W podręczniku „Infrastruktura komunalna i jej zarządzanie w sytuacjach kryzysowych”1 Sławczo Denczew pisze: „O infrastrukturze komunalnej, choć nas otacza w codziennym życiu, w zazwyczaj nie pamięta się, jeżeli funkcjonuje prawidłowo”. Czy zatem nie wpadliśmy w pułapkę „niepamiętania” o tym, że sytuacje krytyczne jak światem prędzej czy później i tak się zdarzą? Jak jesteśmy przygotowani?

Absurdy polskiej przestrzeni prawnej

W ocenie Piotra Szewczyka, prezesa Rady RIPOK Związku Pracodawców, niedostatecznie. – Mamy oczywiście wiedzę fachową dotyczącą tego, co należy zrobić, gdy sytuacja kryzysowa nastąpi, a w wielu wypadkach także odpowiednie instrukcje i plany postępowania w sytuacjach awaryjnych. Mamy możliwości techniczne i organizacyjne, by w wypadku wyeliminowania z działania lub uszkodzenia jednej instalacji pomogły jej inne, najczęściej sąsiedzkie. Jest jeden olbrzymi kłopot: za naszymi możliwościami nie nadąża prawo technicznymi i organizacyjnymi – ubolewa.

Jego zdaniem, udowodniła to ostatnia powódź w Kotlinie Kłodzkiej. Prawo wtedy nie zezwalało, i nie zezwala do dziś, na uruchomienie czegoś w rodzaju „stanu wyjątkowego” czy „trybu awaryjnego” w gospodarce odpadami.

W sytuacji kryzysowej należy zwalczać w pierwszej kolejności największe zagrożenia, takie jak groźba wywołania epidemii na skutek nagromadzenia na wolnych przestrzeniach odpadów i materiałów niebezpiecznych, łatwo psujących się i bioaktywnych. A to wymaga skupienia się na priorytetach i czasowym odstąpieniu od spełniania wszystkich obowiązujących rygorystycznych norm gospodarki odpadami. Trochę jak w przysłowiu: „nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”.

– Tymczasem w Polsce prawo w ogóle nie przewiduje możliwości w instalacji zagospodarowania odpadów pracy w trybie awaryjnym. Na przykład jeżeli wydane firmie pozwolenia opiewają na pracę na dwie zmiany, nie wolno jej uruchomić zmiany trzeciej. Gdyby zatem szef instalacji komunalnej chciał pomóc sąsiadowi i uruchomić u siebie trzecią zmianę, musiałby zostać za to nie nagrodzony, a ukarany przez organy kontrolne i urzędników. Moim zdaniem takie absurdy powinny z polskiej przestrzeni prawnej zniknąć. Zabiegamy o to od lat, niestety bez skutku – mówi Piotr Szewczyk.

Dodaje, że istotną kwestią pozostaje także sprawa zasilania w energię elektryczną. W dobrej sytuacji pozostają jedynie te instalacje, które posiadają biogazownie i możliwość wykorzystania paliwa w nich powstającego na miejscu. – Ważną kwestią pozostaje zatem uruchomieniu systemu zachęt i ulg do budowania instalacji biogazowych. Wtedy instalacji komunalnej nie byłby straszny np. blackout. Ponadto taka instalacja mogłaby stać się źródłem energii w krytycznych momentach dla lokalnej społeczności – zapewnia nasz rozmówca.

Ryzyko cyberataków

Stanowisko Piotra Szewczyka w kwestii zmian prawnych popiera Tomasz Wojciechowski, prezes firmy GWDA, zajmującej się gospodarką odpadami w Pile. – Nie wiem, czy odpowiednie przepisy powinny zawierać się w aneksach i poprawkach do poszczególnych ustaw i rozporządzeń odpadowych. Możliwe, że prościej byłoby to zrobić, zmieniając ogólne przepisy dotyczące stanu wyjątkowego czy stanu klęski żywiołowej. Z pewnością jednak prawo trzeba pod tym względem poprawić i udoskonalić – mówi.

Dodaje, że warto to zrobić, bo tempo potencjalnych zagrożeń w ostatnich latach rośnie w trybie geometrycznym. – To tych niedocenianych zagrożeń doszło ostatnio zagrożenie cyberatakiem. Mówimy o nich najczęściej w wypadku sfery działań wojska, sektora bankowego, energetyki, a w wypadku gospodarki komunalnej o sektorze wod-kan. Odnoszę wrażenie, że w kontekście cyberataków za mało mówimy o sektorze odpadowym – mówi Tomasz Wojciechowski.

Podkreśla, że również w tej ostatniej branży cyberatak mógłby wywołać poważne szkody, na przykład sparaliżować system zarządzania firmą i jej operacjami, system sterowania linii sortowniczych, a w skrajnych przypadkach doprowadzić np. do wybuchu w instalacji biogazowej. – Wiem, że zabezpieczenie przed cyberatakiem jest trudne i drogie. Ale warto pomyśleć o cyberbezpieczeństwie, bo hakerzy przecież wybierają na cele swoich ataków w pierwszej kolejności systemy słabo zabezpieczone. Gdy spotkają się z silnymi zabezpieczeniami w innych sektorach i firmach, poszukają tych słabszych, np. w branży odpadowej – przestrzega.

Bartłomiej Leśniewski

 

Źródło

  1. https://bibliotekasgsp.locloudhosting.net/files/original/6f99ca8a5cad063c429edf26a9a68d1c.pdf (dostęp: 2.04.2026).