O ile wzrosła ilość zebranych przez was tekstyliów po tym, jak Ministerstwo Klimatu i Środowiska wprowadziło obowiązek ich selektywnej zbiórki?
Mówiąc najkrócej: bardzo, bardzo mocno. W 2024 r. przyjęliśmy łącznie 40 ton odzieży i tekstyliów, a w 2025 r. było to już 800 ton.
To wzrost wręcz lawinowy. Nasza spółka zarządza siedemnastoma PSZOK-ami i 2025 r. natychmiast pokazał skalę tej zmiany.
Początkowo mieszkańcy przywozili tekstylia właśnie do PSZOK-ów. Później, wsłuchując się w potrzeby i głosy mieszkańców regionu, wspólnie z Komunalnym Związkiem Gmin Regionu Leszczyńskiego zaczęliśmy odbierać odpady odzieżowe i tekstylne także podczas objazdowych zbiórek odpadów wielkogabarytowych.
Są tam ubrania, które ktoś jeszcze mógłby założyć?
Tak. Obserwując to, co trafia z PSZOK-ów do naszego zakładu, a później jest przekazywane dalej, widzimy, że w całym tym strumieniu znajduje się również odzież, która jak najbardziej nadawałaby się do ponownego użycia, co oczywiście jest właściwie wykluczone po tym, jak trafi do pojemnika czy worka na odpady.
Niektóre z tych rzeczy miały nawet sklepowe metki! Można więc domniemywać, że ktoś je kupił i później uznał, że jednak mu lub jej nie pasują, a ponieważ były bardzo tanie, po prostu trafiły do śmieci.
Problem tkwi właśnie w tym, że od momentu oddania ubrań do PSZOK-u klamka właściwie zapada. Wbrew idei, która stała za wprowadzeniem selektywnej zbiórki odzieży od 1 stycznia 2025 r., recyklingowi poddawana jest tylko niewielka część tego strumienia. Większość jest przetwarzana po prostu jako komponent do paliwa alternatywnego.
Outlety zamiast rozdrabniaczy? Zakaz niszczenia ubrań może zmienić rynek
Ile kosztuje Was przekazanie tej odzieży na przykład do zakładów produkujących RDF?
Na wstępie zaznaczę, że jesteśmy zobligowani do przeprowadzenia przetargu i taki przetarg zorganizowaliśmy. Można powiedzieć, że jesteśmy w stosunkowo dobrej sytuacji, bo za każdą odebraną od nas tonę płacimy 1200 zł netto. Biorąc pod uwagę ceny obserwowane na rynku, nie jest to jeszcze stawka najwyższa.
Problem polega jednak na skali. W 2025 r. przyjęliśmy 800 ton odzieży i tekstyliów, a do kwietnia tego roku było to już około 400 ton. Ten rok może więc zakończyć się jeszcze wyższym wynikiem, chyba że zadziałał tu efekt wiosennego wietrzenia szaf. Patrząc jednak miesiąc do miesiąca i porównując obecny rok z poprzednim, widzimy wyraźny wzrost. Wszystko wskazuje na to, że odpadów tekstylnych będzie po prostu coraz więcej.
Podsumowując, w 2025 r. całkowity koszt zagospodarowania tej frakcji wyniósł około 2 mln zł. Mówimy tu nie tylko o kwocie płaconej odbiorcy, lecz także o kosztach przewiezienia odpadów z PSZOK-ów do naszej instalacji i ich przepakowania. Dla porównania: dziś cena zagospodarowania wynosi 1200 zł za tonę, podczas gdy w 2024 r. oscylowała wokół 700–800 zł. Wzrost jest więc bardzo wyraźny – zarówno pod względem ilości odpadów, jak i kosztów, które musimy ponosić.
Czy da się dziś zebrane przez was tekstylia przekazać do recyklingu?
Trochę jest z tym jak z Yeti – niby słychać, że recykling tekstyliów istnieje, ale mało kto naprawdę go widział. Do gmin, które obsługujemy, trafiają czasem informacje i oferty od firm deklarujących, że zajmą się odzieżą znajdującą się na ich terenie.
