Badania przeprowadzone przez Polski Alarm Smogowy pokazują, że w 80 proc. gmin nie ma sprawnie działającego mechanizmu kontroli zakazu spalania śmieci. Średnia liczba mandatów w gminach wiejskich to 0,5 mandatu rocznie. Wykryto 5 tys. przypadków spalania odpadów, a wystawiono tylko ok. 3 tys. mandatów. Oznacza to, że w 40 proc. sytuacji osoby popełniające wykroczenie uniknęły kary.

Okazją do zaprezentowania raportu był przypadający dzisiaj “Dzień Czystego Powietrza”.

Polski Alarm Smogowy sprawdził, jak wygląda kontrola domowych kotłów i pieców w 106 gminach w województwach łódzkim, małopolskim, śląskim i mazowieckim. Skupiono się na egzekucji przepisu dotyczącego spalania odpadów, ponieważ został on ustanowiony już 20 lat temu i minęło dużo czasu, aby można było wdrożyć odpowiednie procedury kontrolne.

Tak się jednak nie stało. Stosunkowo najlepiej jest w gminach miejskich, w których działają straże miejskie. Tam na ogół są prowadzone kontrole (w przebadanych dużych i małych miastach jest to średnio 1100 kontroli rocznie, które prowadzą do 110 ujawnionych przypadków palenia śmieci i wystawienia 70 mandatów).

Nie ma strażników, nie ma kontroli

Badania pokazały, że w 1/5 gmin wiejskich nie prowadzi kontroli, a w zdecydowanej większości, czyli tam gdzie nie ma straży gminnych (80 proc. gmin w Polsce) nie ma żadnego realnego systemu kontroli. W gminach wiejskich za spalanie śmieci wystawia się średnio jedynie 0,5 mandatu rocznie.

– Problemem jest tutaj nie tylko samo spalanie odpadów. Kontrola domowych kotłów i pieców jest również niezbędna do wdrażania uchwał antysmogowych – bez tego mogą one pozostać martwymi przepisami. Brak systemu kontroli tego, co jest spalane w domowych piecach jest też wielkim nieobecnym rządowego programu “Czyste Powietrze” i zagraża jego skuteczności. W końcu miarą jego sukcesu będzie to czy jakość powietrza ulegnie znacznej poprawie – komentuje wyniki Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego i dodaje, że należy to jak najszybciej zmienić.

Polski Alarm Smogowy podał też przyczyny tej sytuacji. Przede wszystkim za mało jest funkcjonariuszy straży miejskiej, co przekłada się na długi czas reakcji na zgłoszenie i prowadzenie kontroli w sposób chaotyczny. Brakuje też sprzętu do badania uziarnienia węgla i wilgotności drewna; oraz funduszy na opłaty za badanie składu próbek popiołu z pieca. Widoczna jest też niechęć do wystawiania mandatów lub zbyt niska ich wysokość.

 

Najważniejszym problemem jest jednak to, że w 80 proc. gmin obowiązek kontroli spoczywa na urzędnikach, co jest rozwiązaniem dysfunkcyjnym. Urzędnicy nie mogą wystawiać mandatów, a działania prowadzą jedynie w godzinach pracy urzędów. Po godz. 16, wtedy, kiedy odpady są spalane najczęściej – kontrole nie są prowadzone w ogóle. Co więcej, urzędnicy w mniejszych gminach zmuszeni są do kontroli swoich sąsiadów, bliskich i znajomych. Zdarza się, że obawiają się o swoje bezpieczeństwo i odstępują od kontroli lub wymierzenia kary.

Palono śmieciami, nie ma mandatu

Z wyjątkiem woj. śląskiego, zdecydowana większość kontroli skupia się w stolicach województw. W Krakowie w 2017 r. zrealizowanych zostało niemal 10 tys. kontroli i nałożono około 300 mandatów, natomiast w pozostałych gminach średnia liczba kontroli na gminę wyniosła 105 i nałożono cztery mandaty. Najgorzej wygląda sytuacja w woj. łódzkim, gdzie aktywność ogranicza się wyłącznie do Łodzi (ponad 1500 kontroli i prawie 500 mandatów w Łodzi wobec 37 kontroli i dwóch mandatów rocznie w przeciętniej gminie).

Polski Alarm Smogowy zwraca też uwagę, że wśród niemal 5 tys. przypadków wykrycia spalania odpadów wystawiono ok. 3 tys. mandatów. Oznacza to, że w 40 proc. sytuacji osoby popełniające wykroczenie uniknęły kary.

Polski Alarm Smogowy wystosował apel do premiera Mateusza Morawieckiego o włączenie tematu kontroli do programu “Czyste Powietrze”, rozpoczęcie prac nad niezbędną reformą systemu kontroli i powołanie w trybie pilnym grupy zadaniowej skupiającej przedstawicieli rządu, samorządu oraz strony społecznej.

Dla Portalu Komunalnego komentuje Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich RP: To, że gdzieś jest straż gminna, a gdzieś jej nie ma, nie powinno mieć wpływu na kontrole domowych pieców. W Sejmie jest przecież wniosek o likwidacji straży gminnych i trzeba brać pod uwagę, że nie muszą one istnieć. Moim zdaniem gmina nie powinna wykonywać funkcji policyjnych w stosunku do obywateli. Są w Polsce inne instytucje powołane do kontroli, jak policja, Inspekcja Ochrony Środowiska czy Państwowa Inspekcja Sanitarna. Jest policja, która przecież może przeprowadzać kontrole na wsi czy w mieście.

Kontrole to nie jest właściwa droga do rozwiązania problemu smogu w Polsce. Potrzebne są wspólne działania na dużą skalę. ZGW będzie się włączał w działania rządu na rzecz promocji programu “Czyste Powietrze”, wiele gmin wiejskich prowadzi własne programy wymiany pieców i likwidacji niskiej emisji. Powoli, ale będziemy zmieniali te rzeczywistość, bo nie mamy innego wyjścia.

Raport Polskiego Alarmu Smogowego dostępny jest tutaj.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj