Trzecia odłownia dzików w Krakowie stanęła w rejonie ul. Obrońców Tobruku. To odpowiedź na zgłoszenia mieszkańców, którzy w okolicy często widują te zwierzęta – poinformowało PAP biuro prasowe magistratu.

Z informacji PAP wynika, że niektórzy mieszkańcy dzielnic na południu Krakowa, w tym na obszarze Ruczaju, nie wychodzą po zmroku, tylko dlatego że obawiają się spotkania watahy dzików. W związku z atakami tych zwierząt na ludzi niejednokrotnie interweniowała policja. Bywało, że ranni ludzie trafiali do szpitala. Do ostatniego niepokojącego zdarzenia doszło 11 października w rejonie ul. Obozowej i Kobierzyńskiej – dziki miały zaatakować psa, który w wyniku odniesionych obrażeń nie przeżył. W tym roku straż miejska otrzymała ponad 1,5 tys. zgłoszeń dotyczących dzikich zwierząt (bez podziału na gatunki).

Lokalizacja i koszty

Pierwsza w Krakowie pułapka na dziki stanęła w lutym w rejonie kampusu UJ, również na Ruczaju. Później została przeniesiona na os. Podwawelskie, a niedawno w okolice ul. Księcia Józefa. Tylko z tej jednej pułapki odłowiono ok. 180 dzików.

W październiku drugą w mieście odłownię zamontowano ponownie w rejonie ul. Obozowej – w związku z licznymi zgłoszeniami mieszkańców o napotkanych dzikach.

Łączny koszt przygotowania dwóch nowych odłowni, wraz z obsługą techniczną, to 90 tys. zł. Obiekty te wykonało Pogotowie dla Dzikich Zwierząt na zlecenie urzędu miasta.

Humanitarnie i bezpiecznie

Jak przekonują urzędnicy, odłownie pozwalają złapać zwierzęta w sposób humanitarny i bezpieczny. Pułapka jest sterowana elektronicznie za pomocą aplikacji. W odłowni umieszcza się przynętę, np. kukurydzę. W momencie, gdy dziki wchodzą do środka, urządzenie przesyła sygnał do operatora, który obserwuje widok z kamery i zdalnie zamyka pułapkę. Następnie obsługa jak najszybciej dojeżdża na miejsce, aby przewieźć zwierzęta specjalnym samochodem w miejsce ustalone z dzierżawcą danego obwodu łowieckiego. Odłownie nie są metodą służącą regulacji liczebności populacji, a lokalnym i doraźnym rozwiązaniem konfliktów z dziką zwierzyną. Gospodarkę łowiecką w Krakowie prowadzą koła łowieckie zrzeszone w Polskim Związku Łowieckim.

Z obserwacji leśników i myśliwych wynika, że nowe pokolenie dzików nie boi się miasta i ludzi. Zwierzęta, w poszukiwaniu pokarmu, przychodzą na pola i ogródki, ale i na osiedla bloków, gdzie żerują w śmietnikach.

Podczas spotkania dzika należy zachować spokój, nie uciekać i nie krzyczeć, ale powoli próbować się wycofać. Trzeba zadzwonić pod numer straży miejskiej 986, można też pod numer alarmowy 112.

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Strasznie dużo kasy… Z tańszych odstraszaczy to podobno dziki nie lubią zapachu psiej sierści i można kupić woreczki kunagone za parę zł. U mnie na podwórku pomaga, a też się kręciły wcześniej w okolicy.

Skomentuj