Kiedy jednak wracamy do tych podmiotów z pytaniem o realną współpracę z nami albo dopytujemy, co dokładnie stanie się z odebranym materiałem i czy rzeczywiście trafi on do recyklingu, oferta przestaje być już tak atrakcyjna. Słyszymy wówczas, że recykling może objąć najwyżej 5–10% przekazanego strumienia, i to raczej w formie przerobu na czyściwo. Reszta staje się częścią paliwa alternatywnego, a z tego, co widziałem, część może finalnie kończyć nawet na składowisku.
Tak więc w praktyce trudno dziś mówić o realnie działającym rynku recyklingu tekstyliów, który odpowiadałby skali problemu.
Nadchodzi koniec kontenerów Polskiego Czerwonego Krzyża [WYWIAD]
Wszystko to brzmi tak, jakbyśmy byli zupełnie niegotowi na taką reformę w systemie zbiórki tekstyliów.
Rynek po stronie instalacji przetwarzających odpady, a także sortujących i sprzedających używane ubrania na pewno nie był przygotowany na tę zmianę. Mamy w kraju, powiedzmy, dwóch dużych graczy, którzy od dawna zajmują się używaną odzieżą, ale w ich przypadku najczęściej chodzi o sortowanie ubrań sprowadzanych z Zachodu, a następnie przekazywanie ich do własnych lub powiązanych second-handów.
Tymczasem odzież trafiająca dziś do naszych PSZOK-ów jest zupełnie innym strumieniem; jest mocno wymieszana i bardzo różnej jakości. Jedni mieszkańcy oddają ją starannie ułożoną i posegregowaną, inni wrzucają wszystko razem. Zdarza się też, że wśród tekstyliów kryją się inne odpady, a w efekcie mamy do czynienia z mocno zanieczyszczonym strumieniem.
Co więcej, jeśli taka odzież trafi już do PSZOK-u albo zostanie odebrana razem z gabarytami, to w praktyce niewiele da się z nią później zrobić. Część mieszkańców zapewne wie, co się z nią później dzieje, a dla części jest to obojętne. Jednakowoż wsłuchując się w wypowiedzi pani minister, odnoszę wrażenie, że nawet resort nie do końca wie, co realnie dzieje się dziś z tą odzieżą. Trudno więc oczekiwać, żeby wszyscy mieszkańcy mieli tego pełną świadomość.
Wy jednak wpadliście na pewien pomysł, jak sprawić, by ubrania nie trafiały do PSZOK-ów, tylko znajdowały nowych właścicieli. Ma w tym pomóc Wspólna Szafa.
Wspólna Szafa rzeczywiście jest odpowiedzią na to, co dziś dzieje się z odzieżą. Sam pomysł jest nasz, choć oczywiście inspirowaliśmy się podobnymi inicjatywami. W Polsce działa już wiele podzielni, do których można oddać rzeczy niepotrzebne jednemu użytkownikowi, ale wciąż przydatne dla kogoś innego. My ukierunkowaliśmy ten model stricte na odzież.
Mieszkańcy regionu mogą dostarczać do naszych punktów czyste, wyprane ubrania. W tej chwili mamy już dwa takie miejsca. Zaczęliśmy w ubiegłym roku w Rawiczu od mobilnej Wspólnej Szafy, czyli przewoźnego kontenera. Dwa tygodnie temu otworzyliśmy tam lokal stacjonarny, a mobilna szafa przeniosła się do Leszna, gdzie w ostatni weekend odbyło się jej uroczyste otwarcie.
W tych dwóch miejscach punkty już działają, a docelowo chcemy systematycznie zwiększać ich liczbę. Sama mobilna Wspólna Szafa ma stać się jeszcze bardziej mobilna i docierać także do mniejszych miejscowości. Chodzi o to, żeby mieszkańcy mieli realną możliwość oddania odzieży, która wciąż nadaje się do noszenia, ale też wybrania dla siebie ubrań, które im odpowiadają i z których będą chcieli korzystać.
Tego rozwiązania nie da się jednak prowadzić bez stałej obecności pracownika. W godzinach otwarcia każdej Wspólnej Szafy – zarówno tej stacjonarnej w Rawiczu, jak i mobilnej – obecny jest nasz pracownik. Pilnuje jakości odzieży, segreguje ją i waży, ponieważ liczymy zarówno to, ile ubrań przyjęliśmy, jak i ile wydaliśmy.
Chcemy mieć kontrolę nad jakością tego strumienia i uniknąć sytuacji, w której punkt zaczyna przypominać przepełnione pojemniki na odzież, z których część w zeszłym roku zniknęła z ulic.
Recykling tekstyliów nadal w powijakach? Pobierz Raport “Punkt Zero Recyklingu w Polsce 2.0”
Jak sprawdza się to rozwiązanie?
Wyniki są bardzo dobre. Od 18 września, kiedy uruchomiliśmy mobilną Wspólną Szafę w Rawiczu, do końca kwietnia przyjęliśmy prawie 9 ton odzieży, a wydaliśmy 8 ton i 200 kg. Oznacza to, że wydaliśmy około 92% przyjętej odzieży.
To pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, mieszkańcy wciąż mają w szafach bardzo dużo dobrej odzieży. Po drugie, jest na nią realne zapotrzebowanie. Takie punkty wymiany zdecydowanie mają sens i powinny funkcjonować.
Wspólna Szafa realizuje zresztą więcej niż jeden cel. Z jednej strony chodzi o ochronę środowiska i wydłużanie cyklu życia ubrań, z drugiej – o wsparcie osób, które z różnych powodów nie mogą pozwolić sobie na zakup nowej odzieży. U nas można ją odebrać bezpłatnie. Dlatego też trzeba jasno powiedzieć, że jest to inicjatywa, do której jako spółka dopłacamy.
Cały czas uczymy się również, jak najlepiej rozwijać ten projekt. Analizujemy lokalizacje, wielkość punktów i ich dostępność dla mieszkańców. W większych miejscowościach regionu takie miejsca mają wyraźne uzasadnienie ze względu na skalę obrotu odzieżą. Jednocześnie chcemy jeszcze mocniej promować tę ideę i informować o działających punktach, aby mogli korzystać z nich także mieszkańcy sąsiednich gmin.
Równolegle chcemy bardziej mobilnie wykorzystywać naszą, w cudzysłowie, mobilną Wspólną Szafę. Z kolei w Lesznie pracujemy już nad pozyskaniem lokalu stacjonarnego. Gdy takie stałe punkty będą działały w kolejnych miastach, kontener będzie mógł częściej docierać do mniejszych gmin – zatrzymywać się tam na określony czas, a potem wracać do naszych bazowych lokalizacji.
Chodzi o to, aby dostępność Wspólnych Szaf była jak największa dla mieszkańców całego regionu.
Jest jeszcze jeden ważny aspekt: dzięki Wspólnej Szafie wspinacie się po drabince hierarchii postępowania z odpadami. Zamiast recyklingu proponujecie ponowne wykorzystanie odzieży.
Rzeczywiście, choć w związku z tym mamy jeden kłopot… Mimo że dystrybucja ubrań za pośrednictwem Wspólnej Szafy jest działaniem stojącym wyżej w hierarchii postępowania z odpadami niż recykling, dziś nie ma możliwości uwzględnienia go w poziomach recyklingu, które musimy osiągać i my, i gminy.
Cały czas analizujemy, jak ten problem rozwiązać.
Wszystkie artykuły z miesięcznika “Energia i Recykling” publikujemy w otwartym dostępie!
![ad1a webinar ZSSEIE Pracodawcy GOZ [08.06-17.06.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/06/webinarium-zseie-1320-x-250-px.png?pas=7154495582606151227)
Depositphotos ![ad1b ECOMONDO [01.06-30.06.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/05/eco26_1320x150_gyt_pol.jpg?pas=11236172792606151227)
![ad1c abrys wydarzenia [od 03.03.25]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2025/03/wydarzenia.abrys_.pl-320-x-520-px.png?pas=21216607182606151227)












![ad2 KGO kompleksowa 2026 [02.06.-02.09.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/06/baner_kgo_2026_abrys1320-x-250-px.png?pas=10457297172606151227)











Komentarze (0)