Związkowcy z PGW Wody Polskie ostro komentują ostatnie obietnice podwyżek złożone przez prezesa gospodarstwa. Piszą w tej sprawie list do ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka.

Konflikt w Państwowym Gospodarstwie Wodnym Wody Polskie trwa od początku jego istnienia, czyli od stycznia tego roku. W skład powstałej na mocy nowego Prawa wodnego instytucji weszli pracownicy jednostek samorządowych oraz budżetówki, czyli regionalnych zarządów gospodarki wodnej. Zachowali oni warunki płacowe takie, jakie mieli u poprzedniego pracodawcy. W ten sposób powstały ogromne dysproporcje pomiędzy osobami wykonującymi te same zadania.

Podwyżek wciąż brak

Pracownicy RZGW jeszcze w 2016 r. uzyskali obietnicę podwyżek o 850 zł od ministra środowiska, który wówczas pełnił nadzór nad sektorem. Miała ona wejść w życie od 2017 r. Po przejściu Wód Polskich pod resort gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej związkowcy wrócili do tematu podwyżek. I choć początkowo minister obiecał przejąć zobowiązania, po miesiącach negocjacji nie ma rezultatu.

CCJ 300 x 250

Zarówno ministerstwo jak i zarząd Wód Polskich powołują się na trudną sytuację finansową. – W miarę stabilizowania się przychodów PGWWP, kwestia podwyższenia wynagrodzeń pracowników będzie przedmiotem ponownych analiz – napisał pod koniec września minister do związkowców.

Solidarność przystąpiła już do czynnej akcji protestacyjnej – odbyły się dwie manifestacje w Krakowie, formalnie rozpoczął się także spór zbiorowy.

Mdli po przeczytaniu, piszą związkowcy

Tymczasem w ubiegłym tygodniu Przemysław Daca, prezes PGW Wody Polskie w liście do pracowników zapowiedział podwyżki na początku przyszłego roku. Zdecydował też o przyznaniu nagród rocznych dla wszystkich pracowników. Związkowcy nie przebierają w słowach i w liście do ministra Gróbarczyka komentują to tak:

“List [Prezesa Dacy – red.] jest tak optymistyczny, że aż mdli po jego przeczytaniu (…) zawiera on szereg nieścisłości, kłamstw ubranych w optymizm, trudny do uwierzenia w obecnej wciąż trudnej sytuacji Wód Polskich, a fakty niestety temu optymizmowi przeczą. Zdania są bardzo dyplomatyczne i tak sformułowane, że nie powstydziłby się ich autor wystąpień pierwszego sekretarza PZPR z lat siedemdziesiątych XX wieku”.

W równie ostrym tonie “Solidarność” Wód Polskich komentuje stanowisko ministerstwa. “Czujemy się lekceważeni i oszukiwani również przez Pana Ministra”, czytamy w liście. Domagają się podjęcia natychmiastowych działań i “rzeczywistego dialogu”, ostrzegając, że już teraz pracownicy z wieloletnim doświadczeniem zawodowym i specjalistyczną wiedzą odchodzą do innej pracy.

“Są to niestety zmiany nieodwracalne, działające na niekorzyść Gospodarstwa. Jak braknie ludzi z doświadczeniem, z wiedzą o rzekach, kanałach i budowlach wodnych to koszty gospodarki wodnej i zagrożenia z tym związane będą zdecydowanie wyższe niż obecnie”.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

4 Komentarze

  1. Nie wiń za to pracowników – to wina systemu i ustawodawcy. Pracowników odpowiedzialnych za tę pracę jest zbyt mało do rozpatrywania tej ilości wniosków często o bardzo złożonej zawartości.
    Słusznie, że walczą, jak prześpią teraz to nigdy nie popłyną jak powinni.
    List napisali wspaniały, a ja pamiętam te czasy głębokiego PRL-u…

Skomentuj