Reklama

ad1a webinar ZSSEIE Pracodawcy GOZ [08.06-17.06.26]

Sektor paliw z odpadów potrzebuje stabilnych odbiorców

Sektor paliw z odpadów potrzebuje stabilnych odbiorców Agata Kurczak
ZM
09.06.2026, o godz. 17:17
czas czytania: około 7 minut
0

System kaucyjny prawdopodobnie nie będzie zmianą, która najmocniej wpłynie na producentów paliw z odpadów. Znacznie poważniejszym problemem pozostaje niedobór krajowych możliwości zagospodarowania RDF oraz brak jednoznacznych decyzji dotyczących wykorzystania paliw z odpadów w energetyce i ciepłownictwie. Takie wnioski płynęły z panelu I konferencji  „Paliwa z odpadów” w Olsztynie.

Dalsza część tekstu znajduje się pod reklamą

Reklama

ad1b ECOMONDO [01.06-30.06.26]

Kulminacyjnym punktem pierwszej sesji olsztyńskiej konferencji „Paliwa z odpadów” był panel „Regulacje vs rynek – kto dziś kształtuje sektor paliw z odpadów?”. Rozmowę poprowadził dr inż. Aleksander Sobolewski z Instytutu Technologii Paliw i Energii.

W dyskusji uczestniczyli Magdalena Młynarczyk z Novago, Katarzyna Wolny-Tomczyk ze Związku Producentów Paliw z Odpadów i Biomasy, Andrzej Stasiecki z Mo-BRUK, Marek Szweda z Sanit-Trans oraz Anna Panek-Kisała z Euro-Eko.

Paneliści skonfrontowali doświadczenia producentów i odbiorców paliw alternatywnych z regulacjami określającymi zasady działania sektora. Jednym z najważniejszych wątków była rozbieżność między celami polityki odpadowej i energetycznej a codzienną praktyką instalacji, które muszą zapewnić ciągłość zagospodarowania odpadów, utrzymać odpowiednią jakość paliwa i znaleźć dla niego stabilnego odbiorcę.

System kaucyjny nie wywróci rynku RDF

Pierwsze pytanie dotyczyło wpływu systemu kaucyjnego na ilość i skład paliw produkowanych z odpadów. Zdaniem większości panelistów wycofanie ze strumienia części butelek PET i puszek nie powinno zasadniczo zmienić funkcjonowania instalacji produkujących RDF.

Magdalena Młynarczyk zwróciła uwagę, że Novago nie odnotowuje obecnie zmian w morfologii odpadów, które wymagałyby modyfikacji stosowanego materiału wsadowego. W jej ocenie znacznie większe konsekwencje dla rynku może przynieść rozszerzona odpowiedzialność producenta.

Podobnego zdania była Katarzyna Wolny-Tomczyk. Przypomniała, że paliwa z odpadów powstają przede wszystkim z frakcji, których nie można poddać recyklingowi. Zmiany morfologii wynikają nie tylko z regulacji, lecz także ze wzrostu ilości wytwarzanych odpadów, różnic między dużymi miastami a pozostałymi częściami kraju oraz jakości selektywnej zbiórki.

– Zakład jest żywym organizmem i musi dostosowywać się do zmian zachodzących w strumieniu odpadów – podkreślała przedstawicielka związku.

Andrzej Stasiecki wskazał natomiast, że w przypadku Mo-BRUK wpływ systemu kaucyjnego będzie praktycznie niezauważalny. Instalacje spółki przetwarzają przede wszystkim odpady przemysłowe, a odpady pochodzenia komunalnego stanowią jedynie uzupełnienie wsadu.

Bardziej ostrożnie sytuację oceniał Marek Szweda. Zwracał uwagę, że przetwarzanie odpadów z żółtego worka może kosztować około 1000 zł za tonę. Jeżeli po uruchomieniu systemu kaucyjnego ze strumienia znikną najbardziej wartościowe surowce, dalsze sortowanie pozostałości może stać się ekonomicznie nieuzasadnione.

W skrajnym scenariuszu część odpadów z żółtego worka może więc zostać przeznaczona do produkcji paliwa. Jak zaznaczył przedstawiciel Sanit-Trans, decyzje instalacji będą zależały również od sposobu rozliczania poziomów recyklingu i odpowiedzialności gmin za ich nieosiągnięcie.

Czy w Polsce może zabraknąć odpadów?

Jednym z najczęściej powracających pytań było to, czy rozwój instalacji termicznego przekształcania może doprowadzić w przyszłości do niedoboru odpadów.

