Niebieskie trójkąty na mapie wyglądają uspokajająco. Aplikacje działają, strony rządowe pokazują tysiące miejsc schronienia. Tyle że liczba punktów na mapie nie zawsze oznacza realne bezpieczeństwo. Jak naprawdę wygląda system budowli ochronnych w Polsce i czy nowe przepisy rzeczywiście zwiększą nasze bezpieczeństwo?
MP3Posłuchaj tego artykułu
Wykup subskrypcję, aby odsłuchać artykuł w formacie audio.
Na początku trochę historii. Sygnałem do działania był raport NIK z 2023 r., wskazujący nie tylko na wieloletnie zaniedbania, ale również na tragiczny i co do zasady również nieznany stan obiektów ochronnych przeznaczonych dla ludności. Od tego czasu przeprowadzone przez Państwową Straż Pożarną oraz Powiatowe Inspektoraty Nadzoru Budowlanego inwentaryzacje i oceny techniczne wykazały, że w skali kraju mamy do dyspozycji ok. 2 tys. schronów i ponad 70 tys. miejsc doraźnego schronienia. Czy to dużo? Tu niestety odpowiedź jednoznaczna nie będzie. O ile zbiorcze dane wskazujące na nawet prawie 50 mln miejsc w obiektach służących ochronie może brzmieć uspokajająco, to problematyczne są rodzaj obiektów i ich umiejscowienie. I tu okazuje się, że schronów i ukryć wystarczy już jedynie dla kilku procent mieszkańców. Analiza możliwości schronienia w obiektach hermetycznych i dostępności obiektów ochronnych na terenach wiejskich wypada jeszcze gorzej.
Faktem jest, że co najmniej od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku w zakresie działania polepszającego ochronę ludności, polegającego na zapewnieniu obiektów ochronnych, niewiele się działo. Środków brakowało nie tylko na budowę nowych obiektów, ale również na modernizację bądź choćby tylko bieżące utrzymanie istniejących. Otrzeźwienie przyniósł nie tylko wspomniany raport NIK, ale przede wszystkim wybuch wojny za naszą wschodnią granicą. Te refleksje przełożyły się w głównej mierze na rozłożenie akcentów w tzw. ustawie schronowej. ...
Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?