Reklama

ad1a greenitaly

NIK o hałasie w miastach

NIK o hałasie w miastach
02.09.2014, o godz. 8:42
czas czytania: około 3 minut
0

Od 2012 roku w Polsce obowiązują nowe normy dopuszczalnego hałasu komunikacyjnego: dodatkowych zabezpieczeń nie wymagają miejsca, w których dokuczliwe dźwięki nie przekraczają 70 dB. Z dnia na dzień, po wprowadzeniu nowych przepisów, spadła drastycznie liczba mieszkańców miast zagrożonych uciążliwymi odgłosami oraz ilość miejsc wymagających ochrony akustycznej. Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby hałas w ciągu dnia nie przewyższał 55 dB.

Dalsza część tekstu znajduje się pod reklamą

Reklama

AD1B ECOMONDO [17.09-17.10.26]

Hałas towarzyszy mieszkańcom dużych miast nieustannie, zwłaszcza ten związany z ruchem drogowym. Szczególnie uciążliwy jest dla osób mieszkających w aglomeracjach. Wpływa na ich jakość życia i zdrowie. Unia Europejska już dawno dostrzegła ten problem. Chcąc zapobiegać negatywnym skutkom wpływ hałasu na życie Europejczyków wydała specjalną dyrektywę 2002/49/WE. Cel dyrektywy to ustanowienie wspólnych zasad prowadzących do unikania, zapobiegania lub zmniejszania szkodliwego hałasu. Każde z państw członkowskich zobowiązane zostało do podjęcia określonych kroków m.in. sporządzenia map akustycznych oraz przyjęcia programów ochrony środowiska przed hałasem.

W 2012 roku Minister Środowiska wprowadził nowe normy dobowego i długookresowego hałasu komunikacyjnego. Z dnia na dzień okazało się, że mieszkańcy dużych miast muszą zgodnie z prawem tolerować hałas sięgający nawet 70 dB w dzień i 65 dB w nocy. To znaczenie więcej niż zaleca Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Według WHO dokuczliwe dźwięki powyżej 55 dB mają niekorzystny wpływ na zdrowie człowieka – pojawia się zmęczenie, rozdrażnienie, bóle głowy, brzucha, mięśni.

W efekcie wprowadzonych zmian mapy akustyczne aglomeracji zyskały zupełnie inny wygląd. W ciągu jednego dnia drastycznie spadła liczba mieszkańców zagrożonych ponadnormatywnym hałasem. 22 października 2012 roku prawie 48 proc. Łodzian było zagrożonych uciążliwymi odgłosami, dzień później już tylko 22 proc. W Radomiu zanotowano prawie 6-krotny spadek osób przebywających na takich terenach (z 22 proc. na 4 proc.), a w Gorzowie Wlkp. aż 10-krotny (z 19,5 proc. do niespełna 2 proc.).

Nowe normy hałasu sprawiły, że wieloletnie cele Programów ochrony środowiska przed hałasem zostały osiągnięte w jeden dzień. Znacząco spadła również liczba przedsięwzięć, które miały złagodzić ponadnormatywne dźwięki. W Białymstoku zakładano, że do 2019 roku zostanie zredukowana o 50 proc. liczba ludności narażonej na hałas (z 28,3 tys. do 14,1 tys.). Wprowadzenie nowych norm spowodowało, że  tylko 6,1 tys. Białostoczan było zagrożonych. Po zmianie regulacji, w bydgoskim programie ochrony środowiska przed hałasem zrezygnowano z 18 przedsięwzięć (na 40 zaplanowanych), z uwagi na brak lub nieznaczne przekroczenia dopuszczalnych poziomów hałasu w wybranych lokalizacjach.

Minister Środowiska podniósł dopuszczalne normy hałasu nie uwzględniając opinii Głównego Inspektora Ochrony Środowiska ani jednostek naukowo-badawczych o negatywnych skutkach takiej decyzji. Tempo uzgodnień wewnątrzresortowych projektu rozporządzenia było zawrotne. Główny Inspektor Ochrony Środowiska miał tylko dwie godziny na wyrażenie swojej opinii. Był to jedyny komentarz jaki wpłynął z 16 jednostek wewnątrzresortowych.

Jak twierdzi Najwyższa Izba Kontroli, Implementacja unijnej dyrektywy odbyła się z opóźnieniem. Ministerstwo Środowiska na czas nie przygotowało przepisów wykonawczych, a aglomeracje nie miały doświadczenia w przygotowaniu map i programów. Te wszystkie czynniki wpłynęły na zwłokę we wdrożeniu europejskich  regulacji dot. hałasu. Opóźnienia w przygotowaniu krajowych przepisów pociągnęły za sobą nieterminowe wykonaniem map akustycznych. Brak map warunkował dalsze odroczenie w przygotowaniu Programów ochrony środowiska przed hałasem. Opóźnienia byłyby jeszcze większe, gdyby nie działania Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, który w 2006 roku zlecił opracowanie wytycznych do sporządzenia map akustycznych, rozpoczął szkolenia oraz systematycznie informował i ponaglał. Złagodzenie dopuszczalnych norm hałasu komunikacyjnego w 2012 roku, praktycznie bezpośrednio po terminie sporządzania map akustycznych, wymusiło na miastach konieczność ich ponownego przeliczenia i aktualizacji dokumentów z nimi związanych. W części kontrolowanych aglomeracji wiązało się to z kosztami rzędu kilkudziesięciu tysięcy zł.

źródło: NIK


 

 

 

Tagi:

Kategorie:

Udostępnij ten artykuł:

Reklama

Odpady (AD3b) KONTROLE [28.09-19.10.2026]

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszą osobą, która to zrobi.

Dodaj komentarz

Możliwość komentowania dostępna jest tylko po zalogowaniu. Załóż konto lub zaloguj się aby móc pisać komentarze lub oceniać komentarze innych.
Reklama

ad1a greenitaly

Te artykuły mogą Cię zainteresować

Przejdź do
css.php
Copyright © 2026