We wtorek 24 września weszła w życie nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku. Kontrowersje budzi zwłaszcza jeden z jej zapisów.

Zgodnie z założeniami ustawodawcy inwestorzy mają otrzymać możliwość szybszego niż do tej pory uzyskanie decyzji środowiskowej. Procedura niejednokrotnie była czasochłonna i kosztowna, również ze względu na skargi stron postępowania – najczęściej mieszkańców nieruchomości sąsiadujących z daną inwestycją.

100 metrów zamiast sąsiedztwa

Do tej pory właściciele nieruchomości, z którymi graniczyła działka, gdzie miała powstać inwestycja, automatycznie stawali się stronami w postępowaniu administracyjnym mającym na celu wydanie decyzji środowiskowej.

Obecnie artykuł 3a określa, że „Stroną postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach jest wnioskodawca oraz podmiot, któremu przysługuje prawo rzeczowe do nieruchomości znajdującej się w obszarze, na który będzie oddziaływać przedsięwzięcie w wariancie zaproponowanym przez wnioskodawcę, z zastrzeżeniem art. 81 ust. 1”. Przez obszar ten rozumie się m.in. przewidywany teren, na którym będzie realizowane przedsięwzięcie, oraz obszar znajdujący się w odległości 100 m od granic tego terenu.

Oznaczać to może, że jeśli inwestor zakupi działkę na tyle dużą, że przedsięwzięcie będzie oddalone od sąsiadujących działek co najmniej o 100 m, jego sąsiedzi nie staną się automatycznie stroną postępowania.

Z drugiej strony – jak zaznaczają zwolennicy takiego rozwiązania – może to sprawić, że zwiększy się liczba podmiotów, które staną się stronami, bo takie prawo nie będzie przysługiwało tylko sąsiadom.

RPO apelował

Na etapie legislacyjnym interwencję w sprawie ustawy podjął m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich. Oprócz wspomnianego punktu, jego zastrzeżenia wzbudziło też możliwość rzeczywistego zmniejszenia (z 20 do 10) liczb stron postępowania. Art. 74 pkt. 3 znowelizowanej ustawy mówi bowiem, że „jeżeli liczba stron postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach lub innego postępowania dotyczącego tej przekracza 10, stosuje się art. 49 Kodeksu postępowania administracyjnego”.

Znaczy to tyle, że w takim przypadku istnieje możliwość odstąpienia od „imiennego” dokonywania doręczeń, w tym doręczenia decyzji na rzecz zawiadamiania stron obwieszczeniami.

Rzecznik pisał także o: „faktycznym wyłączeniu stosowania instytucji wznowienia postępowania na żądanie podmiotu, któremu przysługiwałby przymiot strony a bez własnej winy nie brał udziału w postępowaniu” (co może oznaczać pozbawienie tego podmiotu prawa do udziału w postępowaniu) i „faktycznym wykluczeniu z udziału w postępowaniu właścicieli nieruchomości nieujawnionych w księgach wieczystych lub innych właściwych rejestrach”. Te uwagi sprawiły, że RPO wystąpił do prezydenta z prośbą o zawetowanie ustawy.

Źródła: prawo.pl, sejm.gov.pl, rpo.gov.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

5 Komentarze

  1. Pnie lub Pani wrer, czy mam rozumieć, że ten kompromis 100m to za mało a co chcesz zaproponować, uzyskanie decyzji środowiskowej to droga przez mękę, odległość 100m to i tak bardzo komplikuje życie inwestorowi, słusznie Nemo podnosi sprawę uzasadnienia protestu, a może wart by wprowadzić odpowiedzialność za bezzasadne protesty i wydłużeniu postępowania, może protestujący powinni pokryć straty finansowe inwestorowi ewentualnie społeczeństwu

  2. Każdy mieszkaniec podnoszący sprzeciwy winien je uzasadnić podstawą prawną a nie metrami od inwestycji. Każdy organ winien przestrzegać prawa, w tym prawa dotyczącego terminów. Jakby każdy trzymał się przepisów nie byłoby problemów. A tak mamy 5 letnie postępowania, zmiany do zmian przepisów i przestarzałe inwestycje. Bo co po 5 latach od projektu może być jeszcze nowoczesne.

  3. Eksperci chyba nie wiedzą co piszą, wręcz odwrotnie do postępowania zostali doproszeni zajmujący działki w odległości do 100m od granicy inwestycji ( rozumieć granicy działki na której jest realizowana dana inwestycja. Do tej pory inwestor mógł wydzielić działkę i terenu inwestycyjnego i tym eliminował bezpośredniego sąsiada z postepowania. Obszar 100m jest to jakiś kompromis, który wręcz odwrotnie utrudni życie inwestorowi. Czy wszędzie musi być atak polityczny ?

Skomentuj