Paneliści w większości uznali taki scenariusz za mało prawdopodobny. Magdalena Młynarczyk oceniła, że nawet podwojenie liczby spalarni nie spowodowałoby braku odpadów. Problemem jest natomiast niestabilność rynku. Awarie lub przestoje jednej z dużych instalacji mogą w krótkim czasie skierować do innych zakładów znaczne ilości materiału, którego nie da się od razu zagospodarować.

Katarzyna Wolny-Tomczyk zwróciła uwagę na wieloletni proces przygotowania i budowy instalacji termicznego przekształcania. Od rozpoczęcia planowania do uruchomienia zakładu może upłynąć około ośmiu lat. W tym czasie część powstających w Polsce paliw z odpadów nadal będzie musiała trafiać do cementowni, instalacji zagranicznych lub innych dostępnych odbiorców.

Według przedstawicieli branży w Polsce co roku powstają miliony ton paliw z odpadów, dla których krajowy rynek odbioru pozostaje zbyt mały. Brak odpowiednich możliwości zagospodarowania zwiększa ryzyko magazynowania odpadów, a przez to też pożarów, ich porzucania lub kierowania za granicę.

– Jeżeli sami nie będziemy inwestować w instalacje, nadwyżki paliw nadal będą wyjeżdżać z Polski – przekonywał Andrzej Stasiecki.

Zwracał uwagę, że państwa skandynawskie, Wielka Brytania i inne kraje europejskie rozwijają energetyczne wykorzystanie odpadów, podczas gdy Polska, eksportując RDF, dostarcza im paliwo wykorzystywane następnie do produkcji energii i ciepła.

Także Marek Szweda wskazywał, że ilość odpadów systematycznie rośnie, podczas gdy liczba dużych odbiorców RDF jest ograniczona. Dysproporcja między liczbą producentów a odbiorców sprawia, że pozycja wytwórców paliwa pozostaje słaba, a rynek jest podatny na gwałtowne zmiany cen i dostępności usług.


Paliwa z odpadów: między regulacjami, rynkiem i potrzebami energetyki


 

Potrzebna mapa zapotrzebowania na instalacje

Anna Panek-Kisała przestrzegała jednak przed podejmowaniem decyzji inwestycyjnych bez analizy przyszłych potrzeb. Skoro przygotowanie spalarni trwa wiele lat, trudno dokładnie przewidzieć, jak będzie wyglądał strumień odpadów w momencie jej uruchomienia.

Jej zdaniem potrzebna jest lista lub mapa instalacji, które powinny powstać w regionach dysponujących największymi nadwyżkami odpadów. Pozwoliłoby to ograniczyć zarówno ryzyko niedoboru mocy przerobowych, jak i budowę obiektów konkurujących o ten sam strumień.

Panelistka zwracała także uwagę na praktykę kierowania na składowiska frakcji nadsitowej o kodzie 19 12 12, która w dokumentacji wykazywana jest jako odpad o niskiej wartości opałowej. Pokazuje to, że sam formalny opis odpadu nie zawsze rozwiązuje problem jego rzeczywistych właściwości oraz właściwego sposobu zagospodarowania.

Nawet dokładne przesortowanie materiału nie gwarantuje jego wykorzystania. Frakcje trudne do sprzedaży są najpierw magazynowane, a ostatecznie często i tak trafiają do produkcji paliw alternatywnych.

Ciepłownictwo jako potencjalny odbiorca RDF

Drugim ważnym kierunkiem dyskusji było wykorzystanie paliw z odpadów w ciepłownictwie. Uczestnicy panelu różnili się w ocenie realności takiego rozwiązania, byli jednak zgodni, że bez zmian prawnych i jednoznacznej polityki państwa rynek nie rozwinie się na większą skalę.

Katarzyna Wolny-Tomczyk zaznaczyła, że nie chodzi o skierowanie całej produkcji RDF do ciepłowni. Część istniejących obiektów mogłaby jednak zostać technologicznie przystosowana do współspalania paliw z odpadów. Jej zdaniem zainteresowanie sektora ciepłowniczego rośnie, lecz inwestycje są hamowane przez brak stabilnych zasad oraz obawy dotyczące kosztów i akceptacji społecznej.

Przedstawicielka branży zwróciła również uwagę, że większą rolę powinny odegrać gminy. To samorządy odpowiadają za organizację systemów gospodarowania odpadami i ponoszą konsekwencje niedoboru możliwości ich zagospodarowania, a jednocześnie pozostają właścicielami lub udziałowcami wielu przedsiębiorstw ciepłowniczych.

Andrzej Stasiecki przywołał przykład Czech, gdzie współspalanie paliw z odpadów jest wykorzystywane jako jeden ze sposobów ograniczania składowania odpadów kalorycznych. W jego ocenie takie rozwiązanie mogłoby równocześnie zwiększać krajową produkcję energii i ograniczać koszty ponoszone przez mieszkańców.

Marek Szweda wskazywał, że nawet stosunkowo niewielki udział RDF w paliwie zużywanym przez elektrociepłownie mógłby istotnie zwiększyć możliwości zagospodarowania krajowych nadwyżek. Problemem pozostaje jednak zależność zainteresowania RDF od cen paliw kopalnych. Gdy węgiel tanieje, temat współspalania odpadów ponownie schodzi na dalszy plan.

Bardziej sceptyczna była Magdalena Młynarczyk. Zwróciła uwagę, że polskie ciepłownictwo nadal w dużym stopniu opiera się na węglu i gazie, a wdrożenie RDF wymagałoby nie tylko modernizacji technicznych, lecz również zmian regulacyjnych i inwestycji w systemy oczyszczania spalin.

Anna Panek-Kisała przypomniała, że próby przygotowania ciepłowni do współspalania RDF były już podejmowane. W niektórych przypadkach przeszkodą okazywały się jednak wysokie koszty przedsięwzięcia oraz protesty społeczne.

Rok 2027 może zmienić podejście samorządów

Zdaniem Katarzyny Wolny-Tomczyk przełomowym momentem może być 2027 r., kiedy konsekwencje ograniczeń dotyczących składowania odpadów i kosztów niespełniania wymagań środowiskowych staną się dla gmin bardziej odczuwalne.

Może to skłonić samorządy do aktywniejszej współpracy z branżą odpadową, poszukiwania nowych odbiorców frakcji palnej oraz prowadzenia szerszej debaty społecznej o roli termicznego przekształcania.

Przedstawiciele sektora podkreślali, że bez edukacji społecznej trudno będzie rozwijać zarówno spalarnie, jak i współspalanie RDF w ciepłownictwie. Samo wprowadzenie przepisów nie wystarczy, jeżeli inwestycje będą blokowane przez obawy mieszkańców i brak zaufania do instalacji.

Rynek potrzebuje stabilności, nie kolejnych barier

W końcowej części panelu uczestnicy wskazywali zmiany, których najbardziej oczekują od administracji i rynku.

Magdalena Młynarczyk mówiła o potrzebie zapewnienia płynności odbioru i większej stabilności całego systemu. Dla producentów paliw kluczowe jest nie tylko znalezienie odbiorcy, ale również możliwość przewidywania, jakie ilości materiału będzie on w stanie przyjmować w kolejnych miesiącach.

Marek Szweda apelował, aby krajowe regulacje nie wprowadzały dodatkowych wymagań, które nie wynikają bezpośrednio z prawa unijnego. Jego zdaniem część problemów branży jest skutkiem tworzenia nadmiernie skomplikowanych zasad, utrudniających działalność legalnie funkcjonującym instalacjom.

Anna Panek-Kisała zwróciła natomiast uwagę na niepewność wynikającą z rozbieżnych interpretacji przepisów. Interpretacja organu nie jest źródłem prawa, ale w praktyce może przesądzać o możliwości realizacji inwestycji lub prowadzenia działalności.

Z dyskusji wynikało, że ani rynek, ani regulacje nie są obecnie w stanie samodzielnie uporządkować sektora paliw z odpadów. Rynek pokazuje rosnącą podaż RDF i ograniczoną liczbę odbiorców. Regulacje wyznaczają cele, ale nie zawsze zapewniają narzędzia potrzebne do ich osiągnięcia.

Branża oczekuje przede wszystkim długoterminowej strategii obejmującej rozwój instalacji termicznego przekształcania, wykorzystanie RDF w energetyce i ciepłownictwie, ograniczenie składowania frakcji palnej oraz jasne zasady funkcjonowania rynku. Bez takich decyzji Polska nadal będzie eksportować paliwa z odpadów, a wraz z nimi część ich potencjału energetycznego.

Udostępnij ten artykuł:

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszą osobą, która to zrobi.
Reklama

ad2 KGO kompleksowa 2026 [02.06.-02.09.26]

Dodaj komentarz

Możliwość komentowania dostępna jest tylko po zalogowaniu. Załóż konto lub zaloguj się aby móc pisać komentarze lub oceniać komentarze innych.

Te artykuły mogą Cię zainteresować

Przejdź do Aktualności
css.php
Copyright © 2026