Śniegu ci u nas dostatek, ale…
Zima w tym roku przypomniała tę sprzed lat – z mrozem i sporą ilością śniegu. Czy jednak biały puch naprawdę poprawił sytuację wodną w Polsce, czy to tylko chwilowa ulga w długotrwałej suszy?
Długa i sroga – w porównaniu z ostatnimi latami – zima już za nami. Odeszła szybko, pozostawiając ostatnie płaty brudnego śniegu. Co z tego wynika dla spółek wodociągowych i dla gmin, na których terenie działają?
Dziennikarze pytają o stan naszych ujęć wody. Czy śnieg nam pomógł? W Wodociągach Kieleckich mamy to szczęście, że korzystamy wyłącznie ze studni głębinowych, więc nie jesteśmy narażeni na wahania stanów wód, tak jak przedsiębiorstwa korzystające z rzek czy zbiorników otwartych. Niemniej jednak nie mamy złudzeń – wieloletnia susza hydrologiczna musi się odbić i na wodach podziemnych, a wydobywanie jej z coraz głębszych studni ma swoje minusy. Odwierty kosztują, a w dodatku im głębiej, tym większe prawdopodobieństwo występowania w wodzie niepożądanych składników, takich jak mangan. I taką wodę, mimo że podziemna, trzeba uzdatniać, co również kosztuje.
Wracając więc do śniegu, to prawda jest brutalna – nawet duża jego ilość jednej zimy wiele tego stanu nie poprawi. A klimatolodzy już studzą wywołany śniegiem optymizm – zapowiadają, że kolejna długa śnieżna zima może przyjść za… kilkanaście lat. Przypomnijmy, że poprzednia była w sezonie 2011/2012, a więc 14 lat temu.
Ludzie martwili się też niebezpiecznymi roztopami, ale i tutaj wielkich sensacji nie było. Szczególnie w naszym regionie. Śnieg topniał powoli, ziemia zdążyła rozmarznąć i najwyraźniej tak była spragniona wody, że tę roztopową łatwo wchłonęła. Z doniesień medialnych wiem, że na północy kraju by...