Od lat słyszę, że w polskiej piłce nożnej musi nastąpić systemowa zmiana. Nawet ostatnio mieliśmy świetną okazję, żeby tak zakrzyknąć, bo polscy zawodnicy uniknęli kolejnego blamażu na Mistrzostwach Świata, po prostu na nie nie jadąc. Nie wiem jednak, na czym owa „systemowość” zmiany miałaby polegać; podejrzewam, że nie wiedzą tego nawet eksperci, którzy się jej domagają.

W branżach recyklingu, gospodarki odpadami oraz energetycznej jest podobnie: wezwanie do zmian systemowych słyszałem dziesiątki razy, a nie w każdym przypadku dowiadywałem się, na czym miałyby polegać szczegóły.

Aż tu nagle… zmiana następuje! W przyszłym miesiącu rozpoczyna się maraton wchodzenia w życie kolejnych przepisów rozporządzenia PPWR. W efekcie najpewniej w roku 2030 mamy doczekać się projektowania wszystkich opakowań z myślą o recyklingu, a pięć lat później nasz przemysł ma już działać tak, by zagwarantować recykling opakowań na dużą skalę. Unia Europejska stawia tu twarde warunki, poniekąd przedkładając nakazy i zakazy nad system zachęt: z biegiem lat kolejne nienadające się do recyklingu opakowania mają po prostu znikać ze sklepowych półek.

W praktyce do lamusa mają odejść na przykład te części opakowań, które służą funkcjom marketingowym, a nie ochronnym. Same opakowania wielokrotnie będą też mniejsze (a konkretnie dostosowane do tego, jak duży produkt się w nich znajduje) oraz możliwie monomateriałowe. Co to oznacza dla branży recyklingu oraz wprowadzających produkty w opakowaniach? Opowiadamy o tym kompleksowo w temacie cyfrowego wydania miesięcznika „Energia i Recykling”.

Pochylamy się w nim też nad, a jakże, systemową wizją rozwoju polskiego systemu energetycznego autorstwa Ministerstwa Energii – Krajowym Planem na rzecz Energii i Klimatu. Robimy to w towarzystwie Grzegorza Wiśniewskiego z Instytutu Energetyki Odnawialnej, który mówi wprost: „w perspektywie długoterminowej wygrał atom, a przegrała rozproszona energetyka odnawialna. W tak skonstruowanym systemie energetyka rozproszona będzie miała problemy z funkcjonowaniem”. Czy taka decyzja zagwarantuje nam wypełnienie ambitnych celów Unii Europejskiej dotyczących tempa transformacji energetycznej? Wszystko wskazuje na to, że nie.

Chcieliśmy zmiany? No to ją mamy!