Śledczy wciąż znajdują kolejne składowiska w związku z działalnością firmy Clif ze Skawiny (Małopolskie). Do tej pory ustalono 26 takich miejsc na terenie pięciu województw i w Czechach. Wiadomo, że grupa złożyła tam ponad 55 tys. ton toksycznych odpadów.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w krakowskiej prokuraturze okręgowej wiceminister klimatu Jacek Ozdoba i główny inspektor ochrony środowiska Paweł Ciećko poinformowali o działaniach prawnych, dzięki którym możliwa będzie skuteczniejsza walka z przestępczością w zakresie gospodarki odpadami.

Wiceminister i główny inspektor ochrony środowiska mówili o tym w kontekście opisywanej w ostatnich dniach sprawy ponad 55 tys. ton rakotwórczych odpadów składanych na terenie pięciu województw i w Czechach przez skawińską firmę Clif.

Ministerstwo Klimatu wypowiada wojnę przestępcom

Paweł Ciećko powiedział, że powołany w zeszłym roku przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska zespół ds. walki ze zorganizowaną przestępczością przeciwko środowisku jest przekształcany w odrębny departament, który w lecie powinien zacząć działalność.

Z kolei Jacek Ozdoba podkreślił, że resort klimatu działa w zakresie zmian legislacyjnych, które pozwoliłyby prawidłowo monitorować gospodarkę odpadami; jest m.in. plan, aby uszczelnić bazę danych odpadowych. Wiceminister zapowiedział także, że rozważana jest zmiana przepisów karnych tak, aby zwiększyć odpowiedzialność karną za nielegalną gospodarkę odpadami.

Główny inspektor ochrony środowiska zaznaczył, że inspektorzy w całym kraju prowadzą postępowania w sprawie nielegalnych składowisk. Tylko w I kwartale ubiegłego roku na terenie Polski, w tym na terenach rolniczych, zlokalizowano prawie 400 miejsc, w których składowane są różnego rodzaju odpady, w znacznej części toksyczne. GIOŚ – jak podkreślił jego szef – pozyskał wielu nowych inspektorów ochrony środowiska. Jak zaznaczył Ciećko, dziś inspektorzy mogą o każdej porze kontrolować działalność firm, mogą do nich wejść bez uprzedniego zawiadomienia.

Wiceminister klimatu zapowiada ostrzejszą walkę z przestępczością odpadową

Clif zarabiał na porzucaniu odpadów

Kilka dni temu do krakowskiego sądu trafił akt oskarżenia wobec 41 osób związanych z dwuletnią działalnością skawińskiej firmy Clif, która po atrakcyjnych cenach skupowała od wytwórców odpady. Z 56 tys. ton niebezpiecznych odpadów zutylizowała 720 ton.

Reszta – ponad 55 tys. ton – było składanych m.in. w pobliżu domostw, budynków użyteczności publicznej, zakładów pracy, terenów zielonych, rekreacyjnych, pól ornych, rzek. Jedno rakotwórcze składowisko śledczy ujawnili na terenie stadniny koni.

Firma Clif działała w województwach małopolskim, śląskim, świętokrzyskim, wielkopolskim, podkarpackim oraz w Czechach. Część odpadów zalegało w magazynie w Jaworznie i Skawinie. Na moment złożenia aktu oskarżenia do sądu ustalono 26 lokalizacji, w tym dwie w Czechach.

– Ile takich bomb zegarowych jeszcze tyka? Cały czas znajdujemy kolejne składowiska – powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej prokurator okręgowy w Krakowie Rafał Babiński.

Polska mafia śmieciowa zarabiała miliony na trujących odpadach. Zarzuty dla 41 osób

Zaznaczył też, że po raz pierwszy na terenie Małopolski udało się uchwycić grupę przestępczą “w pełnym jej wymiarze”.

Ponad 55 tys. ton odpadów to wagowo odpowiednik tysiąca czołgów Leopard 2 lub 6,5 wieży Eiffla. 55 tys. ton zmieściłoby się w 50-kilometrowym konwoju ciężarówek 20-tonowych.

Koszt utylizacji tony takiej substancji to ponad 3,2 tys. zł, więc – mówił prokurator – sprawcy powinni wydać na utylizację tego ok. 180 mln zł. Zarobili na tym 24-25 mln zł, bo mniej więcej tyle zapłaciło im ponad 350 podmiotów, które sprzedały im, jako monopoliście w regionie, materiały.

– Teraz problem obciąża właścicieli nieruchomości, na których składowano materiały, a finalnie – gminy. Tak naprawdę to na nas (na społeczeństwo – PAP) przerzucony został koszt zutylizowania tych wszystkich odpadów – powiedział prokurator.

Odpady płynne w pojemnikach lub beczkach porzucane były na terenie hal, działek lub na otwartej przestrzeni. Odpady zmieszane, zawierające dodatkowo odpady komunalne, trafiały do wykopów ziemnych, następnie zasypywanych, bądź składowane były w hałdach.

W wyniku śledztwa okazało się, że sprawcy planowali także pożar kilku składowisk, ale – z nieustalonych jednoznacznie przyczyn – nie zdecydowali się na ten krok.

– Toczymy inne podobne postępowania, których skala jest podobna, może większa – powiedział Babiński.

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. – “Dzień dobry, proponujemy Państwu odbiór i zagospodarowanie odpadów w cenie 2,00 zł/kg, a odpady trafią do spalarni gdzie zostaną poddane termicznemu przekształceniu”
    _ “Panie, pan się chyba oszalał. Ja mam tu ofertę za 0,50 zł/kg. Firma mi odbiera, karty potwierdza, decyzje ma aktualne.”
    Tak to mniej więcej wyglądało.

Skomentuj