Duże miasta w Polsce nie są przygotowane na brak wody pitnej spowodowany awariami systemu wodociągowego – alarmuje NIK.

Zdaniem Izby istnieje realne ryzyko, że w przypadku wystąpienia kryzysu, ze względu na brak sprzętu i środków transportu do przewożenia i dystrybucji wody, nie zostanie ona dostarczona wszystkim potrzebującym.

NIK ustaliła, że dokumenty analityczne i planistyczne, jakimi dysponowały organy administracji publicznej odpowiedzialne za bezpieczeństwo systemu zaopatrzenia w wodę oraz przedsiębiorstwa wodociągowe były w większości przypadków nieaktualne i nie zawierały pełnych i rzetelnych danych o uwarunkowaniach dostaw wody w razie wystąpienia zdarzenia kryzysowego.

W konsekwencji nie było możliwe dokonanie rzetelnej diagnozy tych uwarunkowań, w tym określenie ewentualnych niedoborów źródeł wody i środków jej dystrybucji oraz właściwe przygotowanie do potencjalnego kryzysu.

Mariusz Gajda: samorządy utrudniają wprowadzenie Prawa wodnego [WIDEO]

Szacunki zapotrzebowania na wodę obejmowały wyłącznie indywidualnych mieszkańców, nie uwzględniając dostaw koniecznych dla zapewnienia funkcjonowania szpitali, szkół, służb publicznych i zakładów produkujących żywność, także hodowli zwierząt.

Dostawy wody pod znakiem zapytania

Kontrolerzy NIK stwierdzili również, że stopień zabezpieczenia dostaw wody, na wypadek braku możliwości korzystania z sieci wodociągowych, np. w wyniku jej skażenia, był niewystarczający.

Mimo, iż trzy z czterech miast objętych kontrolą miały zapewnione alternatywne źródła wody pozwalające na pokrycie minimalnych potrzeb ludności danego miasta, to żadne z nich nie było przygotowane, aby zagwarantować dostawy wody w wymaganej ilości, ze względu na brak odpowiednich środków i sprzętu służącego do jej transportowania i dystrybucji.

Przykładowo w Łodzi przedsiębiorstwo wodociągowe dysponowało pięcioma pojazdami umożliwiającymi rozprowadzenie 225 m3 wody w ciągu doby. Urząd Miasta nie posiadał żadnego środka transportu do przewozu wody pitnej. Natomiast zapotrzebowanie niezbędne dla 706 tys. mieszkańców wynosiło ponad 10 tys. m3 na dobę.

Infrastruktura chroniona, ale nie bezpieczna

Skontrolowane przedsiębiorstwa wodociągowe zapewniły ochronę urządzeń wodociągowych przed dostępem do nich osób nieuprawnionych i innymi formami nieuprawnionej ingerencji.

Jednocześnie w okresie objętym kontrolą NIK (lata 2015-2016) w ograniczonym zakresie realizowano cel główny Narodowego Programu Ochrony Infrastruktury Krytycznej, czyli stworzenie warunków poprawy bezpieczeństwa tej infrastruktury w obrębie systemu zaopatrzenia w wodę.

Jak wykazała bowiem kontrola NIK, Minister Administracji i Cyfryzacji od początku stycznia do 15 listopada 2015 r. nie wykonywał w pełnym zakresie swoich zadań określonych w rozporządzeniu w sprawie Narodowego Programu Ochrony Infrastruktury Krytycznej, jak i tych wynikających z samego Programu.

Co gorsze, od 16 listopada 2015 r. żaden z ministrów nie wykonywał obowiązków „gospodarza” lub „współgospodarza” systemu zaopatrzenia w wodę jako systemu infrastruktury krytycznej (w zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę), co było efektem m.in. zmiany kompetencji poszczególnych ministrów wynikających ze zmiany w organizacji Rady Ministrów – ocenia NIK.

Ponadto w kraju jedynie 45 proc. obiektów, instalacji oraz urządzeń infrastruktury krytycznej systemu zaopatrzenia w wodę zostało objętych, zatwierdzonymi przez Dyrektora Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, planami ich ochrony.

Problem tkwi w prawie

NIK wskazała, że jedną z istotnych przyczyny nieprawidłowości ujawnionych w trakcie kontroli był brak powszechnie obowiązujących regulacji prawnych określających zasady zapewnienia funkcjonowania urządzeń zaopatrzenia w wodę w warunkach kryzysu, w tym w zakresie m.in. obowiązków poszczególnych podmiotów, co do sporządzania i aktualizacji dokumentacji dotyczącej zapewnienia bezpieczeństwa zaopatrzenia w wodę, jak również nadzoru nad jej prawidłowością.

Problem ten był wielokrotnie podnoszony przez zainteresowane podmioty, jednak naczelne i centralne organy administracji publicznej nie podjęły skutecznych działań w celu ustanowienia odpowiednich rozwiązań prawnych. Zaniechanie tych działań mogło wynikać m.in. z faktu nieprzypisania na poziomie ustawowym, w sposób jednoznaczny, żadnemu z ministrów kompetencji w zakresie zbiorowego systemu zaopatrzenia w wodę.

Wskazanie dotyczące tego, który z ministrów odpowiada za zaopatrzenie w wodę w warunkach kryzysowych zawarto dopiero w  ustawie z lipca 2017 r. „Prawo wodne”.

Źródło: Kurier PAP

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj