od osób przyjeżdżających do Wrocławia albo powracających po długim czasie nieobecności.

Widzę to także po ilości projektów, trafiających do zaopiniowania i ilości realizacji, w które również na bieżąco jestem angażowana.

Jakie plany ma Pani względem Wrocławia jako plastyk miejski?

Chciałabym całkowitego wyeliminowania reklamy wielkoformatowej i zaprzestania traktowania obiektów architektury jako nośników reklamowych. Będę także kontynuować proces porządkowania przestrzeni publicznych, obejmowania dobrej jakości projektami zagospodarowania terenu coraz większej ilości obszarów oddalonych od centrum, co pozwoli na rozwijanie wszelkiego rodzaju aktywności lokalnej. Pragnę wprowadzania nowych wzorów mebli miejskich i większej obecności sztuki w miejskiej przestrzeni publicznej. Marzy mi się ożywienia nabrzeży Odry i poszerzenie oferty turystyczno-rekreacyjnej na naszej rzece. Chciałabym  rozwoju dobrej jakości drobnych usług towarzyszących rekreacji statycznej i dynamicznej  na wałach nadodrzańskich czyli na terenach o ogromnym potencjale ciągle jeszcze mało wykorzystanym.

ZMPlus

 

 

Wywiad opublikowany w “Zieleń Miejska Plus” dodatku specjalnym do marcowego (3/2015) wydania miesięcznika “Zieleń Miejska”

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj