W tym felietonie odejdę od tematów związanych z przyszłością branży. Pozwolę czytelnikom od tego odpocząć, chociaż nie obiecuję, że nie będę już o tym pisał. Chciałbym natomiast poruszyć kwestię dotyczącą tego, jak nas postrzegają i co o nas mówią. I nie chodzi mi o to, co o nas sądzą sąsiad czy sąsiadka, ale o to, jak nas postrzegają w mediach. Bo rzeczywistość wcale nie jest taka, jaka jest, lecz taka, jaka wydaje się ludziom, że jest.

Poziom świadczenia usług

Zasadniczo nasze firmy w mediach pojawiają się w związku z dwoma tematami – chodzi o oczywiście o podwyżki taryf oraz awarie. W obu tych przypadkach raczej rzadko pisze się o nas dobrze, chociaż… Pomyślmy, jak możemy przeciwdziałać tak niemiłym dla nas zwyczajom. Każda z naszych firm posiada obowiązujący ją, a uchwalony przez stosowny organ, regulamin świadczenia usług. Rzadko jednak w tym regulaminie pojawia się opis poziomu świadczenia usług, np. określający limit czasu na usunięcie awarii. A szkoda. Myślę, że sami możemy uderzyć się w piersi, bo pewnie gdybyśmy coś takiego zaproponowali, to odpowiednie zapisy pojawiłyby się w regulaminie. Co więcej, gdyby udało się skłonić władze gminy do zatrudnienia niezależnej firmy, która by ten poziom kontrolowała, to uzyskalibyśmy obraz (zbliżony do prawdziwego) funkcjonowania przedsiębiorstwa w tym zakresie. Inną kwestią jest to, czy taki poziom świadczenia usług byłby racjonalny i dostosowany do możliwości firmy. Im więcej sparametryzowanych wskaźników będzie opisywać nasze przedsiębiorstwa, tym bardziej rzeczowa staje się rozmowa na temat zadań bieżących, realizowanych przez firmę wodociągową. Istotą takiego rozwiązania jest porozumienie się z władzami lokalnymi w zakresie związku poziomu świadczenia usług z kosztami ponoszonymi przez firmę. Wówczas odpowiedzialność za ponoszone koszty, a tym samym częściowo za poziom taryf, jest ponoszona przez obie strony tego swoistego kontraktu. Publikowanie co roku raportu z badania poziomu świadczenia usług może być z jednej strony rozliczeniem publicznym zarządzających firmą wodociągową, z drugiej zaś możliwością zwiększenia wiedzy zarządczej i pokazania obszarów, w których możliwa jest optymalizacja kosztów w przedsiębiorstwie, choćby w zakresie usuwania awarii. Prowadzenie otwartej dyskusji winno się przyczynić do zwiększenia rzetelności informacji publikowanych w mediach, opartych na podstawie rzeczywistych danych pochodzących z raportu.

Wszędzie za drogo

Kolejną sprawą, który nas męczy, jest coroczna dyskusja na temat wzrostu taryf. A przecież gros kosztów powodujących podwyżki wynika z decyzji zapadających poza firmą. Realizujemy programy inwestycyjne, które są uchwalane przez właściwe nam organy samorządowe, i to właśnie te programy, a w zasadzie ich wdrażanie powoduje największe wzrosty kosztów. Jest to więc pewien rodzaj kontraktu, zawieranego pomiędzy władzami samorządowymi a firmą. I właśnie w taki sposób należy to przedstawiać. Jeśli podczas uchwalania planów inwestycyjnych będziemy otwarcie prezentowali ich przełożenie na taryfy, to pozytywnie wpłynie to na zrozumienie sytuacji przez społeczeństwo. A o to nam przecież chodzi. Podejmowanie otwartej dyskusji i wskazywanie skutków decyzji podjętych przez kogoś innego wydaje się krokiem w dobrym kierunku. Tylko, na miłość boską, nie obrażajmy się na dziennikarzy! Problem z akceptacją kosztów to jednak tylko jedna strona medalu. Drugą stroną jest dość powszechne przekonanie, że „u nas” mamy najdroższą wodę w Polsce. A najśmieszniejsze jest to, że „u nas” słyszymy niemal w każdym regionie kraju. Miałem okazję przeczytać kilka lokalnych gazet, w których narzekano na najdroższą wodę w Polsce. Oczywiście była to bzdura, tym bardziej że czasopisma te zostały wydrukowane mniej więcej w tym samym czasie w różnych częściach kraju. Dlatego trzeba dołożyć wszelkich starań, aby uczyć o tym, ile naprawdę kosztuje woda. Nie da się tego zrobić w tydzień ani nawet w rok, a na efekty przyjdzie czekać latami. Ale jeśli nie zaczniemy tego robić, to naprawdę nic się nie zmieni. Nie podam żadnej recepty ani gotowych rozwiązań, bo to często zależy od lokalnych uwarunkowań, więc powiem nieładnie: radźcie sobie sami.

Koniec już tych utyskiwań i mnożenia problemów. Jest wiosna, a wraz z jej nadejściem wszyscy jesteśmy młodsi. Przynajmniej duchem. I bardziej nam się chce. Zatem miejmy wiarę, że nam się uda. Ja w to wierzę i wszystkim tego życzę.

Paweł Chudziński, prezes Aquanet


 

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj