1 / 4

Coraz większe ilości śmieci leżą w Elblągu na ulicach, w parkach czy, o dziwo, pod samymi koszami. Straż miejska raz za razem spotyka przypadki zaśmiecania miejsc publicznych. Mieszkańcy jawnie ignorują wiążące każdego zapisy Kodeksu wykroczeń, zabraniające zaśmiecania takich miejsc.

Zgodnie z treścią art. 145 Kodeksu wykroczeń, każdy kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.

– Nasze miasto powoli zmienia się w wysypisko śmieci a mieszkańcy nic sobie z tego nie robią – informuje Straż Miejska w Elblągu.

Wydaje się, że mandaty wystawiane przez funkcjonariuszy straży miejskiej nie odstraszają kolejnych osób przed wyrzucaniem odpadów, gdzie popadnie. Stąd pojawiła się inicjatywa, aby szczególnie w miejscach tzw. dzikich wysypisk zakładać fotopułapki, które mają pomóc w identyfikacji i karaniu bezmyślnych śmieciarzy. Patologiczną sprawą wydaje się również to, że ludzie mają problem z trafieniem do pojemników na śmieci czy też wiat śmietnikowych.

Elbląg w myśl ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach realizuje odbiór odpadów od wszystkich mieszkańców, którzy są zobowiązani segregować odpady selektywnie i obligatoryjnie uiszczać comiesięcznie stosowną opłatę.

Opłata śmieciowa w Elblągu wynosi 17,4 zł na mieszkańca w przypadku pierwszych 4 mieszkańców zamieszkujących daną nieruchomość i odpowiednio mniej, gdy tych osób jest więcej.

Z informacji zawartych w Analizie Stanu Gospodarki Odpadami Komunalnymi za 2019 r. dla Elbląga nie wynika jakoby to miasto miało problem z regularnym odbiorem tych odpadów i ich przerobieniem, pomimo ich dużej ilości, która w 2019 roku wyniosła 53,7 tys. ton. W podsumowaniu zwrócono uwagę na konieczność edukacji ekologicznej obywateli.

Czytaj więcej

Skomentuj