Od 1 stycznia ruszy nowa instytucja zarządzająca krajową gospodarką wodną – Wody Polskie. Jej kadry mieli zasilić m.in. obecni pracownicy regionalnych zarządów gospodarki wodnej i zarządów melioracji, jednak, jak informują, ich przyszłość nie jest do końca jasna.

Trwa organizacja struktury Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Ma ona być centralnym tworem zarządzającym gospodarką wodną w Polsce, po wprowadzeniu nowego Prawa wodnego. Jego rolą będzie m.in. zatwierdzanie taryf dla przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych.

Niedawno Rządowe Centrum Legislacyjne przedstawiło projekt statutu Wód Polskich. Kończą się właśnie konsultacje międzyresortowe projektu. Struktura ma zatrudniać około 6 tys. osób. Mniej więcej połowa z nich to dotychczasowi pracownicy wojewódzkich zarządów melioracji, druga część to dotychczasowa kadra regionalnych zarządów gospodarki wodnej (RZGW).

Urzędnicy są na „nie”

Pracownikami Wód Polskich mają stać się także osoby, które w urzędach marszałkowskich i starostwach zajmowały się wydawaniem pozwoleń wodno-prawnych. Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, pracownicy wielkopolskiego urzędu marszałkowskiego nie zdecydowali się przejść do nowo powstającej instytucji.

Wody Polskie: będzie 11 regionalnych zarządów i 50 zarządów zlewni. Znamy projekt statutu

Największy problem stanowić będą specjaliści od ustalania taryf, do tej pory bowiem w żadnej z tych instytucji nie zajmowano się regulacją ekonomiczną. Zwracają na to uwagę m.in. prezesi firm wod-kan, obawiając się komplikacji podczas zatwierdzania taryf. Nie wiadomo też na jakim poziomie organizacji będą usytuowane np. księgowość i administracja.

Podczas kongresu Envicon w Poznaniu Iwona Koza, pełnomocnik rządu ds. organizacji Wód Polskich mówiła, że trzeba będzie uzupełnić kadry o ok. 10 proc. nowych osób z naboru.

Obejrzyj >>> Iwona Koza: trwa organizacja Wód Polskich [WIDEO]

Pracownicy pełni obaw

Kierownicy jednostek samorządowych musieli wykonać listę obecnie zatrudnionych i ci, z mocy prawa, mają stać się pracownikami Wód Polskich od 1 stycznia 2018 r., jednak w przeciągu miesiąca warunki ich pracy mogą być zmienione lub wypowiedziane.

– Nie ma poczucia stabilności i pewności jutra – dowiedzieliśmy się od jednego z pracowników Wielkopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu.

Na naszym portalu pojawił się także komentarz od jednego z czytelników: „Na dwa miesiące przed tą nieuniknioną zmianą (wyłączając święta) np. pracownicy zarządów melioracji nie mają bladego pojęcia gdzie, jako kto i czy w ogóle będą pracować – ustawa nie gwarantuje im pracy w Polskich Wodach po lutym 2018 roku (w przeciwieństwie do pracowników obecnych rzgw, którzy tą gwarancję mają) – nie mówiąc już o potencjalnych zarobkach”. 

Problemy z lokalizacją

Do tej pory nie wiadomo też, gdzie będą umiejscowione niektóre oddziały terenowe Wód Polskich. Mają być one uszeregowane według zlewni rzek, ale jednostki działające dotychczas mogą przestać istnieć. Tak będzie np. w Łodzi, gdzie zostanie zlikwidowany wojewódzki zarząd melioracji. Na poziomie lokalnym niepewny jest los np. jednostki w Koninie i  Ostrowie Wielkopolskim – być może zastąpią je placówki w Kole i Kaliszu.

Kolejna problematyczna kwestia to dopasowanie kadry do nowych zajęć. Nie wiadomo bowiem jeszcze precyzyjnie, na jakim szczeblu poszczególne zadania PGW będą sprawowane.

Samorządy nie chcą współpracować?

Na temat problemów z utworzeniem Wód Polskich podczas targów Pol-Eco-System 2017 mówił wiceminister Mariusz Gajda. Ocenił, że współpraca z samorządami nie układa się pomyślnie.

– Jeśli od przyszłego roku nowe Prawo wodne nie zacznie dobrze funkcjonować, to odpowiedzialność za to ponosić będą samorządowcy, którzy kierują się nie dobrem kraju, ale interesem politycznym – stwierdził Mariusz Gajda, wiceminister środowiska.

Czytaj więcej >>> Prawo wodne: Samorządy nie chcą współpracować z ministerstwem

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

56 Komentarze

  1. Jeżeli nowy Prezes Wód Polskich Przemysław Daca nie wprowadzi błyskawicznie koniecznych zmian w funkcjonowaniu nowej jednostki takich jak:
    – patrzenie na PGW Wody Polskie przez pryzmat zadań jakie realizowane były w dawnych RZGW i WZMiUW
    – niezwłoczne zawarcie umów z pracownikami, z wynagrodzeniem na poziomie nie mniejszym niż to jakie pracownicy pobierali dotychczas
    – zatrudnienie pracowników w ilości zapewniającej prawidłową realizację zadań biorąc pod uwagę wielkość zarządzanego terenu i liczbę mieszkańców; ilość urządzeń wodnych; wielkość i długość cieków; ilość urządzeń przeciwpowodziowych, rodzaj chronionego terenu i liczbę mieszkańców itp
    – analiza zapisów regulaminu organizacyjnego Wód polskich i Prawa wodnego wykazuje bez jakichkolwiek wątpliwości , że ilość osób zatrudnionych w Zarządach Zlewni powinna wynosić, w zależności od wielkości i charakteru zlewni, od min. 48 – 76 osób, nadzory wodne od min. 5 – 8 osób , rzgw od 65 – 85 osób
    – uważne przyjrzenie się zadaniom które dotychczas wykonywały zarządy melioracji wodnych m.in. takich jak: utrzymanie, konserwację i remonty wałów przeciwpowodziowych ok. 9 000 km, ok. 100 000 km cieków, kilkanaście tysięcy budowli wodnych
    – zapewnienie środków finansowych na realizację tych zadań,
    Jeżeli powyższe uwagi nie zostaną wzięte pod uwagę to reforma będzie wielkim niepowodzeniem i może spowodować wielkie szkody w gospodarce wodnej, gospodarce narodowej,rolnictwie, niezadowolenie społeczne, straty finansowe na wypłacane odszkodowania powodziowe i inne związane z brakiem utrzymania wód i urzadzeń wodnych

    • bardzo dobry komentarz,ale jak to jest ,że w zarządzie zlewni w Chojnicach pracują 2 osoby;znam również 2 nadzory wodne w jednym pracuje 2 pracowników,a w drugim 5 pracowników i w tym drugim jest przerost zatrudnienia tak stwierdziła kadrowa czegoś tu zupełnie nie rozumiem według twoich wyliczeń opcja minimalna w wodach polskich pracowałoby 4765 osób plus centrala,teraz pracuje 5400 osób coś tu jest nie tak to gdzie ci ludzie pracują

  2. Jeden wielki mętlik. Układy ze starych film zostały. Pupil zawsze będzie pupilem. Ludzie będą odchodzić z tej firmy. Wiele osób zostało w starostwach. Pracowników zarządów melioracji mających pojęcie wywala się z nadzorów bo układy są ważniejsze.

  3. – Jeśli od przyszłego roku nowe Prawo wodne nie zacznie dobrze funkcjonować, to odpowiedzialność za to ponosić będą samorządowcy, którzy kierują się nie dobrem kraju, ale interesem politycznym – stwierdził Mariusz Gajda, wiceminister środowiska.
    Cynik i kłamca

  4. to raczej niemożliwe nadzory wodne są oddalone od siebie w granicach ok.50km,a nawet mniejszych to dlaczego miałbyś pracować 200km od domu

    • logicznym wydaje się że ktoś kto wydawał pozwolenia wodnoprawne ( pracownik starostwa) to w nowej firmie powinien zajmować się tym samym by najlepiej wykorzystać swą wiedzę, doświadczenia i kompetencje, problem jest w tym że nadzory wodne nie będą wydawać pozwoleń wodnoprawnych bo jest to wyłączna kompetencja zarządów zlewni, i właśnie dlatego taki pracownik może dostać propozycję pracy 100 lub 200 km od domu

      ahoj

  5. Praca do końca stycznia, czy to prawda ze jest gwarancja zatrudnienia do końca miesiąca a potem mogą zaproponować miejsce pracy np 200 km od domu albo zwolnić?

Skomentuj