




Rosnące ceny energii, nieprzewidywalność rynku i presja na transformację energetyczną sprawiają, że samorządy oraz lokalni przedsiębiorcy coraz częściej szukają rozwiązań stabilnych, opartych na współpracy i realnych oszczędnościach. Są nimi spółdzielnie energetyczne.
Każdego roku w Polsce przybywa kilka milionów ton frakcji kalorycznej odpadów, której nie wolno składować. Dzieje się tak dlatego, że nadal nie doczekaliśmy się wystarczającej liczby instalacji mogących termicznie przetworzyć te odpady, produkując z nich prąd i ciepło. Jako eksperci apelujemy do polityków: zajmijmy się tym problemem wspólnie.
Podczas kongresu ENVICON w studiu Przeglądu Komunalnego powstała rozmowa nietypowa - prowadzona w konwencji „dwóch na jedną”. Gościem „Przeglądu” była Katarzyna Gruszka-Pytlik, prezeska (lub - jak sama z uśmiechem dopuszcza - także „prezes”) mosińskiego Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych. Tych dwóch to Zbigniew Mamys i Jakub Pawłowski (gościnnie).
Od kilku lat powtarzam, że największymi ograniczeniami rozwoju polskiego biogazu i biometanu nie są technologia, finansowanie czy dostępność substratów. To wszystko możemy – szybciej lub wolniej – zorganizować. Najbardziej dotkliwy deficyt dotyczy… ludzi.
Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Tarnowie wybrało w przetargu wykonawcę, który zbuduje miejską spalarnię odpadów. Zwycięska oferta opiewa na ponad 336,5 mln zł; przedstawiło ją konsorcjum firm: Budimex SA (lider) i Engitec Technologies SPA (partner).











