Wprowadzony dwa lata temu nowy system gospodarowania odpadami komunalnymi nie doprowadził do rozwiązania problemu „dzikich wysypisk”, których przybywa zamiast ubywać – wynika z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli.

Rzecznik prasowy NIK, Paweł Biedziak: „Nowy system nie rozwiązał problemu dzikich wysypisk, których przybywa zamiast ubywać”.

Opublikowane przez PortalKomunalny.pl 22 czerwca 2015

MTP 300 x 250

Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK: „Nowy system nie rozwiązał problemu dzikich wysypisk, których przybywa zamiast ubywać”

Zdaniem NIK gminy nie potrafią rzetelnie oszacować ilości wytwarzanych śmieci i asekuracyjnie nakładają na mieszkańców wyższe opłaty, co powoduje, że rosną także koszty gospodarowania odpadami. Poza tym z firmami odbierającymi śmieci rozliczają się ryczałtem, niezależnie od ilości wywożonych odpadów. W efekcie w nowym systemie mieszkańcy płacą więcej, choć często rzeczywiście mogliby mniej.

Obowiązująca od 2012 r. znowelizowana ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach spowodowała, że to gminy stały się właścicielem odpadów komunalnych. Ustawa nałożyła na nie obowiązek przygotowania oraz wdrożenia systemu, który zapewni selektywne zbieranie odpadów, doprowadzi do ograniczenia składowania i w konsekwencji umożliwi jak najlepsze ich zagospodarowanie, zapobiegając nielegalnemu pozbywaniu się śmieci.

Tymczasem ostatnia kontrola wykazała, że żaden z celów znowelizowanej ustawy nie został zrealizowany w pełni, a co za tym idzie nowy system gospodarowania odpadami nie funkcjonuje właściwie.

Stworzony przez gminy system okazuje się nieszczelny – w ponad 60 proc. skontrolowanych przez NIK gmin powstawały „dzikie wysypiska”. Co gorsza ich liczba zamiast spadać rośnie: na koniec 2013 r. w kontrolowanych gminach było ich 894, a we wrześniu 2014 r. już 1452, czyli o ponad 60 proc. więcej.

O rosnącym problemie „dzikich wysypisk” poinformował także Dyrektor Lasów Państwowych, wskazując, że po 1 lipca 2013 r. ilość odpadów porzuconych w lasach wyniosła ponad 73 tys. m3 podczas gdy przed wdrożeniem nowego systemu było ich o prawie 32 tys. m3 mniej. Jako przyczynę wskazał m.in. brak ciągłości odbioru odpadów przez gminy przy zmianie systemu.

Kontrolerzy NIK zauważają, że po dwóch latach funkcjonowania nowego systemu koszty gospodarowania odpadami rosną, zamiast spadać. Opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi w nowym systemie spadły głównie w gminach wiejskich. W 81 proc. przypadków nie przekroczyły one 10 zł miesięcznie na mieszkańca, a blisko 30 proc. mieszkańców wsi płaci tylko 5 zł. Więcej za wywóz śmieci niż przed uruchomieniem nowego systemu, płacą z reguły mieszkańcy miast, nawet ci, którzy zadeklarowali segregowanie odpadów.

– Dzieje się tak, bo gminy nadal nie potrafią rzetelnie oszacować ilości odpadów komunalnych wytwarzanych na ich terenie i większość z nich asekuracyjnie zawyża te wielkości. Samorządy wolą bowiem przeszacować wysokość opłat pobieranych od mieszkańców, niż później dopłacać z własnych budżetów – przekonują kontrolerzy NIK. Tymczasem według obowiązujących przepisów system powinien funkcjonować na zasadzie samofinansowania, tzn. jego koszty należy pokrywać ze środków uzyskanych przez gminę z opłat od właścicieli nieruchomości.

Informacje o wynikach kontroli w pełnym raporcie NIK można znaleźć tutaj.

 

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

5 Komentarze

  1. […] Zdaniem NIK gminy nie potrafią rzetelnie oszacować ilości wytwarzanych śmieci i asekuracyjnie nakładają na mieszkańców wyższe opłaty, co powoduje, że rosną także koszty gospodarowania odpadami. Poza tym z firmami odbierającymi śmieci rozliczają się ryczałtem, niezależnie od ilości wywożonych odpadów. W efekcie w nowym systemie mieszkańcy płacą więcej, choć często rzeczywiście mogliby mniej – podaje PortalKomunalny.pl Więcej na ten temat dowiedzą się Państwo podczas Kongresu oraz nahttp://portalkomunalny.pl/ustawa-smieciowa-po-dwoch-latach…/ […]

  2. Liczba odpadów w lasach zwiększyła się o 32.000 m3 w stosunku do danych sprzed wejścia w życie ustawy. Skoro obecnie ilość odpadów w lasach zwiększyła się do 73.000 m3 a mieszkaniec stracił motywację do samodzielnego dostarczania odpadów na „zwałę” w lesie to ni mniej, ni więcej oznacza, że 70.000 m3 odpadów wywieźli gospodarni przedsiębiorcy. Tak funkcjonuje hasło „ma być tanio”. Warto jednak dodać, że szczątkowy raport NIK odnosi się do odpadów zweryfikowanych w Lasach Państwowych wobec tego nie ma jakichkolwiek danych o „skarbach” ukrytych na żwirowniach, wkopanych w ziemię czy składowanych z pominięciem opłat. Ale i tak daje powody do myślenia. Pozwolimy dalej trwać tej patologii to za chwilę nie da się nad tym zapanować ponieważ panowie z szerokimi plecami nie pozwolą sobie odebrać dochodu. W końcu bezpieczniejsze to niż wymuszenia czy inne zabawy podnoszące stan adrenaliny. Dla zdrowo myślącego samorządowca powinno być oczywiste, że odpady, które pomijają jego RIPOK w długim okresie czasu spadku cen nie przyniosą, wręcz odwrotnie.

  3. Do NIK, CBA, ABW, SB i innych służb tajnych i jawnych: nie można rżnąć głupa, że nie wiedziano o tym że przyjęcie odmiennego systemu organizacyjnego polskiej gospodarki odpadami niż w krajach Unii Europejskiej nie zmierza do patologii… Dr inż. Bolesław Maksymowicz, emerytowany Dyrektor do Spraw Naukowych – nieistniejącego już Ośrodka Badawczo- Rozwojowego Ekologii Miast z Łodzi pisał w 2005 roku do Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej: „Opowiadania o ogromnych odszkodowaniach dla przedsiębiorców eksploatujących swoje istniejące obecnie instalacje do odzysku lub unieszkodliwiania odpadów komunalnych, odszkodowania które jakoby miały obciążyć budżety administracji publicznych, należy odłożyć między bajki, a te odszkodowania, które się pojawią i będą uzasadnione, warto ponieść dla uzdrowienia całej gospodarki odpadami komunalnymi. Należy oczekiwać przy realizowaniu koncepcji wolnorynkowej gospodarki odpadami komunalnymi ogromnego wzrostu kosztów usług. Nieznane w Unii Europejskiej odsunięcie gmin od gospodarki odpadami, dla których celem nadrzędnym powinien być ważny interes publiczny (maksymalizacja ochrony środowiska przed odpadami przy minimalizacji opłat i zysku) i przekazaniu przedsiębiorcom prywatnym strategicznych pozycji, przedsiębiorcom dla których interesem nadrzędnym jest maksymalizacja zysku – jest eksperymentem, którego ujemne skutki dla realizacji zobowiązań wobec Unii Europejskiej nietrudno przewidzieć”…

Skomentuj