W odpadach nie ma nudy
„Obyś żył w ciekawych czasach” – to chińskie przekleństwo sprawdza się w odpadach niemal cały czas. W polskiej gospodarce odpadami od lat nieustająco mamy ciekawe czasy, a do tego w naszym kraju modne jest wdrażanie przepisów w odwrotnej od zakładanej kolejności.
Zacznijmy od tego, że wszystkie kraje europejskie mają wdrożoną rozszerzoną odpowiedzialność producenta – z wyłączeniem Polski. W naszym kraju modne jest zawracanie kijem Wisły, a wdrażanie przepisów w odwrotnej kolejności (czyli np. najpierw systemu kaucyjnego, a potem rozszerzonej odpowiedzialności producenta) to nasza specjalność. Co może się nie udać? Musi się udać, bo wiara czyni cuda.
Ułańska fantazja ustawodawcy
Mając ogromną lukę inwestycyjną niemal we wszystkich rodzajach instalacji do zagospodarowania odpadów komunalnych, wydajemy miliardy na zbieranie 2% masy odpadów, jakim są odpady objęte kaucją. Pomimo padających publicznie deklaracji, ustawa o ROP nie znajduje się wśród priorytetów zmian prawnych, pomimo ponad 3 lat opóźnienia w stosunku do wymagań unijnych. Pojawiają się za to pomysły, aby wdrożyć pakiet zmian w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Wraca jak upiór z poprzedniego ustroju idea PAYaT, czyli opłaty uzależnionej od ilości wytwarzanych odpadów. Tak jakby przez tych kilkanaście lat Polacy na tyle się wyedukowali i sporządnieli, że nie będą kombinować, podrzucać odpadów sąsiadom, spalać czy wywozić ich do lasu.
Drugą proponowaną ciekawostką jest administracyjne ustalanie liczby PSZOK-ów w zależności od liczby mieszkańców i odległości w linii prostej, bez pozostawienia samorządom swobody w tym zakresie. Na terenie Warszawy takich PSZOK-ów powinno być na przykład około 40.
Następnym nowatorskim pomysłem jest połączenie gospodarki odpadami z pomocą społeczną i zwolnienie z opłaty ludzi w trudnej sytuacji życiowej (cokolwiek by to oznaczało) i w podeszłym wieku. Kto ma zapłacić za te zwolnienia, o tym ustawodawca milczy. Coraz bardziej odchodzimy od idei samobilansowania się systemu gospodarki odpadami. Postulowaliśmy wielokrotnie, aby odbywało się to np. w kilkuletnim (3–5 lat) systemie kroczącym. Regulatorem byłyby koszty i adekwatne do nich stawki opłat. Pierwszym dziwnym ruchem w tym kierunku było wprowadzone kilka lat temu usankcjonowanie dopłat do gospodarki odpadami z budżetu gminy. Zamiast chodnika mieszkańcy mogą mieć tańsze odpady. Pojawiły się wskutek tego takie ciekawostki jak dopłata z budżetu gminy na poziomie 80–90% kosztów systemu.
Samorządy rozpaczliwie szukają procentów recyklingu, a ustawodawca im tego nie ułatwia – wręcz przeciwnie. Opony zebrane w PSZOK-ach nie są zaliczane do poziomów recyklingu, ale opony wysortowane w instalacji już tak. Podobnie jest z popiołami ze spalarni odpadów i kompostownikami – zależnie od województwa są one także są różnie traktowane.
Etapy gry kaucyjnej
Mamy za sobą już 5 miesięcy działania systemu kaucyjnego. Postawiono przed nim ambitne zadania, a jednym z nich jest ograniczenie ilości wytwarzanych odpadów. Z pierwszych spostrzeżeń widać, że cel ten jest bliski osiągnięcia, choć droga do celu jest kosztowna, trudna i kręta. Wielu klientów deklaruje rezygnację z picia wody z butelek PET, mając za sobą traumę i przykre doświadczenia z ich zwrotem i odzyskaniem zapłaconej kaucji. Klienci, idąc do sklepu, muszą uważnie patrzeć, czy kupują napój w butelce kaucjonowanej, czy bez kaucji. Jeśli trafią na tę pierwszą, muszą troszczyć się o nią jak o najwyższe dobro narodowe. Każde uszkodzenie takiego skarbu może spowodować bowiem utratę zapłaconej kaucji.
Teraz przechodzimy do następnego etapu gry. Z butelką kaucjonowaną w ręku wyruszamy na poszukiwanie kaucjomatu lub sklepu, gdzie znajdzie się życzliwa obsługa, która zeskanuje kod i wypłaci nam należną kwotę. Jeśli nie mamy takiego szczęścia lub też kaucjomat nie przyjmie nam butelki, przechodzimy do punktu trzeciego gry w kaucję. Próbujemy pozbyć się tej butelki w innym miejscu, a następnie uzyskać za nią kwitek z zapisaną kwotą. Teraz następuje czwarty etap gry. Będąc szczęśliwym posiadaczem kwitka, musimy starannie go przeczytać, aby wkładając go do kieszeni i wyjmując na przykład po ponad miesiącu, nie okazało się, że jest on już nieważny jak banknoty NBP z lat komuny. Pozostaje jeszcze tylko sprawdzić, czy kwitek ten ważny jest w sklepie, w którym oddawaliśmy butelki, w sieci, w której oddawaliśmy butelki, czy też we wszystkich innych punktach. Takie zmienne i dynamiczne reguły gry uczą obywateli czujności, wyostrzają wzrok lub też zmuszają do noszenia przy sobie okularów. Poszerzenie systemu kaucyjnego o nowy asortyment przewija się już w przestrzeni publicznej. Jeśli gospodarka odpadami pójdzie w tym kierunku, to już niedługo częściej będziemy odnosić nasze odpady, idąc na zakupy do sklepu, niż do kubła postawionego na posesji.
Piotr Szewczyk
Rada RIPOK Związek Pracodawców