Ministerstwo Infrastruktury chce, żeby firmy budujące elektrownie wiatrowe płaciły gminom kilka razy wyższe podatki – informuje “Gazeta Wyborcza”.

Po takiej zmianie inwestycje w wiatraki mogą się nie opłacać. – Jeśli nic się nie zmieni, będzie to wyrok na dalsze inwestycje związane z energetyką odnawialną – powiedział „Gazecie Wyborczej” Jarosław Mroczek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Chodzi o projekt nowelizacji prawa budowlanego przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury. Ustawa mówi m.in. o tym, jaki podatek od nieruchomości płacą właściciele farm wiatrowych do kas samorządów, na terenie których inwestują. Rocznie to do 2 proc. wartości budowli związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Zgodnie z dzisiejszą definicją budowlą nie jest jednak cała elektrownia wiatrowa. Podatek nalicza się jedynie od wartości fundamentu i masztu. Na takich samych zasadach opodatkowane są piece przemysłowe i kotły. Śmigła, prądnica i pozostałe najdroższe elementy są urządzeniami technicznymi, których nie wlicza się do wartości "budowli".

CCJ 300 x 250

W projekcie nowelizacji prawa budowlanego elektrownie wiatrowe są traktowane jak normalne budowle, tak jak lotniska, wiadukty, składowiska odpadów itd. Dla inwestorów oznacza to konieczność odprowadzania podatku od wartości całej elektrowni.

Zmiana w prawie budowlanym zaproponowana została przez Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej skupiające obecnie 30 gmin. 

źródło: Gazeta Wyborcza

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj