Ministerstwo Środowiska oświadczyło, że Główny Inspektorat Ochrony Środowiska pracuje nad powołaniem Agencja Bezpieczeństwa Ekologicznego. Zadaniem „policji środowiskowej” byłaby przede wszystkim walka z szarą strefą i przedsiębiorstwami, które zatruwają środowisko naturalne.

Temat „zielonej policji” wywołała w środę Gazeta Wyborcza, która dotarła do projektu ustawy powołującej Agencji Bezpieczeństwa Ekologicznego (ABE). Nad zapisami pracuje Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ).

Z informacji wynika, że nowa „policja środowiskowa” ma być wyposażona m.in. w broń palną, której będzie mogła użyć przeciwko ludziom i zwierzętom. Do dyspozycji inspektorów mają być też np. drony służące do kontroli podejrzanych miejsc.

MTP 300 x 250

Absurdalne i niezgodne z prawdą

Resort środowiska zdementował część tych doniesień. Wyjaśniono, że informacje o tym, iż „zieloni policjanci” będą mogli strzelać do ludzi, minister pośle służby z ostrą bronią do ekologów broniących Puszczy Białowieskiej czy że inspektorzy będą mogli przez całą dobę wejść do prywatnych domów są „absurdalne i całkowicie niezgodne z prawdą”.

Potwierdziła się jednak informacja, że GIOŚ pracuje nad utworzeniem ABE. Jak oświadczyło ministerstwo, projekt jest „na wstępnym etapie opracowania”.

– Celem tych przepisów jest wzmocnienie istniejących i stworzenie nowych narzędzi umożliwiających skuteczną walkę z szarą strefą, w tym z przedsiębiorstwami, które zatruwają środowisko naturalne – twierdzą przedstawiciele MŚ.

– Projektowane przepisy mają więc doprowadzić wyłącznie do poprawy bezpieczeństwa ekologicznego kraju i jakości środowiska naturalnego – zapewnia resort.

Rośnie liczba nieprawidłowości

Zarówno branża ochrony środowiska, jak i sam GIOŚ wielokrotnie zauważali potrzebę utworzenia „policji środowiskowej”. Marek Haliniak, Główny Inspektor Ochrony Środowiska mówił w wywiadzie dla „Recyklingu”, że coraz więcej nieprawidłowości wykrywanych jest szczególnie w sektorze gospodarki odpadami.

– Działalność szarej strefy w gospodarce odpadami przynosi straty dla budżetu państwa oraz środowiska. Nielegalne procedery mają miejsce głównie w godzinach wieczornych oraz nocnych, poza godzinami pracy wojewódzkich inspektoratów środowiska – wyjaśniał Haliniak.

Zobacz także: Do walki z szarą strefą potrzebujemy policji środowiskowej

Z kolei w „Przeglądzie Komunalnym” (08/2016) inspektor mówił wprost: – Wprowadzenie „policji środowiskowej” jest niezbędnym elementem, aby walczyć z szarą strefą. Według szacunków Haliniaka powołującego się na ekspertów branżowych, udział szarej strefy w rynku odpadowym może przekraczać nawet 40 proc.

Główny Inspektor Ochrony Środowiska powiedział także, że „policja środowiskowa” (czyli w tym momencie projektowana Agencja Bezpieczeństwa Ekologicznego) musi mieć szersze uprawnienia niż GIOŚ i wojewódzkie inspektoraty. Zaznaczył jednocześnie, że nie chodzi o argumenty siłowe i śledcze, ale choćby możliwość kontroli bez konieczności wcześniejszego zawiadamiania z 7-dniowym wyprzedzeniem, tak jak działa to obecnie.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

3 Komentarze

Skomentuj