Czy to początek polskiej walki z greenwashingiem? UOKiK postawił zarzuty czterem gigantom z branży kurierskiej, którzy obiecywali na przykład… sadzenie już posadzonych drzew. Jednak wciąż mamy ogromnie dużo do zrobienia, żeby pokazać, czym naprawdę są ekologia i recykling.
Trendy w marketingu zmieniają się jak w kalejdoskopie. Jeszcze wczoraj wszyscy prześcigali się w hasłach „0% tłuszczu” i „bez cukru”. Potem przyszła moda na „bio” i „eko” – dziś nawet bank może być „zielony”! W XXI wieku „zielone” hasło przykryje wszystko – od żywności po pralkę. Marketingowcy odkryli bowiem, że chlorofil w reklamie działa lepiej niż rabat 20%. Problem w tym, że przy okazji wzrosła tylko liczba obietnic, a nie liczba realnych działań.
Chlorofil czy farba olejna?
Greenwashing to sztuka wkładania większej ilości energii w opakowanie i narrację niż w faktyczne ratowanie środowiska. To trochę jak kupowanie plastikowej doniczki z nadrukowanym mchem – ładnie wygląda, ale z lasem nie ma nic wspólnego. UOKiK wreszcie postanowił powiedzieć „sprawdzam” i przygotował listę zakazanych sformułowań, które do tej pory królowały w spotach reklamowych.
Bo prawdziwa ekologia nie mieści się na etykiecie. Działania proekologiczne kosztują, śmierdzą i nie nadają się na Instagram. Ale jeśli zielone ściemnianie jest grzechem powszechnym, to greywashing to już herezja. To udawanie działalności „dla dobra planety”, gdy chodzi wyłącznie o pieniądze i pozycję rynk...
Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?