Trwa ocena jakości działalności naukowej polskich instytucji naukowych. W jej ramach ewaluowanych jest blisko 300 uczelni, instytutów PAN i badawczych, ponad 117 tys. osób i 707 tys. publikacji – wynika z danych Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego (OPI PIB).

Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (obowiązuje od 1 października 2018 r.) wprowadziła nowe przepisy dotyczące prowadzonej co cztery lata ewaluacji uczelni i instytutów naukowych. W ewaluacji przyznawane są kategorie naukowe w poszczególnych dyscyplinach nauki. Od tych kategorii zależy m.in. możliwość prowadzenia studiów o profilu ogólnoakademickim i nadawania stopni naukowych, kwota subwencji, czyli środków finansowych, które jednostki naukowe otrzymują z budżetu państwa. Ostatnia ewaluacja obejmuje lata 2017-2021 i rozpoczęła się 1 stycznia 2022 r. Szef MEiN Przemysław Czarnek przekazał w lutym PAP, że do połowy czerwca Komisja Ewaluacji Nauki przedstawi wyniki ewaluacji.

Wstępne dane

Ośrodek Przetwarzania Informacji – Państwowy Instytut Badawczy (OPI PIB) opublikował wstępne dane dotyczące tegorocznej ewaluacji za pośrednictwem platformy SEDN (System Ewaluacji Działalności Naukowej). Wynika z nich m.in., że ewaluowanych jest obecnie 291 podmiotów (są to uczelnie, instytuty PAN i badawcze). Z analizy zamieszczonej w kwietniowym wydaniu “Forum Akademickiego” wynika, że liczba ocenianych jednostek zwiększyła się o 14,3 proc. – w stosunku po poprzedniej ewaluacji. W obecnej sprawdzane są dokonania 117 855 osób i jakość 707 862 publikacji naukowych.

Były przewodniczący Komitetu Ewaluacji Jednostek Naukowych i prorektor Uniwersytetu Zielonogórskiego prof. Maciej Zabel skomentował te dane dla PAP. Zwrócił uwagę, że co prawda zmieniły się zasady ewaluacji – teraz nie są oceniane wydziały, ale działalność uczelni według prowadzonych przez nie dyscyplin – to liczba dyscyplin na uczelniach jest jednak zbliżona do liczby ocenianych wcześniej wydziałów. Wynosi ona teraz 1 142.

Ponad 40 dyscyplin

Obecnie w systemie polskiego szkolnictwa wyższego jest ponad 40 dyscyplin (wśród nich są m.in. historia, nauki medyczne czy astronomia) i trzy artystyczne (sztuki filmowe i teatralne, sztuki muzyczne oraz sztuki plastyczne i konserwacja dzieł sztuki). Podział dyscyplin wzorowany jest na systematyce przyjętej przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Przed reformą szkolnictwa wyższego Polsce było ponad 100 dyscyplin naukowych.

Ze szczegółowej analizy opublikowanej w “Forum Akademickim” wynika, że najliczniejsza kadrowo jest dyscyplina nauki medyczne i wynosi blisko 7,5 tys. osób zatrudnionych na pełen etat. Ale najwięcej instytucji (55) zgłosiło do ewaluacji nauki o zarządzaniu i jakości. Najmniej reprezentowaną dyscypliną jest prawo kanoniczne, które zgłosiły 3 uczelnie.

“To, co zwraca uwagę, to duża nierówność poszczególnych dyscyplin, np. olbrzymia dominacja nauk medycznych w stosunku do innych” – podkreślił prof. Zabel.

Czy taka sytuacja będzie miała jakieś praktyczne przełożenie w czasie ewaluacji? W ocenie prof. Zabela – w zasadzie nie, ale różnice w wielkości ocenianych ośrodków w tej samej dyscyplinie będą już miały znaczenie. Według niego, jeśli w medycynie będzie jeden bardzo silny ośrodek, skupiający dużą liczbę pracowników, to może to odbić się na ocenie innych ośrodków i będzie to miało wpływ na subwencję. Natomiast – jak zapewnia prof. Zabel – wyraźna dominacja liczbowa ocenianych pracowników względem innym dyscyplin nie spowoduje, że reprezentanci pozostałych nauk będą poszkodowani przy rozdzielaniu środków przez resort.

Jest też mankament tak licznej grupy w ramach jednej dyscypliny. Oznacza to, że w różnego rodzaju ciałach przedstawicielskich możne być ona niedoreprezentowana i mieć taką samą liczbę przedstawicieli, co inne dyscypliny. Dlatego – w ocenie prof. Zabela – warto pomyśleć o subdyscyplinach, bo – jak zwraca uwagę – w ramach medycyny są różne specjalności.

Kwestia ambicji i prestiżu uczelni

W analizie “Forum Akademickiego” zwrócono uwagę, że największą liczbę dyscyplin (29) do ewaluacji nie zgłosiły wcale największe polskie uniwersytety, tylko Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu.

“Warto pamiętać, że to sam pracownik ustala dyscyplinę, w jakiej chce być oceniany. Część z naukowców może wybierać spośród nawet kilku. W moim przypadku jestem na pograniczu biologii i medycyny” – wskazał. Pytany o to, czy większa liczba dyscyplin w ramach jednej uczelni przyczyni się do zwiększonego finansowania, zaprzeczył.

“To bardziej kwestia ambicji i prestiżu uczelni. Być może UMK chce w ten sposób pokazać, że naucza się w prawie wszystkich dyscyplinach i ma szeroką ofertę” – dodał.

Mimo, że do tej pory opublikowano sporo danych liczbowych dotyczących ocenianych jednostek, to w ocenie profesora trudno jest przewidzieć, jaki będzie ostateczny efekt tegorocznej ewaluacji.

Mankament poprzedniej oceny

Prof. Zabel wyraził też wątpliwość, czy obecna ewaluacja będzie lepsza i bardziej obiektywna. Powiedział, że mankamentem poprzedniej oceny, według wydziałów, było np. to, że część z nich trudno było ocenić, bo zajmowały się zbyt szerokimi zagadnieniami. Wskazał na przykład na istniejące wydziały biologiczno-techniczne. Obecna wprowadza ocenę opartą o bardziej merytoryczny podział, bo według dyscyplin.

“Ale i to podejście ma swoje wady, gdyż umożliwia podmiotom zbyt dużą elastyczność w dopasowaniu liczby i składu poszczególnych dyscyplin. Innym problemem jest przypisywanie zakresów merytorycznych czasopism do dyscyplin naukowych, czyli ustalenie, czy na przykład konkretna publikacja medyczna w czasopiśmie z dyscypliny fizyka może być zaliczona w obu dyscyplinach” – dodał.

Podkreślił jednak, że pod względem technicznym i organizacyjnym obecna ewaluacja przebiega zdecydowanie sprawniej niż poprzednie.

“Jeszcze kilkanaście lat temu nie korzystano z systemów informatycznych i dokumenty były składane w formie papierowej. Stopniowo, od 2013 r., zaczęła wkraczać informatyzacja. Teraz formularze umożliwiają automatyzację pewnych działań, a gdy podane dane są ewidentne błędne – system przekazuje użytkownikowi informację zwrotną” – wyjaśnił.

Czytaj więcej

Skomentuj