Idzie wiosna. Wprawdzie pisząc ten tekst, jeszcze tego nie dostrzegam, gdyż śnieg za oknem i dziesięć stopni mrozu. Brrrr. Ale czuję, że nadchodzi ocieplenie. „Już szron na głowie, już nie to zdrowie…”. Wszyscy pamiętamy tę piosenkę. Powoli mija apatia i chęć totalnego „nicnierobienia”. Zatem pomyślmy razem, czym się zająć, gdy wreszcie nastanie wiosna.

Wzrost kosztów

Wiosną człowiek robi to, co lubi i ja zamierzam tak postąpić. Zajmę się więc moim ulubionym tematem, czyli benchmarkingiem, lub jak kto woli – analizą porównawczą (bardziej po polsku, choć nie bardziej adekwatnie). Nie ukrywam, że impulsem do ponownego rozpatrzenia kwestii benchmarkingu był artykuł w jednej z gazet codziennych o kosztach usług komunalnych w miastach. Otóż dziennikarz zrobił proste (?) porównanie cen różnych usług w rożnych miastach i wskazał, gdzie jest najdrożej, czyli gdzie marnotrawi się najwięcej pieniędzy. Infrastruktura w naszej branży rozwija się w nienotowanym dotąd tempie, a co za tym idzie, nastąpił niespotykany wzrost kosztów utrzymania tego majątku. I tu właśnie jest pies pogrzebany.

Własność majątku

Postaram się opisać kilka praktyk powodujących zmniejszenie kosztów funkcjonowania firmy wodociągowej. Proszę jednak nie mylić tego z kosztami produkcji i dostawy wody czy też ścieków. Kluczową rolę w kształtowaniu kosztów wytwarzania wody odgrywa własność majątku. Zazwyczaj z majątku korzysta ten, kto go kupił. I jeśli tak się dzieje, w ślad za wydaną gotówką idą koszty. Najpierw pieniądze trzeba wygenerować, ale może to pomińmy, bo w końcu można wziąć kredyt. A gdy już się taką np. rurę kupi lub zbuduje, pojawiają się koszty amortyzacji. Stanowią one ok. 35% całości kosztów, zatem mają w nich największy udział. Łatwo sobie wyobrazić, co się dzieje, gdy ta sama rura, której używa firma, wcale nie jest jej własnością, a jedynie nieodpłatnie eksploatowanym obiektem, należącym np. do gminy. Wówczas znika ok. 35% kosztów. Za tą własnością wiążą się również inne koszty. Kolejne to podatek od nieruchomości oraz opłata za umieszczenie infrastruktury w pasie drogowym (ok. 12-procentowy udział w całości kosztów). Wiadomo, że gmina, która jest właścicielem omawianej rury, sama sobie nie będzie płacić podatku od nieruchomości i jeśli ma taką wolę, nie wyegzekwuje tego podatku od firmy, która rurę użytkuje (chociaż gmina powinna to zrobić, ponieważ użytkownik jest płatnikiem podatku od nieruchomości). Na koniec zostawiłem koszt finansowy. W zależności od zaangażowania środków obcych (kredyt, pożyczka itp.) wielkość udziału tego kosztu w całości będzie wynosić od 0-15%. Jeżeli inwestycję prowadzi gmina będąca właścicielem majątku, to nie wliczy ona kosztu obsługi kredytu do taryfy za wodę i ścieki.

Puszka Pandory to mało…

Powyższa pobieżna analiza pokazuje, jak wielkie jest pole manewru i jak trudno rzetelnie porównywać taryfy za wodę i ścieki w poszczególnych firmach. Nie znając wszystkich uwarunkowań lokalnych, nie można dokonać miarodajnych porównań. A te z kolei są podstawą benchmarkingu. Błąd interpretacji wyników na poziomie 30% dyskredytuje takie porównania, a jak wykazałem wcześniej, nie jest to w przypadku wymienionych kosztów wcale błąd zawyżony. Taki sposób postępowania (to znaczy ukrytego subsydiowania firm wodociągowych) przez władze lokalne dziwi, tym bardziej że jest przecież dozwolone subsydiowanie wcale nie firmy, lecz klientów wprost przez dopłaty do taryf. Ale przecież wiadomo, że na takie dopłaty musi się zgodzić rada gminy, a ta nie zawsze żyje w zgodzie z prezydentem czy burmistrzem albo wójtem. Puszka Pandory to mało w porównaniu z problemami, które wyjdą na jaw, gdy ktoś wykona naprawdę rzetelny benchmarking. Ponieważ nie ma żadnych uregulowań na poziomie kraju dotyczących standardów przyjmowanych w branży, każdy ustala standardy dla siebie, choć pojawiają się pierwsze korzystne zmiany w dziedzinie publikowania danych do porównania – choćby na stronie internetowej wodociągów bydgoskich (moje gratulacje!). Na razie jednak pełen benchmarking branży z pewnością przerasta możliwości pojedynczej firmy. A jeśli zwykłe liczenie kosztów odmajątkowych nastręcza tyle problemów, co będzie z resztą?

Do dziś nie porozumiano się w sprawie systemu centralnego regulatora, nie mówiąc już o konsolidacji firm branży. Dlatego też trudno będzie narzucić, nie mając ustawowego kontrolera, standardy postępowania we wszystkich firmach wodociągowych. Nie oznacza to jednak, że nie należy się strać, chociaż do wyników trzeba będzie podchodzić sceptycznie ze względu na prawdopodobieństwo ułomności danych wyjściowych. Ale próbować trzeba, powiedział baca, zawiązując but dżdżownicą.

Paweł Chudziński, prezes Aquanet, Poznań

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj