Były burmistrz Jarocina, jego były zastępca, a także były prezes Zakładu Gospodarki Odpadami i była księgowa zostali oskarżeni w związku z nadużyciami dotyczącymi ZGO w Jarocinie. Prokurator Adam Biernacik z Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. przez ponad godzinę odczytywał w sądzie liczący ponad 100 stron akt oskarżenia. Śledztwo w tej sprawie trwało 5 lat.

O korupcję gospodarczą, fałszowania dokumentów i przywłaszczenia mienia oskarżono b. prezesa ZGO Mariusza Z., b. księgowa zakładu Violettę G. oraz osoby współpracujące z jarocińską spółką – Katarzynę O. i Tomasza G.

Na ławie oskarżonych zasiedli, oprócz prezesa ZGO, Stanisław Martuzalski, były burmistrz Jarocina (obecnie radny powiatowy) oraz Mikołaj Kostka, były zastępca burmistrza Jarocina (obecnie wiceprezydent Ostrowa Wlkp.). Obaj wyrazili PAP zgodę na podanie nazwisk i upublicznienie ich wizerunku z sali rozpraw.

Sprawa Katarzyny O., oskarżonej o przywłaszczenie ponad 130 tys. zł za wykonanie przyłącza kanalizacyjnego została wyłączona – jak wyjaśnił prokurator – do odrębnego postępowania z uwagi na chęć dobrowolnego poddania się karze.

Były prezes ZGO naraził spółkę na straty w łącznej wysokości niemal 1 mln zł

Najwięcej zarzutów usłyszał były prezes ZGO, który – jak dowodzi prokurator – naraził spółkę na straty w łącznej wysokości 954 tys. zł. Zdaniem prok. Bierniacika, Mariusz Z. “zawierał nieuzasadnione ekonomicznie umowy oraz zatwierdzał płatności za usługi, których w rzeczywistości nie wykonano”.

Dowodem na to są faktury wystawione przez kancelarie prawne na łączną kwotę 400 tys. zł. Spółka płaciła też za roboty budowlane, których zdaniem prokuratora, nigdy nie wykonano. Mariusz Z. usłyszał też zarzut zatrudnienia w ZGO czterech fikcyjnych pracowników. Na ich wynagrodzenie spółka wydała 260 tys. zł.

Według prokuratury, to spółka płaciła za plakaty wyborcze i działania promocyjne byłego burmistrza Jarocina Stanisława Martuzalskiego w wyborach samorządowych 2014 r.

Faktury za roboty budowlane wystawiane przez męża księgowej i imprezy, których nie było

Księgowa Violetta G. została oskarżona o podżeganie prezesa ZGO do zagarnięcia mienia spółki. Dowodem na to mają być faktury za roboty budowlane, wystawiane przez firmę jej męża, których nie wykonano, czy płatności za imprezy, których nie było. Pieniądze z rzekomych płatności miały być – zdaniem prokuratury – wydatkowane na kampanię wyborczą byłego burmistrza.

Oskarżona miała też – jak dowodzi oskarżyciel – fałszować dokumenty i namawiać świadków do składania fałszywych zeznań.

Zdaniem prokuratury były prezes zatrudniając Violettę G. na stanowisku głównej księgowej naraził spółkę na straty. Okazało się, że spółka korzystała z usług zewnętrznego biura księgowego, której oskarżona była współwłaścicielem.

Tomasz G. został oskarżony – jak powiedział prokurator – o “podjęcie czynności mających udaremnić stwierdzenie przestępczego pochodzenia pieniędzy z przywłaszczenia mienia na szkodę ZGO za usługi, których nie wykonał”.

Oskarżony o nadużycie władzy

Stanisław Martuzalski, oskarżony o nadużycie władzy, miał wywierać nacisk na prezesa ZGO w celu zatrudnienia wskazanych przez niego osób.

“W ten sposób działał na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w podważeniu zaufania do bezstronności i bezinteresowności działań organów samorządowych, a także podważeniu zaufania do gospodarowania mieniem gminy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez rzekomo zatrudnionego” – powiedział prokurator.

Przekroczenie uprawnień

Z kolei Mikołaj Kostka został oskarżony o przekroczenie swoich uprawnień. “Wykorzystując podległość prezesa ZGO nakłonił go do zatrudnienia w spółce dwóch osób i uregulowania faktur” – powiedział prokurator.

Były prezes ZGO przyznał się w sądzie do zarzucanych mu czynów, ale odmówił składania wyjaśnień.

Sędzia Dorota Wojtkowiak-Mielicka na wniosek pełnomocników Stanisława Martuzalskiego i Mikołaja Kostki zwolniła ich z konieczności przebywania na sali rozpraw informując, że do przesłuchania oskarżonych dojdzie na kolejnej sprawie.

Kostka: “Zarzuty są komiczne”

Mikołaj Kostka w rozmowie z PAP wyraził nadzieję, że sąd dopuści w sprawie jego dowody i świadków. “Zarzuty są komiczne i absurdalne; oczywiście nie przyznaję się do nich” – oświadczył.

Martuzalski: “To jest dęta sprawa”

Natomiast Stanisław Martuzalski powiedział PAP, że “to jest dęta sprawa ze strony prokuratury i kolejna karna, z którą borykam się w sądzie. Jedna z nich skończyła się przed Sądem Najwyższym z pozytywnym skutkiem dla mnie. Obecny burmistrz Jarocina robi wszystko, żeby mi dopiec” – ocenił.

Czytaj więcej

Skomentuj