Ulewne deszcze coraz częściej przeciążają miejskie systemy odprowadzania wód opadowych, a fale upałów obniżają komfort życia w gęstej zabudowie. Rośnie więc zainteresowanie rozwiązaniami opartymi na przyrodzie (NBS, ang. nature-based solutions) – zadrzewionymi alejami, ogrodami deszczowymi, nieckami retencyjnymi czy zielonymi dachami. Ich zwolennicy podkreślają, że łagodzą one skutki zmian klimatu, wspierają różnorodność biologiczną i poprawiają jakość przestrzeni miejskiej. Można jednak zadać pytanie bardziej przyziemne: czy korzyści z takich rozwiązań przewyższają koszty ich wdrożenia? Pytanie brzmi prosto, lecz odpowiedź zależy od trzech rzeczy: czyj rachunek liczymy, z czym go porównujemy i co do niego wliczamy. Trzy poniższe przykłady pokazują kolejno każdą z nich.

Kto korzysta na NBS?

Zacznijmy od tego, czyj rachunek liczymy. Dobrze pokazuje to analiza zielonego dachu na budynku biurowym we Flandrii, wykonana przez belgijskich ekonomistów środowiska. Z perspektywy właściciela budynku zielony dach przynosi oszczędności na ogrzewaniu i chłodzeniu oraz wydłuża żywotność pokrycia dachowego. Korzyści te nie pokrywają jednak kosztów jego budowy i utrzymania: wartość bieżąca netto inwestycji – różnica między korzyściami a kosztami sprowadzonymi do dzisiejszej wartości pieniądza – okazała się w tej analizie dla inwestora ujemna. Jednak już po uwzględnieniu pozytywnych efektów zewnętrznych, w tym ograniczenia spływu wód opadowych i poprawy jakoś...
Plus

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?

Wykup dostęp — 5,00 zł
Płatności obsługują: PayU BLIK

Masz już dostęp do tego artykułu?

Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.