Coraz więcej odpadów tworzyw sztucznych trafia do środowiska naturalnego. O problemie alarmują ekolodzy i organizacje międzynarodowe. Aktywiści z Sail Against Plastic sfotografowali ostatnio młode niedźwiedzie polarne żujące plastik na Arktyce, co potwierdza skalę problemu „marine litter”. – To problem globalny i jego rozwiązanie musi opierać się na wdrożeniu skutecznych systemów zagospodarowania odpadów w krajach całego świata – wskazuje Kazimierz Borkowski z Fundacji PlasticsEurope Polska.

Do mórz i oceanów trafia rocznie nawet 8 mln ton odpadów. Zagrożenie ekologiczną katastrofą jest coraz większe, coraz częściej ofiarami ludzkiego braku odpowiedzialności padają zwierzęta.

Odpady tworzyw sztucznych docierają do najodleglejszych miejsc na planecie. Jakiś czas temu japońscy naukowcy odkryli plastikową torbę w Rowie Mariańskim na głębokości ok. 10 tys m pod poziomem morza. Odpady pokrywają również Mount Everest – najwyższa góra świata ma coraz większy problem z pozostałościami po wyprawach, wprowadzono tam już wymóg znoszenia ze szlaku min. 8 kg swoich śmieci pod groźbą grzywny.

MTP 300 x 250

Powszechnie znane są również dryfujące po oceanach wyspy śmieci złożone z plastików i sieci rybackich. Największa z nich to obszar porównywalny wielkością do trzykrotności powierzchni Francji. Znajduje się na Oceanie Spokojnym między zachodnim wybrzeżem USA i Hawajami.

Niedźwiadki żujące plastik

Do terenów zanieczyszczonych plastikiem trzeba niestety zaliczyć także Arktykę. Widać to na zdjęciach wykonanych przez aktywistów z organizacji Sail Against Plastic.

What can we do in situations like this? A baby polar bear was found snacking on plastic along the coast of Svalbard. Sea…

Posted by The Pollution Protest on Sunday, 1 July 2018

Prowadzący badania w norweskiej prowincji Svalbard ekolodzy zauważyli grupę młodych niedźwiedzi polarnych bawiących się plastikowymi odpadami. – To naprawdę szokujące widzieć jak wiele plastiku dociera do niesamowicie odległego, wydawałoby się nieskazitelnego środowiska – powiedziała w rozmowie z brytyjskim dziennikiem „Mirror” Claire Wallerstein z Sail Against Plastic.

Na Svalbardzie oddalonym o 600 mil od Bieguna Północnego badacze spędzili 10 dni. Podczas ekspedycji sprawdzali jakość powietrza i wody. Wśród zgromadzonych odpadów ekolodzy wymieniają patyczki do uszu, chusteczki nawilżające, a przede wszystkim plastikowe butelki. Powołując się na analizy, wskazują, że niektóre z odpadów mogły tam trafić aż z Florydy.

Globalny problem

Globalną walkę z zanieczyszczeniem środowiska odpadami tworzyw sztucznych prowadzi Fundacja PlasticsEurope Polska. W rozmowie z miesięcznikiem „Energia i Recykling” jej dyrektor Kazimierz Borkowski wskazuje, że wzrastające wykorzystanie tworzyw do produkcji wyrobów konsumenckich musi iść w parze z odpowiednim rozwojem systemów gospodarki odpadami – „takich, które będą mogły sobie poradzić z szybko rosnącą ilością generowanych odpadów konsumenckich”.

– Problem marine litter to problem globalny i jego rozwiązanie musi opierać się na wdrożeniu skutecznych systemów zagospodarowania odpadów w krajach całego świata -mówi Borkowski.

– Potrzebna jest koordynacja działań na wielu płaszczyznach, począwszy od edukacji konsumentów w zakresie świadomej konsumpcji oraz odpowiedzialnego postępowania z odpadami (ponowne wykorzystanie, nieśmiecenie, przestrzeganie regulaminów dotyczących selektywnej zbiórki). Kolejnym, niezmiernie ważnym elementem jest zorganizowanie prawidłowego systemu zbierania i zagospodarowania odpadów komunalnych. Musi to być taki system, w którym konsumentom będzie opłacało się dobrze segregować odpady (bo np. będą surowe sankcje za nieprzestrzeganie zasad selektywnej zbiórki), a odzyskiwane z odpadów materiały, w tym tworzywa sztuczne, będą miały ważne miejsce w wykorzystaniu zasobów materiałowych przez gospodarkę – większe wykorzystanie recyklatów.

Wiele zależy od konsumentów

Zdaniem Borkowskiego kluczowe w kontekście ochrony środowiska są postawy i zachowania konsumentów, na których spoczywa duża odpowiedzialność.

– To od konsumentów zależy, co i w jakiej ilości będą oni kupować, czy potrafią nie śmiecić, ile odpadów będzie powstawać, czy i w jaki sposób będą segregować odpady. Moim zdaniem, oferta przemysłu to w większym stopniu odpowiedź na oczekiwania klientów, dopasowana do popytu, niż agresywne wymuszanie realizacji swoich strategii rozwoju produktów i rynków. Dlatego edukacja wszystkich konsumentów, od najmłodszych dzieci do dojrzałych osób prowadzących gospodarstwa domowe, jest kluczowym czynnikiem, który zadecyduje o powodzeniu tego wielkiego projektu, jakim jest gospodarka o obiegu zamkniętym.

Źródło: „Mirror”, „Energia i Recykling”

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj