W podkrakowskiej posiadłości Janusza Kurtyki nieczystości z szamba wylewają się prosto na drogę. Sąsiedzi prezesa Instytutu Pamięci Narodowej złożyli skargę do magistratu.

– Gdy zagrzeje słońce na moim podwórku zwyczajnie śmierdzi – mówi "Polsce Gazecie Krakowskiej" pani Ewa. – Strach pomyśleć, co będzie latem – dodaje zmartwiona. Wystającą z ogrodzenia prezesa rurę, z której często coś się wylewało zauważyła juz jesienią.

Zaalarmowani urzędnicy z wielickiego magistratu początkowo nie znaleźli niczego podejrzanego, ale w końcu wszczęli postępowanie administracyjne i sprawdzają, co wycieka z rury państwa Kurtyków. Za nieszczelne szambo może grozić mandat do 100 złotych, ale jeżeli do akcji wkroczyłby powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Wieliczce, kara może wynieść nawet 5000 złotych. – Żona nic nie wspominała o skargach sąsiadów na cieknące szambo – powiedział "Polsce Gazecie Krakowskiej" Kurtyka. Jak przyznali dziennikarze, podczas ich wizyty w domu Kurtyków "z rury nic nie ciekło".

Źródło: Polska Gazeta Krakowska

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj