1 / 6

Pod koniec kwietnia we wrocławskiej dzielnicy Strachocin spłonęła pasieka. Ktoś podłożył ogień celowo. Właścicielowi uli pomogły władze miasta oraz sąsiedzi, którzy zorganizowali specjalny piknik, aby zebrać pieniądze.

Ule stały pod laskiem. Mieszkańcy okolicznych domów nie skarżyli się nigdy na obecność pszczół. Jednak znalazł się ktoś, kto postanowił zniszczyć ule. W pożarze zginęło wiele rojów – prawdopodobnie pół miliona pszczół. Właściciel pasieki, pan Władysław, nie ukrywa smutku i rozgoryczenia. Zamierza jednak odbudować pasiekę.

W sobotę stowarzyszenie “Grupa z pasją” i mieszkańcy Strachocina zorganizowali pszczeli piknik. W pomoc dla właściciela pasieki włączyło się wielu ludzi. Aby zebrać fundusze na odbudowę pasieki, przeprowadzono licytację przedmiotów przyniesionych przez mieszkańców Wrocławia. Piknik organizowany został w ramach Parków ESK – specjalnych imprez plenerowych na świeżym powietrzu.

Do pasieki trafiło też 20 nowoczesnych uli, które kupili wrocławscy urzędnicy. – Trafią w miejsce wskazane przez pana Władysława. Myślimy też, aby wykorzystać je edukacyjnie – mówi Agnieszka Cybulska-Małycha, szefowa Zielonego Departamentu UM Wrocław.

Odbudowa pasieki to spory koszt. Wartość spalonych uli to ponad 20 tys. zł. Do tego dochodzi sprzęt pszczelarski i najważniejsze – odtworzenie pszczelich rojów.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj