Związkowcy miejskich wodociągów w Rzeszowie grożą strajkiem. Gdyby doszedł do skutku, miasto chce zastąpić ich strażnikami miejskimi.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, związkowcy domagają się 30-procentowej podwyżki i zwolnienia ich i ich rodzin z opłat za wodę i ścieki. Władze spółki nie chcą się na to zgodzić. W maju pracownicy dostali 10-procentową podwyżkę.

Związkowcy nie chcą zdradzić, kiedy ich strajk miałby się odbyć, ani jaką formę przybrać. Ale na pytanie, czy możliwe jest, że z kranów rzeszowian może przestać płynąć woda, odpowiadają, że "istnieje taki scenariusz". Taka informacja pojawiła się na stronie internetowej rzeszowskiej "Solidarności".

Eko-lokator 300 x 250

Z tego powodu w ratuszu odbyło się posiedzenie sztabu kryzysowego. Jak mówi Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa odpowiedzialny m.in. za gospodarkę komunalną, sztab ustalił, że w razie przerwy w dostawach wody do trzech obiektów – ujęcia wody, oczyszczalni ścieków i przepompowni – weszliby strażnicy miejscy. Pod nadzorem policji wykonywaliby oni pracę w tych obiektach. Szef straży miejskiej Józef Wisz mówi, że jeśli będzie taka potrzeba, oddeleguje swoich ludzi do MPWiK. – Mam prawo to zrobić nawet na sześć miesięcy – mówi. W straży pracuje 61 osób.

W MPWiK średnie zarobki brutto po podwyżce majowej wynoszą 3347 zł. Związkowcy podkreślają, że to średnia wyliczona razem z kadrą zarządzającą, a pensja szeregowych pracowników to średnio 2,5 tys. zł.

źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj