Inspekcja Ochrony Środowiska i Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniają zakłady zajmujące się spalaniem odpadów szpitalnych i weterynaryjnych.

Brak monitoringu emisji zanieczyszczeń w spalarniach, niewłaściwa ewidencja odpadów medycznych i łamanie prawa dotyczącego warunków ich utylizacji – to najważniejsze zarzuty, jakie sformułowano.

Andrzej Jagusiewicz, główny inspektor ochrony środowiska, poinformował posłów z sejmowej komisji ochrony środowiska, że kontrola przeprowadzona w 30 spalarniach wykazała, iż stan przestrzegania przepisów ochrony środowiska nie jest zadowalający. Jak powiedział, spalarnie nie monitorują w pełni zanieczyszczeń, co w konsekwencji uniemożliwia ocenę, czy emisja ta nie jest nadmierna. Poza tym w zakładach nie prowadzi się nadzoru technologicznego nad procesem spalania. Ponadto odpady, które pozostają po spalaniu, są wywożone na składowiska odpadów komunalnych, a powinny być składowane oddzielnie.

Także NIK negatywnie oceniła postępowanie szpitali z odpadami medycznymi. W około 92 proc. skontrolowanych placówek gospodarowano tymi odpadami niezgodnie z wymaganiami prawa, co stwarzało zagrożenie dla ludzi i środowiska. Jak mówi Teresa Warchołowska, wicedyrektor departamentu środowiska, rolnictwa i zagospodarowania przestrzennego NIK, szpitale nie wiedzą, iloma odpadami dysponują. Nierzetelne prowadzenie ich ewidencji sprzyjało zawyżaniu masy odpadów przez firmy je odbierające i kosztów ich unieszkodliwiania ponoszonych przez szpital, a tym samym stanowiło mechanizm korupcjogenny. Według niej, nieprawidłowości miały miejsce przy przetargach na unieszkodliwianie odpadów. Decydowała cena usługi, natomiast pomijano zapisy mówiące o tym, że odpady medyczne powinny być unieszkodliwiane na terenie województwa, na którym zostały wytworzone. – 19 spalarni przyjmowało do unieszkodliwienia odpady spoza województwa, od wytwórców odległych nawet o 510 km – mówiła Warchołowska.

źródło: Nasz Dziennik

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj