Przelotne i nawalne deszcze, czy nawet spodziewane opady nie naprawią fatalnej sytuacji, z którą mamy do czynienia na skutek wielomiesięcznej, a dziś już wieloletniej suszy. Wiele miast w Polsce wlewa miliony litrów wody rocznie do kanałów. Tymczasem Warszawa i Poznań pokazują, że można ją wykorzystać ponownie.

Woda z basenów. Co zrobić z nią latem, kiesy musi być spuszczona ze zbiorników podczas przerw technicznych? Zamiast wylewać ją do systemu kanalizacyjnego, można jej użyć do innych celów. W Warszawie na przykład zostanie przepompowana do zamiatarek i zmywarek, dzięki czemu zostanie wykorzystana do sprzątania miasta.

– Służby oczyszczania myją wodą z pływalni ulice i torowiska tramwajowe. Woda jest pobierana w momencie, gdy minął już czas konieczny do ulotnienia się preparatów używanych do jej dezynfekcji. Jest więc neutralna dla ludzi i środowiska oraz czyszczonych powierzchni. W obliczu globalnych zmian klimatycznych i coraz większego zagrożenia suszą należy pamiętać jak cennym surowcem jest woda, i jak ważne jest racjonalne nią gospodarowanie – mówi Robert Szymański, zastępca dyrektora ds. technicznych Zarządu Oczyszczania Miasta.

Pandemiczne rozwiązanie

Współpraca ZOM z basenami rozpoczęła się dwa lata temu. Wystarczyła woda z pięciu basenów, aby uzyskać do oczyszczania 2,5 mln litrów wody. W ubiegłym roku do akcji przyłączały się kolejne – tym razem basenów było siedem. Pobór wody był podobny, bo około 2,4 mln litrów wody, która trafiła do 450 zamiatarek i zmywarek. To, że w Warszawie zaczęto wykorzystywać wodę z basenów do sprzątania miasta właśnie w 2020 roku, nie jest przypadkiem. Właśnie wtedy pojawiła się w naszym kraju pandemia koronawirusa, baseny musiały zostać zamknięte i pojawił się problem co zrobić z wodą. Jak widać rozwiązano go bardzo dobrze.

Podlewają trawniki, pola i ogrody

W aglomeracji poznańskiej, konkretnie w Czerwonaku, CRKF AKWEN udostępniło 600 tys. litrów wody rolnikom, działkowcom i właścicielom przydomowych ogrodów. Wystarczyło przyjechać ze zbiornikami na wodę pod budynek basenu w Koziegłowach

Pomysł zatem nie jest nowy, ale do dziś niewiele samorządów poszło śladem Warszawy, czy Poznania. Tymczasem ponad sto gmin w Polsce zapowiada przerwy w dostawach wody, apeluje do mieszkańców, by nie marnowali wody pitnej na podlewanie, bo poziom wody w rzekach jest drastycznie obniżony.

Blisko rekordu

Poziom wody w Wiśle zaczyna bardzo mocno spadać. Jeszcze nie dotarł do rekordowo niskiego, ale susza mocno daje się we znaki najdłuższej polskiej rzece. Na początku lipca poziom wody na warszawskich bulwarach wynosił 38 cm. Rzeka była tam już płytsza, bo w 2015 roku rekord został pobity, ponieważ poziom wody wynosił 26 cm. Kiepska sytuacja zaczyna się już na południu Polski, w górnym biegu Wisły, gdzie na wielu wskaźnikach rzeka weszła w strefę stanów niskich. Na północy, w jej dolnym biegu, i to dopiero w okolicach Gdańska, mamy do czynienia ze strefą stanów średnich.

Burze nie są rozwiązaniem

Wydawałoby się, że pewnego rodzaju receptą na podniesieni poziomu wód w rzekach będą burze. Jednak okazuje się, że opady wcale nie sprawię, że poziom wody w Wiśle i innych polskich rzekach będzie wyższy. Jeżeli np. w samej Warszawie odnotujemy duże opady, to oczywiście na stacjach pomiarowych (poziomu wody) w mieście da się zauważyć lekki wzrost. Pamiętać jednak należy, że najważniejsze dla Wisły (i innych rzek również), jest to, co dzieje się na południu Polski.

– Zanim deszcz spadnie właśnie tam, czyli w południowej Polsce, i woda dopłynie do Warszawy, mija pięć do dziewięciu dni. Do tego na południu również panuje susza i duża część wody zatrzyma się w retencji naturalnej, a część wsiąknie do gleby – mówił.

Nie tylko w Polsce

Na satelitarnych zdjęciach udostępnionych przez Europejską Agencję Kosmiczną widać, jak na przestrzeni ostatnich dwóch lat wysycha rzeka Pad, najdłuższa i największa rzeka we Włoszech. Obecnie poziom wody jest rekordowo niski. W niektórych rejonach północnych Włoch nie padało od ponad 100 dni. Do tego dochodzi susza i brak śniegu w górach.

To również spory problem polskich rzek i zim, podczas których notujemy coraz mniejsze opady śniegu. A w najbliższych latach ma być jeszcze będzie gorzej, bo okazuje się, że śnieg nawet w wysokich partiach gór może być dla nas już tylko wspomnieniem. Klimatolodzy zapowiadają ciepłe zimy.

Wodne absurdy

Z prądem naszych rzek wracamy w przestrzeń miejską i wiejską. Kto z nas nie był świadkiem absurdalnego widoku podlewanego przez pracowników miejskich instytucji uschniętego na skutek braku wcześniejszej pielęgnacji drzewa? Trzeba sobie zadać pytanie czy to aby nie szastanie kurczącymi się zasobami wody. Przykład powinien iść z góry, ale chyba wciąż jest z tym nie najlepiej. Gdyby gminy i miasta częściej sięgały po takie rozwiązania, jakie zastosowano w Warszawie i Poznaniu, być może więcej osób zaczęłoby zwracać uwagę na to, jak oszczędzać wodę u siebie na działce. Zbieranie deszczówki raczej się przyjęło, ale kiedy deszcz nie pada, to żadna recepta. Potrzebujemy innych rozwiązań, a wykorzystanie wody, która i tak zostanie wylana, np. z basenów, to całkiem niezły pomysł.

Czytaj więcej

Skomentuj